Wydanie bieżące

15 maja 10 (250) / 2014

Sara Nowicka,

16. PRZEGLĄD FILMOWY KINO NA GRANICY

A A A
Wydarzenia
Cieszyński przegląd filmowy Kino na Granicy od lat rozpoczyna festiwalowy sezon. Czesko-polskie miasto, szczególnie podczas wiosennej aury i majówkowej bezczynności, jest doskonałą przestrzenią wypoczynku – leniwą, nieśpieszną, pełną miłych ludzi. Na jednej z rynkowych ławek ktoś jest pogrążony w lekturze „Człowieka, który śpi” Georges’a Pereca. Gdzie indziej ktoś chętnie opowiada o swoich podróżach i przyjaźniach ze znanymi reżyserami, pozwalając zapomnieć o szarej codzienności. Nie warto jednak dać się zwieść; nawet, jeśli wszystko, czego pragniemy, to oderwanie od zgiełku miasta i jego szybkiego tempa, to i tak najciekawsze i najprzyjemniejsze doznania w dniach od 28 kwietnia do 4 maja mogły nas spotkać w kinach Capitol i Piast, Teatrze im. Adama Mickiewicza, podzamkowych plenerach i kilku innych, położonych w pobliżu miejscach.

Kino na Granicy to święto wszystkich miłośników kina: zarówno tych, którzy chcą nadrobić filmowe zaległości i zobaczyć, co dzieje się w najnowszym kinie polskim, czeskim i słowackim, jak i tych bardziej wymagających, którzy nie boją się trudnych tematów i są nieustannie spragnieni poznawania nowych nazwisk i tytułów. Tegoroczna, szesnasta już edycja przeglądu, zachwyciła programem i mnogością towarzyszących seansom wydarzeń. Stworzone przez organizatorów liczbowe podsumowanie prezentuje się następująco: „obejrzeliśmy 122 filmy – najstarszy z 1927, najnowszy z 2014 roku. Odbyło się 17 spotkań z zaproszonymi twórcami prezentowanych obrazów oraz 8 prelekcji. Otworzyliśmy 3 wystawy, odbyły się 2 promocje książek oraz 2 spotkania tematyczne. Zobaczyliśmy 6 filmów w kinie plenerowym na Zamku i bawiliśmy się na 6 koncertach w Klubie festiwalowym i kawiarni Avion. Wydaliśmy ponad 1000 akredytacji i niemal tyle samo koszulek, na których znalazły się 4 różne litery. Liczba wypitych w biurze festiwalowym kaw i herbat – niezliczona”. Oczywiście za liczbami kryją się bogate w treść, pełne emocji i wzruszeń zjawiska, którym warto przyjrzeć się nieco uważniej.

W tym roku twórcy Kina na Granicy przygotowali trzy retrospektywy. Pierwszą z nich był przegląd twórczości słowackiego reżysera Dušana Hanáka, połączony z pierwszą w Polsce wystawą jego fotografii. Zarówno na zdjęciach, jak i w filmach widać zainteresowanie autora ludźmi żyjącymi na marginesie, według własnych zasad, niechcących podporządkować się globalnej unifikacji. Hanák podczas rozmowy z widzami przyznał się do fascynacji wierszami Charlesa Bukowskiego, który według niego w znakomity sposób oddaje poezję codzienności. Reżyser jest w tym podobny do amerykańskiego pisarza: zainteresowanie zwyczajnością, odnajdywanie piękna w przeciętnej egzystencji żyjących nieco na uboczu ludzi to ich cechy wspólne.

Filmografia reżysera jest bardzo zróżnicowana. Widzowie przeglądu mogli obejrzeć jego krótkie i długie metraże, wśród których były takie filmy, jak nowofalowe „322” (1969), w którym jedną z głównych ról zagrała Lucyna Winnicka, dokumentalne „Obrazy starego świata” (1972), rozliczeniowe „Papierowe głowy” (1995) oraz nagrodzony na Berlinale „Ja kocham, ty kochasz” (1980), opowieść o poczciwym, choć za dużo pijącym mężczyźnie, który szuka sobie żony. Główną rolę w ostatnim z wymienionych filmów zagrał Roman Kłosowski, który także był gościem Kina na Granicy. Nie tylko pojawił się on przed projekcją nakręconego z Hanákiem obrazu, ale też promował książkę stworzoną z Jagodą Opalińską pt. „Z Kłosem przez życie” (2013).

