Wydanie bieżące

15 marca 6 (246) / 2014

Marta Kalarus,

MIŁOŚĆ, KREW I MUZYKA

A A A
Motyw wampira zrobił oszałamiającą karierę w kulturze popularnej. Ilość książek i filmów poświęconych tej tematyce jest bez wątpienia imponująca. Co więcej, mimo upływu lat kolejni twórcy chętnie odwołują się do mitologii wampirycznej. Ostatnio zrobił to także Jim Jarmusch w swoim najnowszym filmie „Tylko kochankowie przeżyją”. Ze względu na znaczną ilość dzieł z wątkami wampirycznymi podejmowanie tematu na nowo jest dla twórcy (zwłaszcza ceniącego sobie oryginalność) dosyć niebezpieczne – trudno bowiem uciec od pewnych kulturowo utrwalonych schematów. Jarmuschowi udało się jednak zręcznie ominąć wyświechtane tropy i stworzyć film, będący kontynuacją własnego specyficznego stylu, który dominuje nad przedstawionym w dziele wampirycznym motywem.

Noszące archetypiczne imiona wampiry, Adam i Eve, kochają się od wieków. Łączy ich niezwykła więź, a także wspólne zainteresowania i pasje – oboje reprezentują typ intelektualno-artystyczny, kochają muzykę i wszelkie przejawy piękna. Eve stara się odnaleźć w każdym dniu coś wyjątkowego, z kolei Adam to melancholik, szukający ukojenia w tworzeniu undergroundowej muzyki. Żadne z nich nie przywodzi na myśl krwiożerczych istot. Wręcz przeciwnie – oboje są estetami i wampirami niezwykle nowoczesnymi, na miarę XXI wieku. Z zasady nie polują na ludzi, a głód zaspokajają, zaopatrując się w krew nielegalnie sprzedawaną im przez reprezentantów medycznego środowiska. Następnie piją ją z eleganckich kieliszków, przy czym ich reakcja na życiodajny płyn przywodzi na myśl pobudzenie, jakiego można doznać po zażyciu narkotyków. Bohaterowie są także świadomi krążących na temat ich gatunku mitów i traktują je z przymrużeniem oka – w jednej ze scen Eve z ironią wypowiada się na temat czosnku jako antidotum przeciwko wampirom.

Najsilniej u Jarmuscha zostaje jednak uwydatniona opozycja miedzy tym, co ludzkie, i tym, co wampiryczne. Reżyser z pewną przekorą potraktował tradycyjną mitologię, utrwalającą wizerunek wampira jako łowcy, który polowaniu na człowieka podporządkowuje całą swoją nocną egzystencję. Zdaje się, że Eve i Adam górują moralnie nad ludźmi, nazywanymi przez nich pogardliwie zombie. Mamy tu więc do czynienia z odwróceniem ról – zasadniczo to przecież wampir jest uważany przez ludzi za żywego trupa. W filmie Jarmuscha widzimy jednak, że – jakkolwiek paradoksalnie to nie brzmi – wampiry potrafią żyć w sposób pełny, realizując swoje pasje i skupiając się na poszukiwaniu szczęścia. Z kolei zombie-ludzie to stworzenia doprowadzające kulturę do ruiny, powodujące kolejne konflikty i wojny. Ich zachowanie męczy Adama, który popada w depresję i ma myśli samobójcze. Oto kolejne przetworzenie wampirycznej mitologii – w końcu to ludzie wysysają siły życiowe (!) z wampira, nie odwrotnie.

Interesujący jest też zabieg ulokowania pary wampirycznych kochanków między naturą a cywilizacją. Zgodnie z wierzeniami, porą działania wampira-łowcy jest noc, a dodatkowym bodźcem jest dla niego księżyc – sądzono, że jego promienie mają szczególną własność wybudzania upiorów ze snu. Kwestie te wskazywały na silny związek wampirów z naturą. W filmie Jarmuscha również zostaje podjęty ten wątek – zgodnie z tradycją, Adam i Eve prowadzą nocne życie, a za dnia śpią. Ich związki z przyrodą zostają również kilkakrotnie podkreślone za pomocą pojawiających się w filmie roślin czy zwierząt, na które para żywo reaguje i o których wyraża się ze znawstwem. Ale jest to znawstwo sytuujące postaci już zdecydowanie po stronie cywilizacji – ich wiedza objawia się między innymi w znajomości precyzyjnych, łacińskich nazw poszczególnych reprezentantów fauny i flory.

Wampiryzm w wydaniu Jarmuscha zostaje ukazany z charakterystycznej dla reżysera egzystencjalnej perspektywy. W mrocznych, nocnych ujęciach dominuje nastrój  dekadentyzmu i melancholii, której egzemplifikacją jest postać Adama, cierpiącego na klasyczny Weltschmerz. Opowieść toczy się powoli, bez zaskakujących zwrotów akcji czy sensacyjnych wydarzeń. Nie ma również mowy o tym, aby wampiryczni kochankowie wzbudzili w widzu uczucie grozy. Specyficzna atmosfera zostaje wzmocniona klimatyczną, doskonale dopasowaną do tematyki filmu muzyką. Niektórych może zachwycić intelektualna strona dzieła, choć momentami jest to intelektualizm stosunkowo tani, pusty i bazujący na niezbyt wyszukanych chwytach – jak na przykład znajomość Eve i Adama z większością przewijających się przez wieki sław (takich jak chociażby George Byron) czy wprowadzenie wątku Christophera Marlowe’a. Te drobne elementy, które mogą (chociaż nie muszą) drażnić, nie psują jednak przyjemności z odbioru filmu. Z pewnością nie zawiedzie on ani wielbicieli kina w wydaniu Jarmuscha, ani osób interesujących się wątkami wampirycznymi.
„Tylko kochankowie przeżyją” („Only Lovers Left Alive”). Scenariusz i reżyseria: Jim Jarmusch. Obsada: Tilda Swinton, Tom Hiddleston, Mia Wasikowska, John Hurt. Gatunek: dramat / horror / romans. Produkcja: Francja / Niemcy / USA / Wielka Brytania / Cypr 2013, 123 min.