Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (247) / 2014

Weronika Górska,

MĄDRA MIŁOŚĆ

A A A
Akcja najnowszej powieści Toni Morrison, afroamerykańskiej laureatki nagród Pulitzera i Nobla, rozgrywa się w czasach dzieciństwa i młodości pisarki. Na Południu Stanów Zjednoczonych wówczas wciąż panowała segregacja rasowa obejmująca również ludność pochodzenia azjatyckiego, zdarzały się pogromy Ku-Klux-Klanu, niewykształcone służące wykorzystywano do bezprawnych eksperymentów medycznych, zaś czarnoskórzy weterani wojny koreańskiej wracali do domów z medalami, depresją i pustym żołądkiem. „Dom” nie jest jednak kolejną łzawą historią o wyzysku i okrucieństwie, jakich dominująca, biała rasa dopuszczała się w Stanach Zjednoczonych względem bezbronnych, „kolorowych” współobywateli. Mimo że autorka pisze głównie o Afroamerykanach, daleko jej do resentymentalnej, nienawistnej postawy, winiącej za wszelkie nieszczęścia „złych białych”. Wprowadzając kolejne postacie, nie informuje czytelników wprost o barwie ich skóry, nie zawsze też rozwój wydarzeń pozwala się tej barwy domyślić. Ważniejsze okazuje się to, czy dany człowiek jest w stanie zaofiarować potrzebującemu wsparcie i zrozumienie, co okazuje się niezależne od rasy i klasy społecznej. Książka utrzymana jest w duchu głęboko egzystencjalnym, nawołuje do solidarności w obliczu nieszczęścia, a jednocześnie do wzięcia odpowiedzialności za własny los i do aktywnego kształtowania go wbrew wszelkim przeciwnościom.

Najnowszy utwór Noblistki można wpisać w nurt literatury inicjacyjnej. Główni bohaterowie, dotąd nierozłączne rodzeństwo Money’ów, przechodzą przez kolejne progi dorosłości, szukając, każde na własną rękę, poza granicami wionącego nudą i brakiem perspektyw rodzinnego miasteczka, miłości i życiowego powołania, a zaznają głównie przemocy, rozczarowania, odrzucenia. Mimo że Frank wydaje się doświadczonym mężczyzną, mającym za sobą nie tylko seksualne przygody, ale też udział w wojnie, to wciąż nie wie, czym jest prawdziwa odpowiedzialność, zarówno za siebie, za własne czyny, jak i za ukochaną osobę. Cee, która przeżyła nieudane małżeństwo i była nieświadomą ofiarą medycznych eksperymentów, również musi się tego nauczyć. Money’owie przechodzą przez ten ostatni, najważniejszy próg wtajemniczenia wspólnie, wracając w rodzinne strony i oddając się pod opiekę prostych, lecz obdarzonych życiową mądrością i wieloma praktycznymi umiejętnościami kobiet. Ich szorstkość, za którą kryje się bezinteresowna chęć niesienia pomocy, uczy Franka i Cee, że mądra miłość nie uzależnia od siebie ukochanej osoby, lecz zachęca ją do samodzielności.

Podobnie jak w innych powieściach pisarki, między innymi w znakomitej „Miłości”, możemy znaleźć w „Domu” bardzo ciekawą narrację, ukazującą wydarzenia naprzemiennie z różnych perspektyw. Prawda nie jawi się jako oczywista, dana raz na zawsze. Wręcz przeciwnie, kolejne fragmenty książki pozwalają poznawać poszczególne jej elementy, a czasami zastępować niektóre z nich, jak się okazuje – sfalsyfikowane, innymi. Aż do ostatniej strony nie brakuje też miejsc ciemnych, owianych tajemnicą, niedopowiedzeniem. Granica pomiędzy wspomnieniami, snami, marzeniami i przywidzeniami poszczególnych postaci, bywa płynna. To, czego w toku narracji dowiadujemy się o bohaterach, może nas szokować, może całkowicie zmieniać naszą dotychczasową opinię o nich, łącznie z tym, kto jest ofiarą, kto katem, a kto biernym obserwatorem. Prawda jednak, nawet najboleśniejsza, najbardziej drastyczna i obrzydliwa, wyzwala. Pozwala zabliźnić się ranom i rozpocząć nowe, oby lepsze, życie.
Toni Morrison: „Dom”. Tłumaczenie: Jolanta Kozak. Wydawnictwo Świat Książki. Warszawa, 2013.