Wydanie bieżące

15 maja 10 (250) / 2014

Krzysztof Grudnik,

JANUSOWE OBLICZE (NAŚLADOWCÓW) SLAVOJA ŽIŽKA

A A A
W pracach Slavoja Žižka nastąpiło pewne pęknięcie, pewne rozdwojenie, trudne do zlokalizowania, ale widoczne w skutkach. Od pewnego momentu jego myśli idą dwutorowo, przejawiając zbliżoną treść, jednak ujętą w rozmaite formy. Treść ta to specyficzna reinterpretacja Marksa, Hegla i Lacana, zastosowana do analizy współczesnej kultury, polityki i ruchów społecznych, szczególnie zaś do podszywającej je ideologii. Rozdźwięk formalny doskonale ilustrują dwie jego książki, które na zachodzie pojawiły się w 2012 roku: „Less Than Nothing: Hegel and the Shadow of Dialectical Materialism” i „Rok niebezpiecznych marzeń” („The Year of Dreaming Dangerously”).

Różnica pomiędzy „Less Than Nothing” a „Rokiem niebezpiecznych marzeń” polega w dużej mierze na tym, że pierwsza z nich jest książką skupiającą się na filozofii, w której znajdziemy odesłania do najnowszych wydarzeń i tekstów kultury, podczas gdy „Rok niebezpiecznych marzeń” to książka traktująca o najnowszych wydarzeniach i tekstach kultury, w której znajdziemy odesłania do filozofii. Zakładają one nieco innych czytelników modelowych i posługują się nieco innym językiem.

W tym „rozdwojeniu” Žižka nie ma, rzecz jasna, nic złego. Jedyne, co niepokoi, to wyraźna obecność na polskim rynku wydawniczym autora „Roku niebezpiecznych marzeń” przy stosunkowo słabej obecności autora „Less Than Nothing”. Inaczej mówiąc: ponieważ polscy wydawcy wybierają te książki (i filmy) Žižka, które są lekturami lekkimi, zabawnymi, bardziej publicystycznymi niż filozoficznymi, zaczyna on funkcjonować w świadomości polskich czytelników jako „filozof od dowcipów, seriali i reklamę, nie zaś jako neomarksista czy nawet popularyzator Lacana, co jeszcze przed kilku laty najbardziej się z tym autorem kojarzyło.

W pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy Žižek zaczął się pojawiać na polskim rynku wydawniczym (w 2001 roku Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego opublikowało „Wzniosły obiekt ideologii”), balans pomiędzy uczonym a publicystą był zachowany. Z jednej strony mieliśmy „Przekleństwo fantazji” (2001, to samo wydawnictwo), „O wierze” (2008, wydawnictwo Aletheia) oraz „Kukłę i karła” (2006, wydawnictwo Branta), z drugiej „Patrząc z ukosa” (2003, wydawnictwo KR), „Lacrimae rerum” (2007, Krytyka Polityczna) i „W obronie przegranych spraw” (2008, to samo wydawnictwo). W drugiej dekadzie tego wieku ta równowaga została utracona. Odkąd dzieła Žižka wychodzą w Polsce „na bieżąco”, czyli ze stosunkowo niewielkim opóźnieniem względem wydań anglojęzycznych, i odkąd stał się on jednym ze sztandarowych autorów Krytyki Politycznej, czyli gdzieś od 2008 roku – mamy do czynienia praktycznie tylko z jego publicystycznym obliczem.

Taki charakter mają kolejno: „W obronie przegranych spraw” (2008, wydanie oryginalne 2008), „Od tragedii do farsy” (2011, wydanie oryginalne 2009), „Metastazy rozkoszy” (2013, tu – wyjątkowo – duża różnica względem publikacji oryginału z 1994) i wspomniany „Rok niebezpiecznych marzeń” (styczeń 2014, wydanie oryginalne 2012). Skrócenie dystansu dzielącego anglojęzyczne wydania od polskich przekładów wydaje się koniecznością. Kiedy Žižek sięga po aktualne wydarzenia oraz teksty kultury „będące w obiegu”, wartość przytaczanych przez niego przykładów maleje z czasem. To książki, które posiadają swoistą „przydatność do spożycia”, bo za kolejne 10 czy 20 lat najprawdopodobniej nikt już nie będzie pamiętał o serialu „The Wire” (omawianym w „Roku niebezpiecznych marzeń”) czy Danie Brownie („W obronie przegranych spraw”).

Nie znaczy to, że Žižek skupił się na tego typu publikacjach. Jego produktywność godna jest Ignacego Kraszewskiego. Od 2010 roku wydał osiem samodzielnie napisanych książek, trzech był współautorem, kolejnych trzech redaktorem. To daje 14 książek w 4 lata. A w zasadzie 12 książek w 3 lata, bo za nami dopiero pierwsza kwarta (i dwie książki Žižka) 2014 roku. Wśród nich znajdują się przecież dzieła o dużej wartości filozoficznej, jak choćby wspomniany na początku „Less Than Nothing” (2012) czy napisana wspólnie z Alainem Badiou „Philosophy in the Present” (2010). Polski wydawca ma zatem w czym wybierać.

