Wydanie bieżące

1 maja 9 (249) / 2014

Magdalena Piotrowska-Grot,

NIEPERFEKCYJNE HAIKU O ŚWIECIE POZBAWIONYM PERFEKCJI

A A A
Postmodernizm bardzo skutecznie odzwyczaił czytelników od namysłu nad formą i gatunkiem tekstu literackiego, nad granicami literackości w ogóle. Pozwoliło to badaczom/czytelnikom na zagłębianie się w aspekty tematyczne i, w pewnym sensie, brak interpretacyjnych ograniczeń. Polskim poetom specyficzny powrót do klasycznych form nie jest jednak obcy, a jednym z popularniejszych gatunków, po które sięgają, jest japońskie, uwspółcześnione haiku. Zaskakującą może okazać się ilość pisarzy próbujących swych sił w japońskiej strofie: Ryszard Krynicki, Czesław Miłosz, Jarosław Markiewicz, Tomasz Jastrun, Robert Kania, Wiesław Karliński, Grażyna Kaźmierczak, Krzysztof Kokot, Joanna Kołodziejczyk, Magdalena Kuśmirek, Artur Lewandowski, Małgorzata Miksiewicz. Poetycka moda nie umknęła uwadze krytyków i badaczy literatury – haiku w polskiej wersji doczekało się wielu antologii i krytycznych opracowań. Te liczne próby stanowią z pewnością nie tylko wynik pewnego poetyckiego trendu, ale przede wszystkim odzwierciedlają podstawową cechę gatunku, jaką stanowią stawiane przez niego wyzwania swojemu twórcy – 17 sylab na przedstawienie myśli, komentarza do rzeczywistości, obserwację – to ekscytująca próba sił poetyckiego warsztatu, najwyższy sprawdzian sprawności pióra w krótkiej, skondensowanej formie.

Nowy wyczekiwany tom Ryszarda Krynickiego – zbiór „Haiku. Haiku mistrzów” – z jednej strony, w kontekście ścieżki pisarskiej poety, jest pozycją spełniającą prognozy krytyków, z drugiej jednak, odstaje w pewnym sensie od dotychczasowej twórczości.  Ostatni tom, poza wydaniami zbiorowymi, „Kamień, szron” ukazał w 2005 roku, co sprawia, że oczekiwania wobec nowych tekstów dojrzałego pisarza mogą być bardzo wysokie.

 

Przewidywalne?  Poetycki minimalizm

 

Haiku stanowi formę dopełniającą w pewnym sensie poetyckie poszukiwania Krynickiego. Próby tworzenia tekstów z gatunku haiku pojawiały się już we wcześniejszych tomach, a wiersze wydane teraz przedstawiał nieraz poeta na festiwalach literackich i spotkaniach autorskich, jednak specyficzny układ zbioru oraz sposób wydania tomu (jego oprawa) wydobywają na zewnątrz znaczenie całości. Krynicki zawsze dążył bowiem do słownego minimalizmu przy zachowaniu semantycznego bogactwa, jak gdyby twórczości poety przyświecała awangardowa idea „minimum słów, maksimum treści”, choć oczywiście do tego stanu dochodził Krynicki stopniowo, zmieniając formę poetycką, eksperymentując, skracając teksty zawarte w kolejnych tomach, co zdiagnozowała już w swojej książce „Przemiany poetyki Ryszarda Krynickiego” Alina Świeściak. Droga poetycka pisarza zmierzała nie tyle do zamilknięcia, ile do wyciszenia i wydobycia esencji języka poezji, ucieczki od informacyjnego szumu i chaosu w prostotę, która nie jest pozbawiona treści wysokiej wagi.

