Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (252) / 2014

Angelika Łuszcz,

NAŻYĆ SIĘ DO KOŃCA

A A A

  1. Anna Nasiłowska przed paroma laty (na łamach dwutygonik.com) pisała o zwrocie biograficznym, twierdząc, że: „po pierwsze – wymusza go rynek, gdyż ujęcia biograficzne mogą liczyć na zainteresowanie czytelników, a gust polskiej publiczności nie różni się od zachodniego. Po drugie – sami pisarze, konstruując mity dotyczące własnej osoby, dokonując autokreacji, udostępniając świadectwa i dokumenty osobiste, nas do niego zachęcają [...]”. Powyższa obserwacja poczyniona przez badaczkę w 2009 roku nie traci na ważności, ostatnie lata pokazują wzmożone zainteresowanie biografiami ważnych i często nazbyt szybko zapomnianych artystów; często są one pionierskimi próbami opisania „życia i twórczości” (vide Anny Arno „Konstanty Ildefons Gałczyński. Niebezpieczny poeta”, Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction” czy Magdaleny Grzebałkowskiej, „Beksińscy. Portret podwójny”).

  2. Halina Poświatowska to jedna z najwybitniejszych polskich poetek, wymieniana w tym samym szeregu, co: Małgorzata Hillar, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Anna Świrszczyńska. Mówi się o niej często, choć jej miejsce na mapie współczesnej poezji zdaje się być w dalszym ciągu mgliste, niezbyt jaskrawe i trochę zamazane; niejasności doszukiwałabym się w sprofilowaniu tej twórczości, czytaniu jej przez pryzmat kilku zaledwie aspektów (miłość, śmierć, samotność), redukowaniu utworów do biografii. Na tę zasadniczą trudność interpretacyjną, związaną z nazbyt częstym przymierzaniem literatury do tego, co prywatne, zwróciła uwagę Grażyna Borkowska, nazywając ją „niefortunnym zmieszaniem różnych postaw krytycznych: empatii i dystansu”.

  3.  Autorka „Ody do rąk” zrelacjonowała swoje życie w autobiograficznej książce „Opowieść dla przyjaciela” (1967); trudności opisania jej losów podjęły się także: Małgorzata Szułczyńska („Nie popełniłam zdrady. Rzecz o Halinie Poświatowskiej”), Grażyna Borkowska („Nierozważna i nieromantyczna”. O Halinie Poświatowskiej) czy Katarzyna Karaskiewicz („Halina Poświatowska w zwierciadle swej kobiecości”). Wszystkie te teksty scalają życie osobiste z twórczym. „Halina Poświatowska to jest podobno człowiek” – te mocne słowa autorki, pochodzące z wiersza znajdującego się w tomie „Jeszcze jedno wspomnienie”, dobrze sytuują się w obrębie najnowszej książki Kaliny Błażejowskiej („Uparte serce. Biografia Poświatowskiej”). Autorka nie skupia się na twórczości poetki, co objaśnia już w przedmowie: „[...] nie umieszczałam w tekście rozważań krytyczno- i historycznoliterackich. Książka nie ma ambicji naukowych; cytowałam tylko te wiersze Poświatowskiej, które mogłam wpasować w narrację, i pozostawiałam je bez komentarza”, całość wypełnia jednak dobrze przemyślana (podzielona na trzy części), chronologiczna, okraszona wyimkami z listów i wspomnień, konstrukcja smutnego i tragicznego życia kobiety, zmagającej się z chorobą serca.  Kalina Błażejowska pokazuje Haśkę w odmiennym świetle: znany dotąd czytelnikom obraz ckliwej i sentymentalnej poetki ulega mocnemu retuszowi; Poświatowska jawi się jako buntowniczka, bezkompromisowa zdobywczyni męskich serc. Ogłoszona przez wydawnictwo Znak książka stanie się – jak ufam – przyczynkiem do ponownego mówienia o tej ważnej twórczości.

  4. Historię poetki dobrze streszcza zamieszczony przez Kalinę Błażejowską wyimek listu: „Choruję od dziewiątego roku życia – po zapaleniu stawów dostałam zapalenia wsierdzia – a potem wady serca. Już wtedy nie mogłam normalnie chodzić do szkoły, tylko uczyłam się w domu – przeważnie sama […]”. Z bólem zmagała się przez całe życie, skazana na nieustanną wędrówkę po szpitalach, sanatoriach i kurortach, będąc w szponach swojego serca i powracających ataków duszności, unikała nadmiernych wrażeń. Trudności sprawiał jej niemal każdy spacer, nie mogła tańczyć ani biegać, mimo to spełniała swoje pasje: była samoukiem, dużo czytała i pracowała.