Druga retrospektywa została poświęcona Januszowi Majewskiemu i Kurtowi Weberowi. Znakomity operator z powodów zdrowotnych nie mógł uczestniczyć w przeglądzie, jednak przekazał organizatorom siedmiostronicowy list odczytany przez Majewskiego. Spotkanie odbyło się po projekcji filmu „Urząd” (1969), opowieści o piekle instytucji ze znakomitymi rolami Ignacego Gogolewskiego i Franciszka Pieczki. Pozostałe pozycje retrospektywy to zdecydowanie lżejszy, choć nie pozbawiony głębszych treści repertuar. Widzowie mogli zobaczyć m.in. kostiumowe „Błękitny pokój” (1965) i „»Awatar« czyli zamiana dusz” (1964), czerpiące z kina science fiction krótkie metraże: „Docent H.” (1964) i „Pierwszy pawilon” (1965) oraz nieco absurdalny debiut Majewskiego „Szpital” (1962), w którym śpiewająca w szafie Kalina Jędrusik uwodzi Wiesława Michnikowskiego.

Bohaterami ostatniej z retrospektyw byli Franz Kafka i Jaroslav Hašek, pisarze, których na pierwszy rzut oka nie łączy nic oprócz Czech i tego samego roku urodzenia. Jednak proza obu autorów wywarła bardzo silny wpływ na całą czeską kulturę, zgodnie z zacytowanymi w katalogu słowami Antonína J. Liehma: „każdy czeski film ma w sobie coś ze Szwejka i Kafki”. Widzowie Kina na Granicy mogli obejrzeć m.in. „Proces” (1980) – spektakl teatru telewizji w reżyserii Agnieszki Holland i Laco Adamika, „Inkarnację” (1994) Pavela Bárta, opowiadającą o współcześnie żyjącym człowieku, który identyfikuje się z Józefem K., czy „Amerykę” (1994) Vladimira Michálka, która – choć podczas seansu plenerowego wywoływała niezamierzone wybuchy śmiechu odbiorców – nadal pozostaje ciekawą próbą przetłumaczenia twórczości Kafki na język kina. Wśród pokazanych adaptacji dzieł Haška znalazły się oczywiście kolejne części przygód wojaka Szwejka, ale także ekranizacje mniej znanych opowiadań, np. „Z carsko-królewskich czasów opowiadań kilka” (1952) w reżyserii Miroslava Hubáčka. Równie ciekawą propozycją był film „Wzorowy kinematograf Haška Jaroslava” (1955) Oldřicha Lipskiego, w którym pisarz wyświetla bohaterom swoich opowiadań cztery filmy, dołączając do nich własny, niepozbawiony humoru komentarz.

Oprócz retrospektyw program uświetniły interesujące cykle. Pierwszy z nich – „Biały mazur. Kino kobiet w kinematografii polskiej” powstał z inspiracji książką Moniki Talarczyk-Gubały. Autorka wygłaszała prelekcje przed kolejnymi seansami; po projekcji filmu „Mężczyzna niepotrzebny” (1981) z widzami rozmawiał też Laco Adamik. Filmy prezentowane w tym panelu są mało znanymi, lecz na pewno wartymi uwagi produkcjami. O ile nazwiska Laco Adamika czy Barbary Sass są rozpoznawane przez miłośników kina, o tyle widzowie mogli zapoznać się też z dziełami, które dziś są w zasadzie nie do zobaczenia, np. filmem „Bluszcz” (1982) Hanki Włodarczyk, którego współautorką scenariusza była Anda Rottenberg. Znakomity portret nieco zagubionej w rzeczywistości bohaterki jest jednocześnie obrazem kobiet żyjących w peerelowskiej Polsce w ogóle: reprezentowanych nie tylko przez główną postać, ale też jej przyjaciółki i sąsiadkę. Pierwszoplanową rolę wykreowała znakomita Monika Niemczyk, natomiast wśród aktorek odgrywających jej koleżanki znalazły się m.in. Grażyna Szapołowska, Ewa Błaszczyk i Justyna Kulczycka.

Równie poważne tematy poruszały cykle „Wielka Wojna 1914-1918” i „Granice i mury świata: na filmowej Ukrainie”. W pierwszym panelu można było zobaczyć komediowych „C.K. Dezerterów” (1985) Janusza Majewskiego, pełen magii film „Lilie polne” (1972) Elo Havetty, którego twórczość gościła już przed laty na przeglądzie, czy poetycki i bardzo oryginalny formalnie film „Dezerterzy i pielgrzymi” (1968) Juraja Jakubisko. Nowe kino ukraińskie, pomimo niedostatków budżetowych, okazało się bogate w ciekawe pomysły i niezwykłe historie. „TenKtóryPrzeszdłPrzezOgień” (2011) Mykhailo Illienko to niemal hollywoodzka, pełna emocji i zwrotów akcji, oparta na faktach opowieść o ukraińskim pilocie, który po ucieczce z gułagu trafia do Kanady, gdzie zaczyna żyć w jednej z indiańskich wiosek. Bardzo ciekawie pod względem zdjęć, montażu i oświetlenia zaprezentował się film „Pomarańczowa miłość” (2007) Alana Badoyeva, love story osadzona w kontekście pomarańczowej rewolucji.

