Wydanie bieżące

1 marca 5 (245) / 2014

Emilia Konwerska,

NIC NIE JEST PRAWDZIWE, WSZYSTKO JEST DOZWOLONE

A A A
Jeśli istniał kiedyś człowiek, który przeżył wszystko, to na pewno był nim William

S. Burroughs. Rozsadzał istniejące mity po to, żeby budować własne. Narkoman, morderca, paranoik. Rafał Księżyk w „23 cięciach dla Williama S. Burroughsa” pociął amerykańskiego pisarza na kawałki, z których wyłaniają się życiorys, twórczość, a przede wszystkim poglądy autora „Nagiego lunchu”. Praca Księżyka to portret pisarza, który nienawidził społeczeństwa, a został celebrytą.

Rafał Księżyk dokonuje erudycyjnego, a przede wszystkim bardzo współczesnego odczytania dzieł Burroughsa. Nie jest to jednak praca literaturoznawcza (chociaż dla czytelnika na pewno ciekawe będą fragmenty dzieł, które do tej pory nie zostały przetłumaczone na język polski), nie da się ukryć, że autora monografii najbardziej interesuje myśl pisarza. W jego powieściach odnajduje ślady teorii, w jego biografii inspiracje, nowe doświadczenia, transgresje.

William Burroughs – wnuk bohatera amerykańskiego snu o bogactwie i milionera oraz syn człowieka, który stracił wszystko, dorastał w Saint Louis w otoczeniu służby, konnych powozów, w cieniu korporacji noszącej jego nazwisko i we wszechogarniającej nudzie. Wychowanie w „dobrej rodzinie” przyniosło mu, oprócz wykształcenia, nienawiść do amerykańskiej klasy średniej, a później do społeczeństwa w ogóle. „Jedyna szansa to mutować!” pisze za Burroughsem Rafał Księżyk i relacjonuje ucieczkę pisarza w świat przestępczy. Bill zasłynął jako dandys ze śmietnika, według Andy'ego Warhola najlepiej ubrany człowiek na świecie, złodziej i narkoman. Jako Biały Murzyn, który porzucił wygodne życie dla tułaczki, zasłużył na miano ikony buntowników. Kochali go beatnicy, punki oraz industrialni performerzy z Throbbing Gristle i Psychic TV. Rafał Księżyk

w swojej książce odnotowuje podróże Burroughsa — Harvard, Wiedeń, Paryż, Londyn, Meksyk (chaotyczny jak sen), Tanger („W Tangerze czterdziestoletni Burroughs osiągnął dno. To wtedy arabscy ulicznicy nazwali go El Hombre Invisible” [s. 73]). Przywołuje wydarzenia z życia pisarza, nieudane romanse, obskurne hotele, małżeństwo z Joan (zastrzeloną przez pisarza podczas narkotycznej zabawy w Wilhelma Tella), nigdy nie odbytą karę, syna, który całe życie pozostawał w cieniu ojca — napisał powieść „Speed”, przeszedł przeszczep wątroby i umarł w wieku 33 lat.

Księżyk nie analizuje w żaden sposób decyzji swojego bohatera, nie tłumaczy. Pozostawia Burroughsa i jego losy interpretacji czytelnika. Z książki wyłania się obraz postaci złożonej z paradoksów. Wroga pieniędzy (które uzależniają bardziej od narkotyków), który do końca życia swoich rodziców pozostawał na ich utrzymaniu (wychowywali również jego syna). Mizantropa, który znał wszystkich, bywał na kolacjach nowojorskiej bohemy i jeździł po Stanach z wykładami, podczas których wspaniale się bawił. Mizogina, który w swoich Rutynach (o których

za chwilę) przemieniał się w kobietę. A w końcu homoseksualistę, który gardził kobiecymi, „przegiętymi” gejami. Najbardziej kochał swoje koty, płakał, kiedy wyobrażał sobie,

że umierają w wyniku zagłady nuklearnej. Burroughs przyjmował wyrazy uwielbienia

z godnością, zakochiwał się w irlandzkich pijakach, ciągle poszukiwał nowego, zmieniał zainteresowania, ludzi, miasta, tożsamości. Mutował.

