Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (248) / 2014

Anna Zagórska,

MIĘDZY NAMACALNOŚCIĄ A NIEUCHWYTNOŚCIĄ

A A A
1. „Kocham Cię Lilith” to opowieść, która łamie temporalny dyktat i na chwilę fałduje przestrzeń, proponując czytelnikowi podróż w czas niestały, pulsujący, niejednoznaczny, niemal zakrzywiony, w pociągające krajobrazy wyobraźni. Będzie to więc opowieść o wielkiej sile, która rozpędza się w myślach nieposkładanych, w samym jądrze ludzkiej imaginacji. Będzie to również opowieść-świadectwo: lektur, erudycji, pojedynczych życiowych doświadczeń (bo próżno – w kontekście młodego wieku autora – pisać o „życiowym doświadczeniu”, bardziej zasadne wydają się właśnie owe pojedyncze, rozsypane, choć i już powoli katalogowane, doświadczenia). Czytelnik książki Radosława Raka, wydanej właśnie przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka, znajdzie więc w jego historii zarówno intelektualne gry intertekstualne, jak i oniryczno-realne ciągi zdarzeń, ale i – całkiem sprawie opowiedziany – romans przygodowy.

 

2. Rak umiejętnie gra z odbiorcą swojej historii. Akcję umieszcza w sanatorium, podsuwając czytelnikowi kręgi jednoznacznych skojarzeń, z „Czarodziejską górą” Tomasza Manna na czele (w pierwszej części „Kocham Cię Lilith” znajduje się nawet jadalniana scena z głośnym domykaniem drzwi, która nie pozostawia wątpliwości, gdzie uważny czytelnik powinien poszukiwać skojarzeń, jakim duktem powinien podążać). Przyciężka atmosfera sanatoryjna przywodzi na myśl także – głośną przed kilku laty – powieść Piotra Pazińskiego „Pensjonat”. Paziński opisywał, jak pamiętamy, ulotne odchodzenie w niepamięć i nieistnienie. Mówił o świecie, który milcząco rozchodził się w szwach i unicestwiał, podczas gdy większość upadku poszukuje wyłącznie wśród fajerwerków spektakularności (co uświadamiał nam tak mądrze Czesław Miłosz). Podobne wrażenia bliskie są także Rakowi. Powołuje on do istnienia świat temporalności niejednoznacznej, a jednocześnie odwołuje się do zamkniętego – wyizolowanego, wręcz nie-rzeczywistego – uniwersum, jakim w europejskiej, pomannowskiej wyobraźni jest sanatorium. Sygnalizuje problemy, od których próżno uciec, zwraca uwagę na dylematy przemijania we współczesnym świecie, zagadnienie kruchości ciał w odwrocie – chorych i umierających – w końcu kruchości samego życia. W atmosferze literackich gier intertekstualnych, które oczywiście znacznie wykraczają poza światy przedstawione Tomasza Manna, Rak poszukuje odpowiedzi na pytania rudymentarne, szuka sposobu na opisanie niewyrażalnego, posiłkuje czytelniczą wyobraźnię literackimi wskazaniami. Wskrzesza choćby postać schulzowskiej Tłuji, która zwraca baczną uwagę odbiorcy już nie tyle na samą fabułę, co jej kształt – imaginacyjne zabawy barwami czy dźwiękami.

 

3. Rak nie stąpa jednak wyłącznie ścieżkami wydeptanymi przez szacownych literackich poprzedników. Odważnie poczyna sobie również jako autor autonomiczny, oddzielny, osobny. Puszcza wodze fantazji, dając wyraźny sygnał wyswobodzenia i uwolnienia od wielkich literackich zobowiązań. Burzy utarte porządki (stworzenie Adama i Ewy), bawi się konwencjami i za nic ma schematy. Momentami historia opowiadana w „Kocham Cię Lilith” zbliża się co prawda do linii wyznaczającej granicę przewidywalnego banału, ale czytelnik łatwo ulega czarowi snutych przez bohaterów historii, poddaje się proponowanej przez nich narracji, ucieka w migotliwą rzeczywistość, którą proponuje narrator „Kocham Cię Lilith”. Potencjalnie banalne rozwiązania zostają szybko wybaczone.

 

4. Powieść Raka może być również odczytana jako kolejna wariacja na temat literatury erotycznej, tak modnej – choć może właściwsze wydaje się określenie: obecnej – w życiu kulturalnym ostatnich lat. Tematy okołoerotyczne – z różną dawką odwagi, śmiałości i przekonania – prezentują czytelnikom w ostatnim czasie nie tylko twórcy prozy zwanej popularną. Po podobne tematy – z właściwym sobie urokiem, zdecydowaniem, ale i kunsztem – sięgnął choćby Wojciech Kuczok w „Obscenariuszu”. Rak również raczy nas historią zabarwioną miłośnie, choć wiele pozostaje w niej niejasności. Więcej tu dopowiedzeń niż oczywistych oświadczeń. Sen swobodnie przenika jawę, domniemanie dosłowność, podniecenie miesza się z urojeniami, dotyk z wyobrażeniem o nim. Rak wybrał ciekawy sposób mówienia o stosunkach międzyludzkich, które tak naprawdę zaczynają się od rozważań prowadzonych z samym sobą – od wyobraźni podpowiadającej rozmaite warianty własnych zachowania, od snucia historii alternatywnych, planowania wydarzeń niebyłych – potencjalnych schadzek, randek, pierwszych pocałunków.

