Wydanie bieżące

1 marca 5 (245) / 2014

Anna Katarzyna Dycha,

INWAZJA KRABÓW. NAJLEPSZY DEBIUT OSTATNICH LAT

A A A
O takim debiucie można pomarzyć. Luz, energia, muzyczna wyobraźnia i zero kompleksów. Można pomarzyć i zrealizować. Grupa Crab Invasion – warto zapamiętać tę nazwę – wydała debiut marzeń.

Wiele osób czekało na ten album i nie powinni czuć zawodu. Wprawdzie barwa wokalisty do złudzenia przypomina Borysa Dejnarowicza z The Car Is On Fire (i ja zachwycałam się płytą „Lake & Flames”), ale Crab Invasion ma do zaproponowania o wiele więcej. Ich debiut wypełnia zestawienie brawurowych utworów. Wszystko to wielce udane kompozycje, które przywracają wiarę w „młodą” scenę. Jeszcze do niedawna Crab Invasion był „najlepszym zespołem rockowym bez płyty”, dziś jest jednym z lepszych, który płytę wydał, jeśli nie najciekawszym debiutantem.

Album promują trzy single: „Caps”, „Dart” i „Way Too Close”. Notabene grupa dba też o niebanalną oprawę wizualną. Już samo „Caps” zapewniłoby zespołowi sukces. Melodyjny refren, porywającą energia. Nie inaczej jest przy „Dart”, choć ten utwór ma bardziej skomplikowaną strukturę. Zwrotka przygotowuje do mocnego, przebojowego uderzenia, które przynosi refren. „Way Too Close” celuje w jeszcze bardziej taneczne rejony.

Krążek jest jednak eklektyczny. Otwierający „The truth is out there” rozpoczyna się od riffów gitary, które przechodzą w partie perkusji, wreszcie pojawia się wokal. Całość zdominowała jednak kapitalna partia klawiszy. Już na początku Kraby udowadniają, że mają muzyczną wyobraźnię. Chcą i potrafią bawić się komponowaniem. Chcecie więcej dowodów? Posłuchajcie finału „Morgan Freeman”. Klawisz, perkusja – ile tam się dzieje! Tu nie ma parcia na przebojowość, tu jest duża erudycja. To ona zapewniła powodzenie kompozycjom (ich najsłabszą stroną jest bez wątpienia wokal – nie inaczej było w przypadku TCIOF).  

Podobnie jak starsi koledzy, Kraby lubią odnosić się do różnych estetyk – sięgają aż do lat 70., ale nie gardzą też współczesnymi brzmieniami klubowymi. Trochę tu The Car Is On Fire, trochę Kamp! – nie szkodzi. Najważniejsze, że Crab Invasion z wielkim impetem wkroczyło na polską scenę. Zagrali na najważniejszych imprezach, m.in. na Open’er Festival i Męskim Graniu, wygrali w konkursie organizowanym „Zrób Głośniej przed OFF Festival” i od kilku już lat raczą nas znakomitymi kompozycjami – „Caps”, „Dart”. A teraz proponują zestaw alternatywnych piosenek w najlepszym wydaniu. I w dodatku robią to z dużym urokiem i w znakomitym stylu. Ta czwórka nie tylko brzmi jakby właśnie wróciła z Zachodu, ale i okazale się prezentuje. Crab Invasion powinniśmy zaliczyć do zacnego grona naszych towarów eksportowych.
Crab Invasion: „Trespass” [Postaranie, 2013].