Kluczem do zrozumienia Burroughsa jest kontrola. Przez całe życie autor miał na jej punkcie obsesję, oglądał się przez ramię, jak pisze Księżyk. Z jednej strony czuł się kontrolowany, z drugiej sam chciał kontrolować. Jak mawiali Deleuze i Guattari: „lepszy wałęsający się schizofrenik niż rozciągnięty na kozetce paranoik” (s. 96). Burroughs był jednym i drugim. Rutyny – skecze i zabawy, praktykowane w towarzystwie beatników i polegające na zmianach osobowości, stały się jego uzależnieniem praktykowanym przez całe życie. Burroughs chciał być każdym, kobietą, Murzynem, Europejczykiem. „Czemu nie sugerować, że fikcyjna tożsamość jest prawdziwa i że nie ma żadnej innej?”, pisał w „Nagim Lunchu”, co Rafał Księżyk zacytował w swojej monografii. Zakwestionowanie stałej tożsamości, tak charakterystyczne dla postmodernizmu, można nazwać jednym z wielu przejawów geniuszu Burroughsa. Interesował się malarstwem (pod koniec życia jego ulubioną formą uprawiania sztuki stało się strzelanie do puszek z farbami), filmem, muzyką, semantyką, a przede wszystkim narkotykami. Ćpanie stało się jego stylem, apomorfinę uczynił bohaterem swojej książki. Eksperymentował z granicami swojego człowieczeństwa, godzinami patrzył w lustro, obserwował halucynacje, ludzi, zdaniem Ginsberga uległ odczłowieczeniu. Opowieść Księżyka o Burroughsie jest zapisem nienasycenia, walki o doświadczenie wszystkich możliwych stanów, przeczytanie wszystkich książek, poznanie każdej filozofii. Nawoływał do rewolucji, do końca życia używał broni palnej, zachęcał do przemocy, budowania własnej broni. „To, czego potrzebujesz, znajdziesz na śmietniku” (s. 210). Wykładał na uczelni i tępił insekty. Stworzył Nova Mit, zanurzony w gnostyckiej kosmologii, nagrywał dźwięki ulicy, żeby później je odtwarzać i zaburzyć w ten sposób miejską harmonię. Swoim studentom kazał szukać szczelin pomiędzy myślami, próbował przechytrzyć skojarzenia. Był pisarzem.

Podobno powiedział, że gdyby nie śmierć Joan, nigdy nie zostałby pisarzem. Jego literatura to gęsty, oniryczny zapis lęków paranoika. Seks, posthumanistyczne transformacje, szaleństwo i rzeczywistość zniekształcona przez narkotyki. Księżyk przytacza relację z procesu twórczego: „W haszyszowym transie potrafił walić w klawisze maszyny przez sześć godzin bez przerwy. »To było pisanie automatyczne«. Bowles wspominał, że po całym pokoju w kompletnym chaosie poniewierały się brudne kartki maszynopisu, Bill je podnosił i odczytywał, zaśmiewając się” (s. 74). Polski badacz zwraca uwagę na zerwanie z linearną strukturą powieści autora „Ćpuna” i „Pedała”. Burroughs tworzył wyprzedzające swoją epokę kolaże, wycinał, mieszał słowa, szukał nowych sensów, niszczył zastane konstrukcje. „W oparach haszyszu ścigał odległe asocjacje. Szukał pisarskich impulsów, montując nagrania i fotografie. To nie był zwykły job, ale praca nad mitem. Swą twórczość zaliczał do tradycji powieści pikarejskiej, w której nie ma intrygi, tylko seria incydentów” (s. 55). Jaki był więc dla Burroughsa cel pisania? Zerwanie z całą kulturową przeszłością, wyzwolenie się. Ciął zdania nożem (dosłownie) i układał zdania

w przypadkowych konfiguracjach, szukał ukrytych znaczeń. Mieszał Rimbauda, Kafkę, Geneta i Biblię. Został protoplastą kultury remiksu, łącząc slang, sny i język mass mediów. Słowo jest wirusem. A jedynym lekarstwem, jednym sposobem na zwalczenie słowa jest wykorzenienie go z bezpiecznych rejonów, pozbawienie fundamentów, wrzucenie w nowy, nieznany teren.

Najciekawszy w książce Księżyka, a jest to zarazem chyba najbardziej fascynujące

dla autora, jest opis wpływu, jaki Burroughs wywarł na intelektualistów i artystów, ale także te miejsca jego pisarstwa, w których przewidział rozwój cywilizacji, a zwłaszcza mediów (jego genialnymi diagnozami zachwycał się Marshall McLuhan). Manipulacja informacją, paranoiczne lęki (Burroughs mawiał, że paranoik to ktoś, kto zna więcej faktów) i nihilistyczne sentencje znalazły swoje odbicie w cyberpunku. Księżyk odnajduje w poglądach pisarza zapowiedzi popularności kampu, rewolucji gejowskiej, protestów alterglobalistycznych. „Kontrolowany jako kobieta i kontrolujący jako mężczyzna. Kontrolujący dawki narkotyku, by poddać się jego kontroli. Miękka Maszyna i Zły Duch” (s. 122).

„23 cięcia dla Williama S. Burroughsa” są zachwycającym, głębokim studium filozofii autora „Ćpuna”. „Sztuka to słowo na sześć liter” (s. 33), mówił Burroughs, a Rafał Księżyk wyjaśnia nam, co się za tym kryje, robi przypisy do jego wypowiedzi, uzupełnia je, ogląda z wielu stron. Naładowana treścią i wzbogacona o kolaże książka pasuje do Burroughsa. On chciał poznać świat na wylot, przekroczyć, zobaczyć i zrozumieć więcej. Księżyk robi to samo z pisarzem, jego filozofią, mitami i paranojami. „Nie ma ostatecznej odpowiedzi” (s. 150) napisał przed śmiercią Bill

i tym zdaniem kończą się „23 cięcia dla Williama S. Burroughsa”.
Rafał Księżyk: „23 cięcia dla Williama S. Burroughsa”. Wydawnictwo W podwórku. Gdańsk 2013.