ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (250) / 2014

Małgorzata Lebda,

RADOŚĆ WYKLEJANIA

A A A
1.

Przeglądając publikację Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie „Wisława Szymborska »Kolaże/Collages«” przypominam sobie rezerwę, z jaką wybierałam się na (organizowaną na początku bieżącego roku) wystawę 270 wyklejanek noblistki. Próbuję zlokalizować źródło tego irracjonalnego uczucia. Być może obawiałam się, że to, co wizualne, będzie dla mnie zbyt dosłowne. Szymborska ma bowiem w mojej czytelniczej hierarchii ustalone, bardzo wysokie miejsce, i może właśnie to stało na przeszkodzie w rozpoznaniu nowego. Zdawałam sobie sprawę, iż na dokonania poetki składają się trzy obszary: poezja poważna, poezja niepoważna i wyklejanki, ale tylko pierwsze dwie przestrzenie były przeze mnie całościowo odkrywane. Moje obawy szybko się jednak rozwiały: oglądając wyklejanki, które wyszły spod czułej ręki Szymborskiej, zrozumiałam, że jest to bardzo istotna część jej twórczości.

2.

Szacuje się, że twórczość plastyczna noblistki może obejmować nawet kilkadziesiąt tysięcy kolaży. Działalności tej oddawała się nieprzerwanie przez ponad 40 lat. Rozmach tego artystycznego przedsięwzięcia imponuje.

3.

Należy pamiętać, że prace tworzone przez poetkę miały spełniać funkcję użytkową. Jak wiadomo, pierwsze z nich powstawały na przełomie lat 60. i 70., w czasie, kiedy trudno było zdobyć pocztówkę o znamionach oryginalności. Szymborska, tworząc kartki pocztowe dla swoich bliskich znajomych i przyjaciół, pragnęła w ten sposób uhonorować adresatów, ale także nadać korespondencji wyjątkowy intymny, poufały ton. Ryszard Krynicki zalicza wyklejanki Szymborskiej do metody nazywanej w sztuce XX wieku „kartką pocztową artysty”. Przywołuje przy tym nazwiska twórców takich jak Hannah Höch. To obok nich – jak pisze – można by spokojnie wystawić kolaże poetki. Dokonania noblistki są z pewnością znakomitą kontynuacją kierunku rozwijanego w sztuce w drugiej połowie minionego wieku, tzw. mail artu (sztuki poczty). Autor „Magnetycznego punktu” doprecyzowuje ten termin, nazywając wyklejanki „sztuką korespondencji, jednak sztuką jak najbardziej osobistą, osobną, prywatną” (Szymborska 2014: 22). W kontekście plastycznych prac poetki można wymieniać i takie nazwiska, jak Kurt Schwitters, Marcel Duchamp (przedstawiciele dadaizmu, warto przywołać ich wyklejanki z fotografii), Aleksander Rodczenko (konstruktywista, nastawiony na budowanie nowej ekspresji estetycznej), Max Ernst, Salvador Dali (surrealiści – jakże ważny był dla nich element zaskoczenia, absurdu i nonsensu) i (oto jeszcze jedno nazwisko bardzo dobrze znane widzom MOCAK-u) Jiří Kolář. Czeski poeta, dramaturg, teoretyk, tłumacz i plastyk uczynił z kolażu dominującą gałąź swojej twórczości. Wydaje się, że wszyscy wspomniani artyści patronują kolażom Szymborskiej, która – mając świadomość dokonań wielkich poprzedników – potrafiła stworzyć swój rozpoznawalny styl.

4.

Wydaje się, że w sztukach plastycznych jest coś, co przyciąga do siebie ludzi słowa. Tym czymś jest z pewnością to, na co zwraca uwagę kurator wystawy, Maria Anna Potocka: „Świat wyklejanek analizuje metodę, która mocno miesza w naszym życiu, gdzie jedna rzecz zestawiona z drugą rzeczą traci swoje znaczenie na rzecz znaczenia powstającego pomiędzy. Wyklejanki pokazują, jak głębokie potrafią być te przeinaczenia i jak daleko odchodzą od znaczeń pierwotnych” (tamże: 60). Czyż to nie wspaniała przestrzeń dla poetyckiej wyobraźni?

5.