W enigmatycznych, lakonicznych formach poetyckich dominują pewne określone tematy – cisza, nicość, język. Struktura tych utworów zawsze była więc spójna z ich tematyką, w podskórnej poetyckiej tkance „ocierała się” niemal w każdym tekście o „nicościowanie” języka, milknięcie, wypominała słowu z wyrzutem niemożność wyrażenia wielu uczuć, niewystarczalność językowego narzędzia w kontekście opisu świata: „Czy właśnie tego chciałeś, / mój kulisty wierszu: / opustoszałe gniazdo os?” (z „Wierszy wybranych”).

Haiku stanowi swego rodzaju odstępstwo od tej reguły, w trzech krótkich wersach poruszane są (właściwie dotykane jedynie) tematy ogromne, niemające często nic z ciszą czy zanikaniem wspólnego. Natura ludzka, starość, tajemnice przyrody to przecież niezwykle ważkie zagadnienia, o których trudno pisać bez ich umniejszania, bagatelizowania czy popadania w puste, „wytarte” frazesy. Nie wydaje się jednak, aby w nowym tomie poeta traktował którykolwiek z tematów pobieżnie. Inspirowane japońskim wierszem miniatury – wspominając jedynie wybrane zjawisko, przedmiot, ideę czy osobę – pozostawiają przedstawiony problem otwarty na dopowiedzenie i interpretację.

Podczas lektury tomu można stworzyć pewnego rodzaju kategoryzację tekstów. Czasami haiku przybiera formę sentencji czy przemyślenia, uzupełniającego niezrozumiałą i rozmytą ponowoczesną codzienność, dotyczącą osobistych przeżyć osoby wypowiadającej słowa wiersza: „Szkoda, że spóźniony refleks / nie przekłada się / na nieco dłuższe życie – ”; „Zielono w głowie - | chociaż pusta i siwa, / i znów sypie śnieg”.  Innym razem mamy do czynienia z zapisem myśli metapoetyckich – o pisarzach i procesie tworzenia: „Co różni bazgroły dziecka / od rękopisu w Muzeum Literatury? / Z obu przebija: horror vacui”. Jeszcze kolejne odczytać można jako żartobliwy, choć podszyty powagą, czasem żalem czy ironią, przypis do konsumpcyjnej nowoczesności cyfrowej: „Aby połączyć się z użytkownikiem Kobayashi Issa, / zarejestruj się na Facebooku jeszcze dziś”. Interesująca jest także kompozycja tomu, który zbiera wiersze pisane przez wiele lat, odkrywając przed czytelnikiem poszukiwania twórcy i warsztatowe ćwiczenia w dopracowywaniu możliwie najlepszej formy wyrazu, ukazując nie tylko teksty wyszlifowane, najbardziej udane, ale także wierszowe potknięcia, oddające pełnię procesu pisarskiego rozwoju.

Drugą połowę tomu stanowi zaś „Haiku mistrzów” – tłumaczenia tekstów japońskich mistrzów, oddające oryginalny klimat, choć oczywiście dostosowane w procesie translacji do europejskiego odbiorcy: „Wróble pisklęta / bardzo szybko pojęły / sztukę znikania –”. Teksty Matsuo Bash?, Yosa Buson, Kobayashi Issa oraz Masaoka Shiki musiały stać się inspiracją także do powstania autorskich wierszy Krynickiego, choć poeta w swoich próbach przekracza granice gatunku – porzuca zarówno wymogi formalne,  jak i utarte tematy. Haiku to wiersz tradycyjnie oscylujący tematyką wokół przemian pór roku, zjawisk przyrodniczych, choć oczywiście często ukryty zostaje pod tym tłem komentarz do natury człowieka czy codzienności ludzkich relacji. To specyficzny długoterminowy pisarski eksperyment, którego kolejne etapy przedstawione zostały czytelnikom w pełnej krasie.

Krótka forma – haiku czy jakakolwiek poetycka miniatura – w żadnym razie nie stanowi w przypadku Krynickiego poetyckiego zamilknięcia, nie jest mu nawet odrobinę bliska, to jedynie poszukiwanie (odnalezienie?) własnego środka wyrazu, zindywidualizowanej frazy pozwalającej na zwyciężenie językowej, duchowej i intelektualnej nicości, umożliwiającej, bez leksykalnego nadmiaru, ukazania tego, co najbardziej istotne, czasem najbardziej istotne w swej niepozorności: „Przestajesz walczyć, / przestajesz walczyć z losem, / kiedy przestajesz pisać”.

