Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (247) / 2014

Przemysław Pieniążek,

MAD (MEN) WORLD

A A A
Amerykański scenarzysta, reżyser i producent Matthew Weiner skrypt pilotowego odcinka serialu „Mad Men” miał już gotowy w 2002 roku, jednak telewizyjni decydenci z HBO oraz Showtime nie byli zainteresowania opowieścią o perypetiach Dona Drapera i zatrudniającej go agencji reklamowej (tytuł serialu odnosi się do slangowego określenia przedstawicieli owej branży) z siedzibą na nowojorskiej Madison Avenue. Fabuła zachwyciła jednak producenta Davida Chase’a, który zaproponował autorowi wspólną pracę nad innym projektem. I to jakim: Weiner został bowiem etatowym scenarzystą „Rodziny Soprano”, produkcji powszechnie okrzykniętej jednym z najlepszych seriali w historii amerykańskiej telewizji. Sukces „Rodziny…” spowodował, że kiedy kanał AMC szukał programu do nowej ramówki, od lat gotowy skrypt Weinera (który wówczas zakończył pracę nad ostatnim sezonem gangsterskiego serialu) mógł liczyć na coś więcej niż tylko kurtuazyjną lekturę. Począwszy od 2007 roku nieprzerwanie trwa medialna prosperity „Mad Menów” – wyprodukowanego przez Lionsgate Television cyklu odsłaniającego (a przy tym mocno podkopującego) fundamenty amerykańskiego snu.

Pieczołowicie zarysowując (nie tylko) wielkomiejską panoramę Stanów Zjednoczonych początku lat 60. ubiegłego wieku, Matthew Weiner snuje opowieść o załodze fikcyjnej agencji reklamowej dowodzonej przez Bertrama Coopera, ekscentrycznego męża opatrznościowego zafascynowanego japońską kulturą oraz starszego partnera otwarcie wyrażającego dezaprobatę dla nikotyny czy gumy do żucia. Wybór do tej roli Roberta Morse’a – aktora odnoszącego największe sukcesy na deskach Broadwayu – nie był przypadkowy. Wszak jedno z głównych źródeł inspiracji serialu stanowił „Poradnik żonatego mężczyzny” (1967) Gene’a Kelly’ego, a to właśnie w tej komedii Morse wcielił się w postać amoralnego biznesmena, pod wieloma względami bliskiego profilowi Dona Drapera.

Co ciekawe, jednym z kandydatów do roli Dona – charyzmatycznego dyrektora kreatywnego agencji, spowitego tytoniowym dymem oraz alkoholowym wyziewem uwodziciela wciąż uciekającego przed własną przeszłością i samym sobą – był John Slattery. Ostatecznie jednak przypadła mu w udziale nie mniej intrygująca kreacja Rogera Sterlinga, mentora głównego bohatera i drugiego starszego partnera firmy, niepoprawnego birbanta i ceniącego lekko cyniczne poczucie humoru kobieciarza, który wraca na drogę cnoty po dwóch atakach serca, co jednak wcale nie oznacza, że rezygnuje z używek. Swoją szansę w pełni wykorzystał Jon Hamm, doskonale wygrywający enigmatyczność Drapera (na co dzień przybierającego fałszywą maskę wzorowego męża i ojca) swoją fizycznością oraz bogatą paletą emocjonalnych niuansów co rusz przebijających zza fasady chłodnego profesjonalizmu i pozornego zblazowania.

Egocentryczny Don jest punktem stycznym losów wielu bohaterów serialu, w większości przedstawicielek płci pięknej. I bynajmniej nie chodzi wyłącznie o tabun (tymczasowo) usatysfakcjonowanych kochanek oraz skrupulatnie realizującej etos idealnej żony i pani domu Betty (idealnie dopasowana January Jones), która – w końcu! – odkrywając prawdę o wszystkich zdradach, kłamstwach i sekretach męża, decyduje się zawalczyć o prawo do własnego szczęścia, co wcale nie okaże się sprawą łatwą. Dla ambitnej Peggy Olson (świetna rola Elizabeth Moss) zdobycie zaufania Drapera staje się sprawą niezbędną w jej drodze do zawodowego awansu, windującego ją ze stanowiska „zwykłej” sekretarki do pierwszej w historii firmy kobiety-copywritera, aczkolwiek wciąż zmagającej się z powszechnym szowinizmem i stereotypowo myślącymi kolegami.