 

5. Historia proponowana przez Raka w „Kocham Cię Lilith” urzeka właśnie wyobraźnią. I jest to odczucie o dwóch wektorach. Rodzi się wraz z podziwem dla autora, który potrafi tak sprawnie żonglować lekturowym doświadczeniem i własnym kulturowym zakotwiczeniem, jednocześnie pozostawiając tyle swobody własnej imaginacji. To także odczucie kierowane w stronę nas samych i naszej własnej wyobraźni, którą Rak umiejętnie pobudza, pozwalając jej wyrwać się ze skostniałych schematów, uwolnić, wyswobodzić. Za każdym razem, gdy autor „Kocham Cię Lilith” próbuje – za pomocą żywiołu języka, poprzez konstrukcję fabuły, dzięki stwarzanym bohaterom – dotknąć tego, co niedotykalne, odczytać to, co wyrażane bez słów – pociąga odbiorcę za sobą, ogniskuje jego zmysły, przykuwa uwagę.

 

6. Marian Stala w jednym ze swoich szkiców – komentując poetycki warsztat Marcina Barana – pisał o świecie, który kreuje poeta: „Jest to świat bezustannie zawieszony pomiędzy zanurzeniem w cielesności a poczuciem nierealności istnienia. Mówiąc inaczej: jest to taki świat, w którym dominuje obsesja cielesności, w którym historia jednostki zmienia się w historię ciała, a spotkanie osób jest (przede wszystkim albo wyłącznie) zetknięciem ciał; zarazem zaś: taki świat, w którym granica między tym, co faktycznie istnieje, a tym, co jest zmyślone, co jest tylko wytworem umysłu, fantazmatem, staje się niejasna, nieoczywista, zatarta (M. Stala: „Przeszukiwanie czasu. Przechadzki krytycznoliterackie”. Kraków 2004, s. 142-143). W tej poetyce niejednoznaczności, w poetyce światów potencjalno-cielesnych (fascynuje i urzeka oksymoroniczny wydźwięk tego połączenia) zdaje się pozostawać także Rak. Snuta przez niego opowieść – migotliwa, nieuchwytna, nietrwała, wciąż na nowo rozbijana – wydaje się czytelnikowi jakby prostym zaprzeczeniem jednego z wersów „Elegii trzeciej” Ważyka, w którym poeta stwierdził: „znaki mnie męczą i tęsknię do rzeczy”. Rak ucieka od rzeczy, odchodzi od jednoznaczności i oznaczoności rekwizytorni. Eskapistyczna utopia autora „Kocham Cię Lilith” lokuje się wśród archipelagów znaczeń, wśród nieskończoności domysłów i dopowiedzeń.

 

7. „Kocham Cię Lilith” stanowi również literacką wariację na temat biblijnych początków ludzkości, apokryficzną historię wprowadzającą w zastałe i uporządkowane opowieści elementy niepokojące, niejasne, wymykające się jednoznacznym ocenom. Tytułowa Lilith, wprzężona w światy pochodne starotestamentalnym, w klimat Księgi Genesis, przeraża i fascynuje, budzi lęk, ale i pociąga, nie pozwala o sobie zapomnieć. Narrator Raka – z właściwą sobie swadą i przekorą –  podważa, ryzykuje, kwestionuje. Przy tym posługuje się niezwykle obrazową frazą, sprawnym językiem tłumacząc i objaśniając z natury niewyjaśniane zjawiska, paradoksy boskich tajemnic.

 

8. „Kocham Cię Lilith” jest opowieścią, która niweluje dystans narosły pomiędzy czytelnikiem a autorem. Likwiduje także odległość, jaka dzieli światy przedstawione. Łączy i spaja, przeplata narrację o Robercie – kuracjuszu leczącym nierówną pracę swojego serca – z historią Lilith, romansem z płomiennorudą (nie)rzeczywistą malarką, ale i z powieściowym światem detektywa Josipowicza, którego lwowskie potyczki śledzi narrator. To zapadanie się w jedno tak oddzielnych, różnych, osobnych światów pociąga odbiorcę – sprawia, że zaciera się granica między lekturą a doświadczeniem, między bohaterem a czytelnikiem, w końcu: między rozumem a wyobraźnią.

 

9. W książce Raka świat chwieje się i poszukuje sensu. Przeszukiwanie czasu i przestrzeni odkrywa przed czytelnikiem tuziny nowych skojarzeń, mnoży pejzaże mentalne, stwarza bohaterów niebyłej historii. Przenika przez te opowieści zarówno nieustanna rozmowa z kulturą, z tekstami napisanymi, utrwalonymi frazami i utartymi skojarzeniami, jak i żywioł wyobraźni. Przenika również przemożna chęć dotarcia do sensów głębokich, do ścieżek niewydeptanych, do miejsc bez drogowskazu. Narrator Raka śmiało sobie poczyna, zapraszając czytelnika do wspólnej podróży w krajobrazy nieoczywistości i tajemnicy. Nie warto jednak obawiać się takiego przewodnika, raczej przyjąć zaproszenie i wyruszyć wraz z bohaterami „Kocham Cię Lilith” w drogę ku niepoznawalnemu.
Radek Rak: „Kocham Cię Lilith”. Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Warszawa 2014.