 

Zaskakujące? Nowa tematyka

           

Tak charakterystyczna dla haiku, wspomniana już, tematyka przyrodnicza, nie jest typowa dla Krynickiego. W ogóle z resztę nie jest to poeta nastroju czy opisu, a bardziej twórca skupiający swoją poetycką uwagę na słowie/milczeniu, specyficznym „rzemiośle”, którym przyszło mu się trudnić i jego możliwościach, choć oczywiście kryją się za tym prawdziwe lęki nowoczesnego człowieka, jego zmagania, a nie tylko retoryczne dywagacje.  Nietrudno odnaleźć odmienionego nieco, ale jednak wiernego swojemu stylowi Krynickiego – poetę/myśliciela – w haiku zgromadzonych w nowym tomie. Wystarczy dostrzec, iż cała przyroda, wszystkie właściwie pojawiające się w tych tekstach zjawiska i motywy stanowią przedstawicieli dwóch teoretycznie przeciwstawnych semantycznych obozów – dźwięków (w tym także mowy) oraz milczenia. Świat przyrody w nowo wydanych tekstach poety to biblioteka odgłosów bliskich ludzkiemu życiu, tłumionych przez zgiełk i chaos codzienności – szum wiatru, śpiew ptaków, bicie serca, kroki kogoś, kto odchodzi. Za wszystkimi tymi drobnymi dźwiękowymi wskazówkami kryją się niesłychanie ważkie tematy, przede wszystkim zaś, najbardziej wyczuwalny w tonie owych tekstów, lęk przed ciszą, ostatecznym milczeniem, ale też pozytywny aspekt chwilowego uspokojenia, pozwalającego zwolnić na pewien czas tempo życia, podjąć przemyślaną decyzję, wsłuchać się w samego siebie – własne potrzeby, pragnienia, zmartwienia.

Cała seria poszukiwań i domysłów, które wyzwalają miniatury poetyckie inspirowane wierszem japońskim, zagadki, ironiczne komentarze czy ostrzeżenia sprawiają, iż nowy tom poetycki Krynickiego, choć w wielu miejscach nie jest perfekcyjny, wciąga czytelnika w ramy innego, wewnętrznego świata tej poezji – w jej określony nastrój i niekończące się interpretacyjne domysły.

Ów wytknięty już brak perfekcji niekoniecznie przemawia na niekorzyść tomu. Stanowi on bowiem zapis poszukiwań i dojrzewania poety do skondensowanej formy wiersza mówiącego bardzo wiele bez zbędnej obudowy leksykalnej, do wyboru sposobu mówienia o języku, a czasem o specyficznym milczeniu (także mówienia milczeniem), który od dawna już krył się w poezji Ryszarda Krynickiego.

Z jednej więc strony, kojarząca się od dawna z twórczością Krynickiego lapidarna forma wierszy, z drugiej, pozornie nietypowa tematyka, ciągła, wytrwała walka z konstrukcyjnymi pułapkami i groźbą milczenia – stanowią fuzję  dostarczającą czytelnikowi ciekawych intelektualnych przeżyć, balansujących pomiędzy lekkością i żartem a trwogą i ciemną stroną codzienności. Omawiany tom poetycki nie podaje czytelnikowi oczywiście żadnych gotowych przepisów, jak żyć, odpowiedzi, nie formułuje drogowskazów, ale wywołuje emocje, zmusza do zatrzymania się na chwilę i usłyszenia prawdziwych dźwięków świata ukrytych pod  sztucznym zgiełkiem codzienności.
Ryszard Krynicki: „Haiku. Haiku mistrzów”. Wydawnictwo a5. Kraków 2014.