Jednym z nich jest bliski sercu bohaterki Pete Campbell (bezbłędny Vincent Kartheiser) – chorobliwie ambitny młodzian z bogatej rodziny, który dla osiągnięcia zamierzonych celów gotowy jest na wiele, w głębi serca (podobnie jak większość protagonistów serialu) pozostając osobą wrażliwą, skrzywdzoną, desperacko poszukującą dla siebie szansy spełnienia, w każdym tego słowa znaczeniu. Wśród pierwszoplanowych uczestników niekończącego się wyścigu z własnymi ambicjami znajdują się także Joan Holloway (po mężu: Harris) – przedsiębiorcza, trzymająca rękę na pulsie biurowego życia sekretarka posiadająca oblicze i obfite kształty zjawiskowej Christiny Hendricks – oraz dyrektor finansowy Lane Pryce (niezmiennie solidny Jared Harris), „Anglik w Nowym Jorku” sumiennie wykonujący swoją pracę, ze zmiennym powodzeniem próbujący odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Fabularną strukturę serialu „Mad Men” wyznaczają dwie przeplatające się płaszczyzny narracji, ukazujące bohaterów w czasie mniej lub bardziej żywiołowej pracy (przeważnie w asyście szklaneczki mocnego trunku) oraz prywatnie, na tle ich burzliwego życia osobistego, nie mówiąc już o pobrzmiewających w tle przełomowych wydarzeniach społecznych, (kontr)kulturowych czy politycznych, takich jak wojna w Korei, zabójstwo JFK czy konflikt wietnamski. Jak jednak słusznie zauważają krytycy, fundamentem serialu Matthew Weinera jest wnikliwe studium tożsamości jednostki egotycznej, wyalienowanej, żyjącej w kłamstwie (branża reklamowa to w tym przypadku wyjątkowo nośna metafora), ukrywającej się przed światem za swoim fałszywym lub – w najlepszym przypadku – nie do końca prawdziwym obrazem.

Co ważne, „Mad Men” oferują spojrzenie na współczesną Amerykę przez pryzmat jej nie tak odległej przeszłości, ukazując ewolucję społecznych reakcji na określone postawy i zjawiska.

Jednym z kluczowych tematów poruszanych w serialu jest alkoholizm, który w latach 60. nie urastał do rangi problemu, lecz stanowił element kultury macho. Jednakowoż w kolejnych sezonach uzależnienie od napojów wyskokowych (sam serial nie mógł obejść się bez zabiegu lokowania produktu) daje się Donowi mocno we znaki, doprowadzając bohatera do podjęcia decyzji o czasowej abstynencji.

Jako że jednym z najważniejszych klientów agencji jest tytoniowy koncern Lucky Strike, w programie aż roi się od postaci regularnie inhalujących się nikotyną (Pete Campbell jest tu chwalebnym wyjątkiem). Ale już w pilotowym odcinku pojawiają się pierwsze sygnały o raporcie magazynu „Reader’s Digest” jasno stwierdzającym, że palenie prowadzi do poważnych powikłań i chorób, w tym raka płuc. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że zgodnie z kalifornijskim prawem (zabraniającym palenia w miejscu pracy), aktorzy zaciągali się papierosami ze specjalną mieszanką ziołową, według Jona Hamma smakującą jak skrzyżowanie trawki z mydlinami.

W zasadzie każdy z bohaterów serialu stanowi swego rodzaju zwierciadło rozmaitych społecznych lęków i fobii. Etatowy grafik firmy, Salvatore Romano (w interpretacji Bryana Batta) jest nie tylko obiektem westchnień koleżanek z pracy, ale także homoseksualistą skrzętnie ukrywającym przed światem swoją orientację. Z kolei copywriter Paul Kinsey (rzetelna kreacja Michaela Gladisa) szczyci się swoim liberalizmem oraz związkiem z czarnoskórą dziewczyną. Natomiast Peggy Olson z determinacją walczy o równe traktowanie z pozostałymi orłami sztuki reklamy, choć jej sukcesy nie tylko inspirują do dalszej walki, lecz także uświadamiają, że otwarta dyskusja na temat płci kulturowej pod wieloma względami jest jeszcze dla bohaterów serii pieśnią przyszłości.