Efekt tej destabilizacji „figury autora”, czyli wyraźny nacisk na Žižka jako pop-filzozofa czy nawet pop-krytyka, wraz z niezaprzeczalnie rosnącą popularnością tego pisarza, odbija się echem w środowiskach akademickich, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Žižek znajduje wielu naśladowców, wielu (niepasowanych) uczniów, którzy zapatrzeni w autora „Roku niebezpiecznych marzeń” nie widzą w nim jednocześnie autora „Less Than Nothing”.

Metoda Žižka jest dość klarowna. Jej istotę stanowi perwersja, rozumiana w sposób dosłowny, jako odwrócenie. W praktyce polega ona na przedstawianiu szeregu opinii/interpretacji dotyczących pewnego zagadnienia, z którymi następnie filozof wchodzi w polemikę, prezentując własne stanowisko, oparte na zupełnym odwróceniu założeń, na których bazują uprzednio przedstawione sądy. Typowy dla Žižka chwyt polega na dekonstruowaniu presupozycji wpisanych w popularne ujęcia.

Na przykład kiedy Žižek rozważa zagadnienie gwałtu, odrzuca typowe interpretacje, zarówno w nurcie feministycznym, w obrębie którego zakłada się całkowitą winę mężczyzny-gwałciciela, jak i te w nurcie mizoginicznym, w obrębie którego zakłada się winę (a przynajmniej współwinę) kobiety jako prowokatorki. Žižek proponuje inne rozwiązanie, które nie lokuje się po żadnej ze stron dyskusji. Teoretycznie jest to stanowisko dialektyczne, godzące sporne strony, w praktyce jest to coś, co moglibyśmy określić jako synteza negatywna, to znaczy pogodzenie stanowisk odbywa się w sposób negatywny, podważający status quo obu interpretacji: fundamentalną niechęć kobiety do stania się ofiarą gwałtu. Opierając się na wynikach rozmaitych badań seksuologicznych, Žižek zauważa, że fantazja o gwałcie (rape fantasy) jest wśród kobiet jedną z najczęstszych fantazji erotycznych. Zatem obie interpretacje, tak feministyczna, jak i mizoginiczna, stają się błędne. Oczywiście filozof nie posuwa się do twierdzenia, jakoby gwałt był zjawiskiem pozytywnym, pożądanym przez faktyczne i potencjalne ofiary. Pokazuje jednak, że prawdziwe źródło problemu leży gdzie indziej, głębiej niż mogłyby pokazywać popularne spory.

Poza intelektualnie atrakcyjną metodą, Žižek zdobywa swych czytelników i słuchaczy – a w dalszej kolejności naśladowców – za sprawą odpowiednio dobieranej tematyki. Chętnie sięga po kwestie same w sobie kontrowersyjne, jak wspomniany gwałt, by przedstawić je w jeszcze bardziej niepokojącym świetle. W swych książkach znajduje też miejsce dla tematów, powiedzmy, przyziemnych, które uzyskują zaskakującą interpretację filozoficzną, lokującą się na skraju absurdu. Uwodzą one czytelnika, który nie wie, czy ulec ich obietnicy mądrości wpisanej w niespodziewane elementy. Narodowa ideologia skryta w budowie muszli klozetowej? Włosy łonowe jako wyraz klasowej przynależności? Gdy nie wiadomo, czy brać Žižka na serio, zwykle pewnym można być tego, że ten dylemat i jego przedmiot pozostanie w naszej pamięci.

Obok kontrowersji i absurdu, Žižek zajmuje się tematami, które przysporzyły mu największe grono naśladowców: tekstami popularnymi. I mam tu na myśli szerokie rozumienie tekstów, obejmujące zarówno dzieła literackie, jak i filmy, seriale, skandale medialne, dowcipy, piosenki i tym podobne. Filozof zdradził kiedyś, że omawianie filmów w książkach dostarcza mu idealnego pretekstu do ich oglądania, co stanowi źródło przyjemności. W przypadku naśladowców Žižka trudniej o taką szczerość. Zapytani o to, bardziej skłonni są zasłaniać się chęcią sprawdzania swych narzędzi badawczych na materiale zaczerpniętym z kultury popularnej. Rzadko kiedy zafascynowany Žižkiem młody naukowiec przyzna się, że seriale czy literatura fantasy po prostu sprawiają mu przyjemność, a ich badanie to tylko tej przyjemności usprawiedliwienie. Choć czasem wydaje się, że nie tylko. Bo przecież zastosowanie humanistycznych narzędzi, rozmaitych teorii i kontekstów filozoficznych do odczytania i zinterpretowania dzieła popularnego jest również działaniem narcystycznym – stawianiem siebie ponad rzeszę czytelników/widzów, którym nie udało się odnaleźć żadnych „głębszych treści” w „Harrym Potterze”, „Zmierzchu” czy piosenkach Justina Bibera.

Strategia Žižka – znajdowania ideologicznych czy filozoficznych śladów w kulturze popularnej, z założenia niezwykle nośna, stała się istną plagą właśnie przez to, że coraz częściej brakuje w niej filozoficznego zaplecza. Z lektur Žižka pozostaje przywiązanie do tematu, do pewnej efekciarskiej (ale i – przyznajmy – często efektownej) przewrotności. Nie idzie za nią przywiązanie do filozofii, a krytyczne podejście do tradycyjnie umocnionych odczytań (Hegla, Freuda, Kanta i wielu innych), obecne w publikacjach słoweńskiego humanisty, pozostaje poza zasięgiem większości „žižkowców”.