Wydanie bieżące

1 maja 9 (249) / 2014

Andrzej Ciszewski,

ZWIERCIADŁO (AUTO)BIOGRAFII

A A A
Przypadkowe odnalezienie przez Mary M. Talbot dowodu osobistego jej nieżyjącego ojca, Jamesa Athertona – nauczyciela, badacza i popularyzatora twórczości Jamesa Joyce’a – wprowadza w ruch machinę wspomnień, odsłaniających przed czytelnikiem ponurą młodość brytyjskiej literaturoznawczyni, której losy w zaskakujący sposób odzwierciedlały smutny żywot córki autora „Ulissesa”. Uhonorowane Costa Book Award w kategorii najlepsza książka biograficzna „Oczko w głowie tatusia” to wymykające się gatunkowym schematom studium rozpadu rodzinnych więzi, emocjonalnej atrofii, straconych nadziei oraz ceny, jaką niekiedy trzeba zapłacić za możliwość spełnienia marzeń.

Debiutująca w roli komiksowej scenarzystki Talbot konstruuje dramaturgiczną strukturę swojej opowieści na zasadzie (chwilami mocno zniekształconych) lustrzanych odbić. Niełatwe dzieciństwo obu bohaterek, ich zamiłowanie do tańca, próby unormowania życia uczuciowego (związek Mary z Bryanem, Lucii z Samuelem Beckettem) oraz poszukiwania wolności, ale i zrozumienia u (pozornie) najbliższych osób to tylko niektóre ze splatających się ze sobą wątków tej kameralnej historii, płynnie łączącej trzy (wliczając teraźniejszość stanowiącą narracyjną ramę komiksu) płaszczyzny narracji.

Czytana przez „współczesną” Mary biografia Lucii Joyce, tytułowego „oczka w głowie tatusia”, pozwala na rekonstrukcję dramatycznych losów irlandzkiej familii, jak również prześledzenie kolejnych etapów artystycznej kariery nietuzinkowej tancerki (pobierającej naukę między innymi w szkole prowadzonej przez brata Isadory Duncan) oraz jej ekscentrycznego rodzica. Lucia, tracąc wraz z upływem lat jego wsparcie oraz zaogniając i tak już niełatwe, pełne uczuciowych przesileń relacje łączące ją z matką, zapada się pod ciężarem rozczarowań doprowadzających do początków schizofrenii, przez którą artystka regularnie trafiała do zakładów psychiatrycznych.

W odróżnieniu od przypadku panny Joyce, osobistym nemezis Mary Talbot nie była jej rodzicielka (faktyczna głowa wielodzietnej rodziny), lecz ojciec. Wykazujący pewne fizyczne podobieństwo do autora „Finnegans Wake” James Atherton ukazany został jako surowy, gustujący w sarkastycznym poczuciu humoru erudyta, nieustannie mamroczący pod nosem cytaty z prozy autora „Dublińczyków”. Chociaż Talbot przyznaje, że jej słynny rodzic miewał przebłyski jowialnej czułości względem najbliższych, przez większość życia pozostawał chimeryczną, szalenie wybuchową oraz bezkompromisową jednostką, niechętnie opuszczającą swój gabinet wiecznie spowity papierosowym dymem, skutecznie zagęszczającym i tak już duszną atmosferę zaszczucia przenikającą strony tej graficznej opowieści.

Niewątpliwym atutem „Oczka w głowie tatusia” – sugestywnie oddającym społeczny, obyczajowy oraz  kulturowy charakter czasów i miejsc, w jakich wychowywały się bohaterki komiksu – są ilustracje Bryana Talbota, mającego w swoim dorobku prace przy takich klasycznych tytułach, jak „Sandman”, „Sędzia Dredd” czy „Baśnie”. Doskonale sprawdzający się w technice czystej linii laureat Nagrody Eisnera komponuje część kadrów i plansz w oparciu o archiwalne fotografie, nadając swoim lekko przerysowanym pracom walor autentyzmu. Skrupulatnie zróżnicowany pod względem kolorystycznym (bogata paleta barw we współczesnym segmencie, pastelowa żółć przenikająca wspomnienia Mary oraz chłodne odcienie błękitu w rozdziałach poświęconych Lucii) album państwa Talbotów to rzecz inteligentna, przemyślana i bez wątpienia dająca wiele czytelniczej satysfakcji. Nie lada gratka dla miłośników komiksowych (auto)biografii oraz twórczości Jamesa Joyce’a.
Mary M. Talbot, Bryan Talbot: „Oczko w głowie tatusia” („Dotter of Her Father’s Eyes”). Tłumaczenie: Wojciech Szot. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2014.