Realizowany w Los Angeles – za wyjątkiem pilota nakręconego w nowojorskiej scenerii – serial od samego początku chwalono za realistyczne odtworzenie klimatu lat 60. XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem czynnika estetycznego (moda, fryzury, wystrój wnętrz czy przedmioty codziennego użytku). Kwestię „atmosfery” twórcy programu traktowali chwilami zresztą nazbyt dosłownie – pieczołowitość rekonstrukcji dotyczyła nawet ustalenia występujących w tamtej dekadzie warunków pogodowych. Olbrzymia w tym zasługa scenarzystów (także samego Weinera) wnikliwie studiujących publikacje oraz materiały poświęcone temu szczególnemu okresowi w historii Stanów Zjednoczonych. Nawet to nie uchroniło jednak autorów przed głosami pełnymi oburzenia (głównie ze strony „prawdziwych”, emerytowanych dziś „mad men”), zarzucających im bazowanie na stereotypach oraz promowanie zachowań, które pod żadnym pozorem nie mogły mieć miejsca w szanującej się agencji.

Pomimo pewnych kontrowersji serial (którego każdy odcinek może poszczycić się budżetem w wysokości 2-2,5 miliona dolarów) broni się sam nienagannie skrojoną dramaturgią, kapitalnym aktorstwem, świetną scenografią (autorstwa Dana Bishopa, laureata Emmy za „Carnivàle”), solidną ścieżką dźwiękową (skomponowaną przez Davida Carbonarę) oraz nastrojową aurą. Reżyser pilota serialu, Alan Taylor – pracujący na planie takich telewizyjnych szlagierów, jak „Rodzina Soprano”, „Sześć stóp pod ziemią”, „Zagubieni” czy „Rzym” – przyczynił się do ustalenia wizualnej koncepcji programu, stającej się zasadniczym elementem rozpoznawalnej marki. Razem z operatorem Philem Abrahamem postawił on na wykorzystanie technik wizualnych bliższym produkcjom kinowym niż telewizyjnym. Kompozycja kadru przywołująca na myśl malarstwo Edwarda Hoppera, charakterystyczny klucz oświetlenia oraz typ ujęć, unikanie modnych współcześnie zdjęć kręconych z ręki czy steadicamów to tylko niektóre z rozwiązań zaproponowanych przez Taylora. W przypadku scen z udziałem Dona Drapera spojrzenie oka kamery „zza pleców” (anty)bohatera miało podkreślać spowijającą go aurę tajemniczości, natomiast ujęcia z żabiej perspektywy – typowe dla sekwencji rozgrywających się w siedzibie agencji – stanowiły czytelne odwołanie do estetycznych kanonów kinematografii oraz fotografii lat 60.

Będąc wielkim fanem twórczości Alfreda Hitchcocka, Matthew Weiner zapożyczył wiele wizualnych zabiegów od króla suspensu. Wystarczy uważniej przyjrzeć się animowanej czołówce serialu okraszonej łatwo wpadającym w ucho kawałkiem „Beautiful Mine” artysty znanego pod pseudonimem RJD2. Sylwetka mężczyzny majestatycznie spadającego z budynku biurowca to także hołd złożony projektantowi i reżyserowi Saulowi Bassowi, odpowiedzialnemu za projekt plakatu filmowego „Zawrotu głowy” oraz sekwencji początkowej „Północy, północnego zachodu”.

Uhonorowany  (jak dotąd) piętnastoma statuetkami Emmy oraz czterema Złotymi Globami serial „Mad Men” niezmiennie znajduje się w ścisłym gronie najlepszych tytułów dramatycznych amerykańskiej telewizji, stając się obiektem licznych parodystycznych interpretacji (vide: „Ulica Sezamkowa”, „The Simpsons”), jak i źródłem inspiracji dla branży… kolekcjonerskiej (limitowana seria lalek firmy Mattel). Sam Matthew Weiner skwapliwie dba o to, aby fabuły kolejnych odcinków aż do chwili premiery pozostały dla widzów tajemnicą. Nie inaczej jest z siódmym sezonem „Mad Menów”, który w tym roku tradycyjnie zadebiutuje na kanale AMC.
„Mad Men”. Scenariusz i reżyseria: Matthew Weiner i inni. Występują: Jon Hamm, January Jones, Elisabeth Moss, John Slattery, Jared Harris, Vincent Kartheiser, Christina Hendricks i in. Gatunek: serial obyczajowy. Produkcja: USA 2007-2013.