Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (252) / 2014

Andrzej Ciszewski,

SENNE PARABOLE

A A A
Bladolicy Morfeusz, charyzmatyczny władca snów o obliczu samego Neila Gaimana, jest majestatyczną figurą skupiającą wokół siebie galerię unikalnych postaci, bohaterów o często fantastycznej proweniencji, ale mimo to wyjątkowo ludzkich – w każdym tego słowa znaczeniu. Oscylujący między (na pozór) zdroworozsądkową rzeczywistością a równie urzekającym, co niepokojącym uniwersum Śnienia protagoniści epickiego cyklu „Sandman” potwierdzają wyjątkową żywotność klasycznych mitologii, podań, baśni, paraboli czy psychoanalitycznych archetypów, wytwarzających fascynujący system wzajemnych zależności.

Erudycyjne opowieści brytyjskiego literata zabierają czytelnika w oniryczną podróż poza granice czasu i przestrzeni, jawy i marzenia, kultury wysokiej i popularnej, docierając do miejsc, w których rodzi się nowa artystyczna jakość. Powstający w latach 1988-1996 „Sandman”, słusznie uznawany za komiksowe opus magnum Neila Gaimana, to zbiór wielowątkowych historii o mozaikowej strukturze (warto jednak pamiętać, że każdy z tomów można traktować jako zamkniętą całość, nie wymagającą precyzyjnej znajomości chronologii poprzednich epizodów), będących kameralnymi studiami ludzkich charakterów, tłumionych namiętności, (pod)świadomych pragnień, wstydliwych słabości, bolesnych rozczarowań oraz nie zawsze irracjonalnych lęków.

Uhonorowany najważniejszymi nagrodami branżowymi – ale także World Fantasy Award, zarezerwowaną onegdaj wyłącznie dla dzieł literackich – cykl urzeka głębią humanistycznej refleksji, idealnie współgrającą z niczym nie skrępowaną wyobraźnią autora, wspieranego przez sztab utalentowanych grafików, w tym brytyjskiego plastyka i fotografa Dave’a McKeana, którego fantasmagoryczne kolaże pojawiają się na okładkach kolejnych tomów oraz wstępach do poszczególnych rozdziałów. Nie inaczej jest w przypadku „Refleksji i przypowieści”, kolekcji komiksowych nowel zróżnicowanych pod względem metrażu, estetyki oraz sposobów budowania dramaturgii.

Ilustrowany przez Kenta Williamsa „Strach przed spadaniem” przybiera formę intymnej spowiedzi Todda Fabera, reżysera teatralnego cierpiącego z powodu twórczego wypalenia. Jednak podłożem decyzji o niepojawieniu się na próbie generalnej jego off-broadwayowej sztuki („Blues Tyfusowej Mary”) jest coś więcej niż brak pomysłów na przyszłość. Cierpiącego na lęk wysokości dramaturga prześladują bowiem realistyczne, opresyjne wręcz sny o karkołomnej wspinaczce. Wszystko się zmienia, gdy w jednym z wariantów koszmaru bohater dociera na szczyt, gdzie czeka na niego zagadkowy jegomość, nad wyraz dobitnie wyjaśniający bohaterowi naturę bezwolnego spadania, które wcale nie musi zakończyć się upadkiem.

Rozgrywające się w scenerii dziewiętnastowiecznej Ameryki „Trzy wrześnie i jeden styczeń” (okraszone idealnie oddającymi melancholijny klimat opowieści pracami Shawna McManusa) ukazują przypadek Joshuy Abrahama Nortona – przedsiębiorcy, wynalazcy, bankruta i niedoszłego samobójcy, który w ramach targu dobitego między Morfeuszem a jego upiorną siostrą Rozpaczą miał szansę przeżyć na jawie jedyny w swoim rodzaju sen, stając się pierwszym i ostatnim cesarzem Stanów Zjednoczonych.

W „Thermidorze” Neil Gaiman razem ze Stanem Wochem przedstawia dramatyczne perypetie lady Johanny Constantine (zbieżność z personaliami słynnego egzorcysty nie jest przypadkowa), pomagającej Sandmanowi w rozwiązaniu pewnej rodzinnej sprawy. Sekretna misja protagonistki prowadzi ją prosto do osiemnastowiecznego Paryża, gdzie na własnej skórze poznaje okrucieństwo rewolucji, na której czele stoi Maksymilian Robespierre, ukazany w tej mrocznej opowieści jako unikalne połączenie dyktatora z idealistą.

Historyczna perspektywa powraca także w „Auguście” – stylizowana na pamiętnikowe zapiski karła Licjusza wspomnienie Gajusza Oktawiusza (lepiej znanego jako Oktawian August), którego polityczną – choć nie tylko – tożsamość w znaczący sposób ukształtowało pewne wydarzenie regularnie powracające w jego snach. Intrygujące studium władzy wiele zawdzięcza nienagannej, bardzo klimatycznej oprawie wizualnej przygotowanej przez Bryana Talbota. Prace utalentowanego Brytyjczyka, wspieranego przez specjalistę od realistycznej kreski Marka Buckinghama, odnajdziemy także w „Orfeuszu”, epickiej reinterpretacji mitu o trackim śpiewaku i jego ukochanej Eurydyce. Niezwykle sugestywna wizja podziemnego królestwa Hadesa czy scena makabrycznej śmierci tytułowego bohatera z rąk bachantek pozostają w pamięci czytelnika jeszcze długo po zakończeniu lektury.

Album zamyka historia sprawiedliwego i mądrego kalifa Bagdadu, Haruna Ar-Raszida, który chce ofiarować Morfeuszowi niebiańskie miasto, aby czarnooki Nieskończony zabrał je pośród sny, gdzie nigdy nie utraci ono swojego splendoru. Narysowany przez niezawodnego P. Craiga Russella „Ramadan” to inspirowana arabskimi baśniami, gorzka, choć pozostawiająca promyk nadziei parabola, potwierdzająca scenopisarską smykałkę Neila Gaimana. Mówiąc krótko: „Refleksje i przypowieści” oferują zaproszenie na wizualną, ale przede wszystkim literacką ucztę, która powinna nasycić nawet najwybredniejszych miłośników graficznych opowieści.
Neil Gaiman, Bryan Talbot, Stan Woch, P. Craig Russell, Shawn McManus, John Watkiss, Jill Thompson, Duncan Eagleson, Kent Williams. „Sandman. Refleksje i przypowieści” („The Sandman. Fables and Reflections”). Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2014.