Ironia. Figura ta – jak wskazuje Michał Rusinek – jest pomocna w zrozumieniu wyklejanek. „Ironia ma zakorzenienie światopoglądowe i filozoficzne. Językowa figura, literacki koncept, logiczny paradoks czy aporia, surrealistyczne zderzenie nieprzystających elementów – to nie TYLKO zabawa. Raczej trzeba by było dodać: to AŻ zabawa. A »zabawę trzeba traktować szczególnie poważnie« ? mawiała Szymborska. Ironia jest właśnie figurą poważnie rozumianej zabawy” (tamże: 8). Ironia Szymborskiej dostrzegalna w kolażach pełna jest wdzięku, mając przy tym wymiar filozoficzny, symboliczny, będąc otwarta na interpretacje.   

6.

Przyglądając się wyklejankom, trafiam na cykl pocztówek adresowanych do Gizeli Szancerowej (związanej ze światem muzealniczym, a także zaprzyjaźnionej z artystami z kręgu Grupy Krakowskiej). Przestrzenie tych prac wciągają, są niejednoznaczne, znaczą tyle, ile widz potrafi nadać im znaczenia. Z pewnością adresatka odczytywała je pełniej, konkretniej, domyślam się, że byłe elementem dialogu między zaprzyjaźnionymi kobietami. Jestem zatem widzem nieuprzywilejowanym, niejako obcym, który podgląda, podczytuje cudzą korespondencję. Co dostrzegam? Tematy o znaczeniu fundamentalnym: miłość, życie i śmierć, przemijanie…Wyklejanki podszyte są ironią. Co istotne, artystka nie popada w patos, jakby świadoma, że w śmiechu jest ratunek. „Szarpię życie za brzeg listka:/ przystanęło? dosłyszało? (Szymborska 2000: 186) – pisała poetka w wierszu z tomu „Wszelki wypadek”. Plastyczna twórczość autorki wydaje się swoistym „szarpaniem życia”, niepokojeniem, gestem otwarcia na dialog.

7.

Czytam w wierszu „Radość pisania” z tomu „Sto pociech”:

Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?

Czy z napisanej wody pić,

która jej pyszczek odbije jak kalka?

Dlaczego łeb podnosi, czy coś słyszy?

Na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta

spod moich palców uchem strzyże.

Cisza – ten wyraz też szeleści po papierze

i rozgarnia

spowodowane słowem „las” gałęzie.

(…)

Radość pisania

Możliwość utrwalania

Zemsta ręki śmiertelnej

(Tamże: 113-114).

Przyglądam się wyklejankom, które wyszły – podobnie jak przywołany fragment wiersza ? spod tej samej „ręki śmiertelnej”. Widzę światy tworzone z gazetowych wycinków, widzę koty, psy, małpy, kruki, anioły, a pośród nich słowa, które otrzymują drugie życie, są starannie wycinane z reklamowych i informacyjnych artykułów, gdzie znaczą rzeczy proste, opisują sprawy przyziemne. Naklejane i zestawiane z obrazami tworzą wizualne metafory, nabierają znaczeń, wybrzmiewają. Myślę o radości wyklejania, która musiała towarzyszyć Szymborskiej przy żmudnej „wycinankowej robocie”. Nie mogło być inaczej, albowiem trafne puenty, surrealistyczne poczucie humoru, wspomniana już ironia, musiały mieć swoje źródło w radości tworzenia. Wszystko to nadaje tym pracom znamiona autentyczności: nie powstawały one z przymusu, ale z radości, z zabawy.

8.

Przychodzą mi na myśl słowa noblowskiego odczytu Szymborskiej wypowiedziane 7 grudnia 1996 roku: „Najgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego jeden po kwadransie skreśli, i znowu upływa godzina, w której nic się nie dzieje… Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego?” (tamże: 339). Wyobrażam sobie inną scenę: pokój wyłożony gazetami; pośród nich poetka wertująca z entuzjazmem stare wydania, wycinająca drobne elementy: zwierzęta (szczególnie cenne są dla niej koty), prężące się ciała kulturystów, smukłe talie pań, piramidy, kwiaty, słowa proste i słowa absurdalne, głowę ojca Rydzyka… Ostre nożyczki pracują w skupieniu, ostrożnie wycinając to, co przysłuży się do stworzenia nowej rzeczywistości. Wszystko to artystka starannie segreguje, przygląda się pod światło wyciętym słowom i obrazom. Myślę o tym, jak bardzo ta scena jest fotogeniczna.

Literatura:

W. Szymborska: „Kolaże/Collages”. Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Kraków 2014.

W. Szymborska: „Wiersze wybrane”. Wydawnictwo a5. Kraków 2000.