Wydanie bieżące

15 maja 10 (250) / 2014

Mirosław Skrzydło,

NIEUSTĘPLIWY INSPEKTOR I SŁYNNY PSYCHOPATA

A A A
Abnegacja niepotwierdzonych plotek, podejrzliwość względem prawdomówności przesłuchiwanych, precyzja w prowadzeniu śledztwa i zbieraniu dowodów oraz stojące na granicy praworządności działania. Poznajcie nieustępliwego inspektora konfrontującego się z groźnym psychopatą grasującym w londyńskiej dzielnicy Whitechapel. „Gilles McCabe” sprawdza się jako solidna historia detektywistyczna w klimatach noir, wzbogacona o wyjątkowo przemyślane i nieszablonowe ilustracje uzdolnionej, kreatywnej artystki, Barbary Okrasy. Przygotujcie się na sporą dawkę emocji i suspensu.

Umieszczenie akcji w rozsławionej dzielnicy Londynu w Roku Pańskim 1898 nie było przypadkowym posunięciem scenarzysty, Daniela Gizickiego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż poszukiwanym seryjnym mordercą panien lekkich obyczajów jest budzący powszechny lęk Kuba Rozpruwacz. Sprawę kolejnych, coraz bardziej brutalnych zabójstw prowadzi nieprzekupny detektyw, aparycją przypominający angielskiego dżentelmena. Niech nie zmyli was jego dostojny wygląd – w decydujących momentach pykający fajkę staruszek pokaże pazury i znajomość sztuk walki.

Doświadczony inspektor powątpiewa w istnienie zwyrodnialca, któremu prasa przypięła łatkę „Mordercy z Whitechapel”. Jak na zaprawionego w bojach śledczego przystało, wierzy wyłącznie w to, co zostało poznane, zbadane i zauważone. Jego racjonalnemu umysłowi Kuba Rozpruwacz jawi się jako niematerialna zjawa, którą straszy się bogobojnych londyńczyków. Posiadający irlandzkie korzenie McCabe w chwili niespodziewanego spotkania z podejrzanym mężczyzną szybko będzie musiał zrewidować swój pogląd na temat rzeczywistości oraz zabójcy spowitego woalem tajemniczości.

Konsternację czytelników może wywołać kreacja rzeczonego adwersarza. Misterny płaszcz, kapelusz i ręcznie zdobiona laseczka stanowiące ubiór mordercy kojarzą się bardziej ze złoczyńcami z uniwersum Batmana (Joker, Riddler) niż z legendarnym Kubą Rozpruwaczem. Wyraz opętania na twarzy i czerwone ślepia przywodzą natomiast na myśl postać wampira z pulpowych amerykańskich komiksów. Nieznane pozostają powody ataków na prostytutki oraz pochodzenie zwyrodnialca, co jeszcze bardziej intryguje McCabe’a.

W pierwszym tomie złożonej z dwóch zeszytów miniserii nie uświadczymy zbyt wielu bohaterów. Trzon historii stanowi przesłuchanie prowadzone przez Gillesa i jego pomagiera, posterunkowego Jacka O’Leary’ego z głównym podejrzanym, którym okazuje się szemrany doktor pracujący w Whitechapel. Scenarzysta komiksu dobrze wyeksponował słowne potyczki pomiędzy McCabe’em a jego przełożonym, niejednokrotnie strofującym niepokornego inspektora. Najbardziej zaskakujący fabularny twist Gizicki pozostawił jednak na koniec, sugerując przy tym nagłą zmianę klimatu kolejnego albumu. Szkoda tylko, że tak niewiele miejsca poświęcił prezentacji sylwetki tytułowego śledczego, co (miejmy nadzieję) nastąpi w dalszej części opowieści.

O ile twórca cyklu „Postapo” korzysta z dorobku artystycznego sir Arthura Conan Doyle’a (w postawie protagonisty można odnaleźć cechy charakteryzujące Sherlocka Holmesa, m.in. przenikliwość czy błyskotliwą dedukcję), o tyle ilustracje Barbary Okrasy są bardzo zgrabne, klimatyczne, a przede wszystkim oryginalne. Prace narysowane w całości ołówkiem z komputerowo nałożonym kolorem (sepia) posiadają formę z pietyzmem wykonanych szkiców. Szczególne wrażenie sprawiają fizjonomie postaci oraz posępne twarze bohaterów owego kryminału. Wydawnictwo Komiksowe postarało się o papier dużej gramatury, twardą, sugestywną okładkę oraz umiejętne i uzasadnione użycie krwistej czerwieni.

„Gilles McCabe” to udana wariacja na temat opowieści detektywistycznych z charyzmatycznym funkcjonariuszem policji i budzącym grozę szwarccharakterem. Pierwsza część dyptyku pozostawia uczucie lekkiego niedosytu, który powinien zostać zaspokojony w kontynuacji.
Daniel Gizicki, Barbara Okrasa: „Gilles McCabe”. Tom 1. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2014.