ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (49) / 2006

NOWOŚCI

A A A
Juliusz Gabryel: „Laboratoria”. Kraków, Biblioteka Studium, 2006




Pierwsze, drugie okrążenie. Czytam nowe wiersze Juliusza Gabryela i jestem pełen podziwu. Skróty i przeskoki myślowe oszałamiają jak niespodziewane odkształcenia perspektywy. Obrazy rozkładają się na części pierwsze i pozwalają na wielokrotne złożenia. Opaczna logika snu wytrąca czytelnikowi z ręki każdą broń, tę najniewinniejszą i tę najbardziej wymyślną. „Jestem zmuszony wędrować z cudzym paszportem”, powiada autor, a ja mogę tylko przytaknąć i życzyć mu dalszych poetyckich peregrynacji. Bo to, myślę, wiersze na dłuższą metę. (Jacek Gutorow)







Podróżnik



Podróżnik na skraju gilotyny

wyrusza w obie przeciwległe strony,

zaokrągla srebro odbijające słońce,

srebro ujawnione poniewczasie,

gdy przetarto skórę osłaniającą kręgosłup.



I pięciu zbirów kopało jego ciało

w bramie do królestwa hodowców pleśni.



Co tam przed nami schowałeś?

Pytali go, a on im odpowiedział.



Śmierć jest niczym

wobec wieczności, którą przeżywamy teraz,

wobec najjaśniejszego szkiełka

zarastającego dzikim mięsem

zasypiających płaszczyzn.



Bóg jest malutki, przyjaciele.







***



Dziewczyna zawieszona na dźwigni

ożywionego drewna upuściła dłoń.

Mruganie oczami jak tasowanie kart,

załamywanie się świateł na tkankach

dotkniętych do żywego mięsa. Ktoś

uśmiercał psa, żeby zmartwychwstały

wszystkie zwierzęta, obracał się

wokół własnej osi, wyświetlał

zewnętrzne więzienia koordynujące

zakrzywienie przestrzeni w palcu

probówki. Centrum dowodzenia

wysyłało alarmy kopiujące płaszczyzny

wyszlifowane piaskiem. Ktoś poruszał

ziemią w gardle, wyrywając kwiat.

Gwiazdy lekko podniosły się nad nim.






Pingwin



Wchodzisz, a tam żadnych klientów. Proszę

mnie krótko ostrzyc, tylko samymi nożyczkami.

Ale fryzjerka zaczyna golić twoją szyję jak

gdyby nigdy nic i jesteś o włos od śmierci,

na łokieć od miłości.



Zabierasz ją do kina, kupujesz prażoną

kukurydzę, łysego królika przed wejściem.

Rząd przed tobą siwy mężczyzna zaczyna

strasznie kaszleć. Zaraz wracam – szepczesz

słodko. Wychodzisz stamtąd jak gdyby nigdy



nic. Udajesz się do pobliskiego baru, gdzie

siadasz do wszystkich tyłem. Przychodzi

kelner, zamawiasz piwo z lodówki. Tej

właściwej lodówki, pełnej brylantów,



probówek.







Juliusz Gabryel – ur. w 1979 roku. Student filozofii na Uniwersytecie w Opolu. Wiersze publikował w „Studium”, „Frazie”, „Odrze”, „Toposie”, „Kresach”, „Fa-arcie”, „Kursywie”, „Portrecie”, „Undergruncie”, „Nowej Okolicy Poetów”. Autor tomu „Hemoglobina” (2003).