ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (252) / 2014

Michał Chudoliński,

ZDZIWACZAŁY ŚWIAT PO DRUGIEJ STRONIE

A A A
Samoloty są powszechnie uznawane za najbezpieczniejszy środek transportu. Ale nawet one mogą okazać się portalem prowadzącym do zupełnie innego wymiaru, aktywującego się w momencie silnej zawieruchy. Można wtedy doznać równie silnych halucynacji, co po zjedzeniu nieświeżych krewetek, nie wspominając już o widmie rychłej śmierci w katastrofie lotniczej. Christophe Arleston („Lanfeust w kosmosie”) wraz z Alessandro Barbuccim („Skydoll”) prezentują w „Ekhö” możliwy obraz naszej rzeczywistości, objawiający się po zażyciu haszyszu albo LSD – niepotrzebne skreślić.

Do tej szalonej, acz przesympatycznej psychodelii wkracza dwoje obcych sobie ludzi, zupełnie nieprzygotowanych na zderzenie z dziką cywilizacją. Bohaterowie zostają bowiem wypuszczeni na głębokie wody realności łudząco przypominającej naszą Ziemię. Sęk w tym, że w tym świecie nie ma elektryczności, dolary są bezwartościowe, przewóz miejski i interkontynentalny odbywa się za pomocą ujarzmionych potworów, zaś wszelka administracja spoczywa w rękach… gadających wiewiórek. A to dopiero początek nieprawdopodobnych przygód Fourmille i Yurija w eko-fantastyczno-betonowej dżungli Nowego Jorku.

„Ekhö. Lustrzany świat” to doskonale zilustrowany komiks przygodowy, stanowiący całkiem niezłą rozrywkę, jak na potencjał rynku frankofońskiego przystało. Właściwie tego typu historie obrazkowe stanowią we Francji lub Belgii eskapistyczny standard, przykład niezobowiązującej lektury do śniadania albo przed snem. Arleston bawi się ironią oraz niewymuszonym humorem, inteligentnie przemycając między wierszami diagnozę potencjalnego stosunku mieszkańców Starego Kontynentu do Nowego Świata, szczególnie zaś do jego mało chlubnych aspektów. Twórcom komiksu udało się wykreować tętniące życiem środowisko będące spełnieniem marzeń zarówno działaczy Greenpeace, jak i tych zakotwiczonych wyobraźnią w prozie J.R.R. Tolkiena albo Terry’ego Pratchetta. Jeżeli ktoś narzeka na problem urbanizacji oraz dewastacji środowiska, a jednocześnie chciałby zazielenić metropolie, to szczerze polecam mu lekturę „Ekhö”. Tacy czytelnicy będą zauroczeni wizualnym aspektem albumu.

Dla nieco bardziej wymagających odbiorców omawiana historia może okazać się nieco rozczarowująca. Chwilami trudno oprzeć się wrażeniu, że motyw równoległego wymiaru był jedynie wymówką dla autorów, by świetnie się bawić. Nie obowiązują w nim żadne szczególne zasady, nie zanegowano w nim jakichkolwiek praw fizyki, słowem: nic nowego. Ta powierzchowność nie jest jednakże dokuczliwa, gdyż uwagę odbiorcy o wiele bardziej przykuwają pieprzny humor sytuacyjny, przemyślany rozkład kadrów oraz intertekstualna zabawa ze stereotypami. „Ekhö” świetnie oddaje poczucie obcości Europejczyka, w tym jego początkową niemożność oswojenia się z nową rzeczywistością za wielką wodą. Jednak problem szoku kulturowego duet Arleston-Barbucci serwuje w lekkim, komediowo-awanturniczym sosie, pozwalającym miło spędzić lekturę przy filiżance ulubionej kawy.
Christophe Arleston, Alessandro Barbucci: „Ekhö. Lustrzany świat #1: Nowy Jork” („Ekhö monde miroir 1. New York”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Taurus Media. Warszawa 2014.