Wydanie bieżące

15 maja 10 (250) / 2014

Natalia Kaniak,

PENSJONARKI, DO KOMIKSÓW!

A A A
„Długa historia” Anny Karoliny Kaczmarczyk to bogata w malarskie inspiracje prosta historia rodzinna z dwumetrowym gadem w tle. Niestety, zbytnia poczciwość i kompletny brak drapieżności „upupia” komiks młodej ilustratorki, sprawiając, że można go włożyć między książki Małgorzaty Musierowicz (której z miejsca pragnę podziękować za nauczenie mnie wielu łacińskich sentencji i zapomnianych polskich słów, takich jak „jowialność”, „krotochwilny” czy „perorować”). Stylizowany na kronikę album otwiera do bólu słodki obrazek całej familii. Tradycyjnej, choć odrobinę wyzwolonej, a nawet tolerancyjnej, bo udomawiającej ogromnego węża-pacyfistę mającego kłopoty z własną tożsamością. Ten uroczy dramat rodzinny rozpoczyna się już na pierwszych stronach komiksu, kiedy to Dyzio (którego imię budzi wspomnienia pierwszych zeszytów komiksu „Gigant”) ucieka z domu, siejąc postrach wśród spanikowanej rodziny, później zaś całego miasteczka. Od tej pory całkowicie pretekstowa fabuła zostaje zakryta przez stylizowane na klasyków wspomnienia o godnym żywocie pupila i jego ludzkiego klanu.

Tak skąpo potraktowana historia nie umniejsza jednak umiejętności młodej artystki. Pod względem graficznym komiks jest szalenie pomysłowy, a trawestacje mniej lub bardziej znanych dzieł malarskich dobrane niejednokrotnie w zabawny oraz ironiczny sposób. Jedynie czasem budzą one skojarzenia z wieczorną internetową „prasówką”, jak wtedy, gdy artystka po raz kolejny przerabia wyeksploatowany do cna „Krzyk” Muncha. Aż ciśnie się na usta komentarz godny dalekiej ciotki: „Och, jakie to sympatyczne!”. Niestety, za fasadą górnolotnych nawiązań, za przerobionym Brueglem, zmasakrowanym Vincim oraz zmolestowanym Vermeerem, kryje się w najlepszym wypadku pustka lub, co gorsza, banalnie potraktowany postmodernizm i chęć błyśnięcia artystyczną kompetencją oraz erudycją.

Nie zmienia to faktu (trudno stwierdzić czy przykrego, czy wprost przeciwnie), że „Długą historię” czyta się z pewnego rodzaju przyjemnością – tą samą, którą czuje się podczas odgadnięcia kalamburu, ułożenia słowa z pięciu spółgłosek i jednej samogłoski podczas zaciętej walki w Scrabble lub gdy nie potrzebujemy wytłumaczenia dla wysublimowanego żartu nudnego snoba. Ot, #niedzielnepopołudnie, #kapcieikocyk, #ciepłekakao. Rozrywka dla całej rodziny. Pozostaje mieć nadzieję, że Anna Karolina Kaczmarczyk zachomikowała gdzieś w szufladzie lub hoduje w głowie onieśmielającą czytelników fabułę, którą już wkrótce opatrzy swoimi zgrabnymi ilustracjami. Bo w tym przypadku motto Centrali („Mądre Komiksy”) musiałam wziąć lekko w nawias.
Anna Karolina Kaczmarczyk: „Długa historia”. Wydawnictwo Centrala – Mądre Komiksy. Poznań 2014.