Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (247) / 2014

Aleksandra Golasik,

W POCIĄGU DO PRZYGODY

A A A
„Może jesteś młody, a może masz osiemdziesiąt lat. Bo ja mam osiemdziesiąt pięć i jestem młoda. Zawsze taka byłam. I będę, nawet jak mnie wcale nie będzie” – tymi słowami wita czytelnika Joanna Kulmowa w swoim najnowszym tomiku „co drzemie w nas”. Jest to bardzo dobra zapowiedź utworów wybranych z „Bożego umierania”, „Rzeczy niepotrzebnych” oraz powieści „Stacja Nigdy w Życiu”, umieszczonych na nowo w tym niewielkim zbiorze o pięknej szacie graficznej. Bowiem wiersze Kulmowej, tak jak ich autorka, nigdy się nie starzeją – pomimo upływu lat zaskakują świeżością, wdziękiem i uśmiechem, nieodmiennie pojawiającym się na twarzach odbiorców, których poetka tak wytrwale chroni przed dorastaniem.

Joanna Kulmowa podróżuje. Nie tak jak inni – czy może raczej: nie tak jak dorośli – bo i jej poezja jest zupełnie inna, nie-dorosła (czego jednak nie należy mylić z niedojrzałością). Podróż przez tomik zaczyna się spontanicznie, niespodziewanie: od przygody, która budzi się sama w środku nudnego, męczącego dnia i przewraca życie do góry nogami, jeśli tylko jej pozwolimy („To, czego się spodziewamy”, „Nie szukaj przygody”). Drogi nigdy się nie kończą, pociągi nie znają celu – lub istnieją tylko w wyobraźni – a ich pasażerka niespiesznie, radośnie przygląda się światu, zachwyca drobiazgami i snuje czarujące opowieści o nocnych zwyczajach szyn oraz milczącej tęsknocie wagonów; tęsknocie za tym, co minione („Szyny”, „Wagony”). A wszystko to dowodzi, że najwspanialszą podróż można odbyć, nie ruszając się z miejsca – wystarczy zamknąć oczy i poddać się sile marzeń („Siedzisz sobie w klasie”). „Ty nie wyrastaj z marzenia”, apeluje Kulmowa w utworze „Podobno z tego się wyrasta”, i wydaje się, że właśnie do tego sprowadza się przekaz całego zbioru. Pozwólmy sobie marzyć, niezależnie od wieku.

Skojarzenie z wierszami dla młodych czytelników nasuwa się samo i jest jak najbardziej słuszne: w „co drzemie w nas” wszystko, począwszy od ładnej oprawy, przez ilustracje, a skończywszy na charakterystycznej dla twórczości Kulmowej stylistyce, emanuje dziecięcą lekkością. Oczywiście, w żadnym razie nie musi to oznaczać, że dojrzały odbiorca nie skorzysta z lektury. „A jak nie chcesz, że świat stał na głowie, / i przygody nie cieszą cię wcale, / to już z ciebie Dorosły Człowiek / i nie czytaj dalej!”, przestrzega autorka w tekście otwierającym tomik, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że owym Dorosłym Ludziom spotkanie z jej twórczością przyda się najbardziej, a już z pewnością nie zaszkodzi. Z fragmentów utworów poetki można by skomponować swoisty katalog aforyzmów: nie zawsze odkrywczych, ale też – dla wielu z nas – nieoczywistych lub zapomnianych. „Czasem coś nam zrozumieć trudno”, „Leniuchowanie też ma sens”, „Nie mów, że się nie boisz” – w połączeniu z wszechobecną zachętą do uwolnienia wyobraźni czy spontaniczności stanowią całkiem udaną receptę na szczęście. Skierowaną nie tylko do tych, którzy zachowali w sobie pierwiastek młodości, gdyż oni znają już powyższe prawdy; ale może właśnie receptę potrzebną nie do końca przekonanemu Poważnemu Człowiekowi. Pod hasłem „mam osiemdziesiąt pięć lat i jestem młoda” kryje się przypomnienie o tym, dlaczego warto odnaleźć w sobie cechy dziecka. Wewnętrzny świat, który „drzemie w nas”, „tylko siedzi cicho”, zupełnie jak wspomniana przygoda.

Ponadto nikt równie trafnie, a często i humorystycznie, nie tłumaczy, na czym polega różnica zdań albo skąd się biorą towarzyszące nam na co dzień uczucia. O ileż łatwiej byłoby skłóconym stronom, gdyby miały świadomość sporu „między Złem a Dobrem, / Szczawiem a Szpinakiem” („Czy zielony jest zielony?”). I jakie pocieszające jest zrozumienie faktu, że w domu nieraz „czeka na nas gorsze, / że lepsze zostało za nami” („Kiedy wracamy do domu”), a „najdalsze to jest właśnie najszczęśliwsze” („Wołanie pociągów”). Kulmowa przekazuje ogromne pokłady ciepła, motywuje i dobrze nam życzy: a to satysfakcji z pracy („Wstajesz rano wesoły”), a to żagli w „najmilszym z twoich snów” („Może”). I jak tu nie dać się porwać jej niespożytej energii?

Rytm, prostota i jasność przekazu sprawiają, że przez wiersze Kulmowej płynie się równie przyjemnie jak przez ocean marzeń, przemierzany „łódką ze śnieżnym żagielkiem” („Może”). I tak jak bywa w przypadku miłych snów, koniec następuje zdecydowanie zbyt szybko: sprawnie czytamy z pozoru oczywisty tekst, by za moment powrócić do niego i zatrzymać się na dłużej, odkrywając nowe pokłady wrażliwości i życiowej mądrości, którą poetka hojnie obdarza każde pokolenie.
Joanna Kulmowa: „co drzemie w nas”. Wydawnictwo Ezop. Warszawa 2013.