Sekcja „Nowe filmy” obfitowała w wiele ciekawych produkcji. Sporo miejsca poświęcono Agnieszce Holland. Z Łodzi pożyczono wystawę „Polska, Europa, świat – twarze Agnieszki Holland”, zaprezentowano także studencką etiudę reżyserki – „Grzech Boga” (1969) – pełną humoru perełkę krótkiego metrażu – oraz w całości pokazano serial „Gorejący krzew” (2013), który, podobnie jak debiut autorki, powstał w kraju naszych południowych sąsiadów. O czeskim epizodzie w życiu reżyserki opowiada pokazany podczas przeglądu dokument „Powrót Agnieszki H.” (2013) Krystyny Krauze i Jacka Petryckiego, prezentujący Holland jako artystkę obdarzoną cudownym poczuciem humoru i nieprzeciętną inteligencją.

Wśród nowych produkcji dużą popularnością cieszyły się też projekcje polskich filmów, takich jak „Dziewczyna z szafy” (2013) Bodo Koxa czy „Płynące wieżowce” (2013) Tomasza Wasilewskiego, po których projekcji widzowie mogli spotkać się z odtwarzającym jedną z głównych ról Mateuszem Banasiukiem. Miejsc zabrakło na pokazie najnowszego filmu Jana Hřebejka „Po ślubie” (2013), w którym to socjologiczny problem i małżeński dramat poprzedza ekspozycja godna wysokiej klasy thrillera. Równie interesującą propozycją był film otwarcia – „Revival” (2013) Alice Nellis, pełna humoru opowieść o czwórce sześćdziesięciolatków, którzy po ponad trzydziestu latach decydują się reaktywować swój rockowy zespół.

Panorama najnowszego kina to nie tylko długometrażowe fabuły; w programie festiwalu znalazło się także sporo animacji i krótkich form. Na szczególną uwagę zasługują wykorzystująca estetykę Dalekiego Wschodu, przepiękna i emocjonalnie angażująca animacja „Śnieg” (2013) Ivany Šebestovej oraz „Zabicie ciotki” (2013) absolwenta katowickiego WRiTv – Matusza Głowackiego – znakomita interpretacja powieści Andrzeja Bursy, która zdążyła już zebrać sporo nagród, np. trzy statuetki na 20. Międzynarodowym Festiwalu Etiuda&Anima, nagrodę publiczności na białostockiej ŻubrOFFce czy zwycięstwo w konkursie Poznań Open na Short Waves Festival.

Jak co roku na przeglądzie pojawił się madziarski akcent, będący ukłonem organizatorów w stronę węgierskich twórców. Podczas tej edycji widzowie mogli obejrzeć film „Aglaja” (2012) Krisztiny Deák, oparty na prozie Aglaji Veteranyi, znanej w Polsce przede wszystkim dzięki powieści „Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze?” (2003).

Wymienione przeze mnie tytuły to tylko cząstka filmowego bogactwa przeglądu, a przecież oferuje on nie tylko kinowe doznania. Publiczność dopisała na fantastycznych koncertach takich grup, jak Bokka, Zrní czy Dr Misio; w kawiarni Avion można też było obejrzeć występ bratanków Kurta Webera, którzy tworzą zespół The Fathers. Poza tym podczas Kina na Granicy odbywało się także 2. Biennale w Wenecji Cieszyńskiej.

Autor tegorocznego logo Kina na Granicy – Bohdan Heblík – mówi, że tworząc swój projekt, chciał przedstawić przede wszystkim równowagę: „równowaga, spokój, pokój, dostatek wszystkiego, zwłaszcza świetnych filmów. Bańka na statywie kamery. Niepewność, czy wszystko jest, jak być powinno. Jest? W równowadze? Wszystko! Oto gra – hra”. Jego koncepcja doskonale podsumowuje przegląd, któremu udaje się zrównoważyć rozrywkę i sztukę, zabawę i refleksję, kino trudne i przyjemne. Nie ulega wątpliwości, że wizyta na Kinie na Granicy jest jednym z lepszych sposobów na spędzenie polskiego spring break, podczas którego można nie tylko znakomicie odpocząć, ale poznać też bogactwo często niesłusznie zapomnianego (lub nieodkrytego) kina.