  5. Jej krótkie (ale również intensywne – jak napisze Błażejowska) życie efektywnie zasilali otaczający ją ludzie; jedni mobilizowali ją do pracy, inni występowali jedynie w roli amantów, opiewających jej piękno. Życiowym przewodnikiem była dla niej matka; otaczała ją należytą opieką, przepisywała wiersze, które zanosiła później do wydawnictw; pilnowała także bieżących spraw, towarzyszyła w podróżach. Podobnie czynił lekarz Poświatowskiej, profesor Julian Aleksandrowicz – to on nakłaniał Haśkę do pisania („Jeśli medycyna nie może jej wyleczyć, to szuka powinna jej chociaż przynieść ulgę”), to on zaaranżował spotkanie młodej poetki z Wisławą Szymborską. Ważną rolę w jej życiu pełnił także częstochowski powiernik Ireneusz Morawski („Zachwyciła się jego gorzkimi opowiadaniami, spodobała jej się uwaga, z jaką jej słuchał. A może najbardziej spodobało jej się, że tak mocno się w niej zakochał  […]”). Do twórczego zapału pobudzał poetkę także Jan Niwiński, który uczył ją recytacji, oferował książki („Przynosi Halinie dzieła Freuda i wykłada tajniki psychoanalizy, obiecując jej, że jeśli tylko uzyska równowagę, wyleczy się też z fizycznych dolegliwości”). Z całą jednak pewnością – co potwierdza lektura „Opowieści dla przyjaciela”, co wynotowuje również Błażejowska – jedną z najważniejszych osób w życiu poetki, a bez wątpienia najważniejszą w jego emocjonalnym aspekcie, był Adolf Poświatowski. Poznała go w sanatorium w Kudowie; niestety ich – trwający niespełna dwa lata związek (sklepiony ślubem) – przerwie 22 marca 1956 śmierć chorego na serce studenta Łódzkiej Szkoły Filmowej. Dwudziestoletnia owdowiała kobieta nie mogła pogodzić się z jego odejściem („W małżeńskiej sypialni niczego nie rusza. Nie opróżnia szuflad z poskładanych koszul, nie chowa sztalug, farb ani gazet”). Charakter jej późniejszych związków z innymi mężczyznami dobrze oddają zdania zapisane w jednym z listów przez Elżbietę Mygową – kiedy wyznawała matce, że zakochała się w jakimś mężczyźnie, ta replikowała ostro: „Nie będę kolekcjonować twoich mężów w rodzinnym grobowcu”. Przyczyn takiego zachowania, permanentnej potrzeby adoracji, można upatrywać – jak zanotuje Błażejowska – w „emocjonalnej niestabilności” poetki, która jest wynikiem „seksualnego wygłodzenia i kobiecych hormonów”. W Krakowie zaprzyjaźniła się z Adamem Włodkiem („Lubi z nim flirtować, dawać mu nadzieję na coś, co nigdy się nie spełni”), konsultuje z nim problemy warsztatu pióra, wychodzą wspólnie na zebrania do krakowskiego Domu Literatów przy ulicy Krupniczej 22. Spotyka się również ze Stanisławem Grochowiakiem, z którym często spaceruje po Plantach. Podczas swojej podróży do Stanów Zjednoczonych, na pokładzie MS Batory wikła się w romans z żonatym Jerzym Trwadokensem, a w Nowym Jorku poznaje Jerzego Kosińskiego („na pierwszej randce spacerują boso po Central Parku”). Pod koniec tego krótkiego życia zdąży jeszcze nawiązać bliską relację z Janem Adamskim (wówczas mężem Anny Świrszczyńskiej, sic!). Z uporem próbowała „pomiędzy miłość i śmierć/wpleść anegdotę o istnieniu”, dopewnić się o swojej atrakcyjności, upewnić o niebanalnej urodzie. Tę niepewność, tę potrzebę ciągłego potwierdzenia dobrze spełniali otaczający ją mężczyźni; w jednym ze swoich wierszy Stanisław Grochowiak pisał o niej, że „była nazbyt piękna”, niektórzy określali ją mianem „kolorowego ptaka”. Także Błażejowska zwraca uwagę na to głębokie pragnienie, wnikliwie opisując zamiłowanie Haśki do wyglądu: „Uczy się poruszać jak dama: żeby utrzymać równowagę, musi stawiać odpowiednio drobne kroki i trzymać plecy całkiem prosto. Po tych ćwiczeniach przymierza ubrania: jasną sukienkę w prążki z szerokimi ramiączkami, różowy sweterek z dekoltem w łódkę, czarne spodenki cygaretki. Myje włosy, zakręca je na papiloty i suszy, pochylając głowę nad płomieniem gazowej kuchenki. Ostrożnie nakłada róż na policzki, maluje usta czerwoną szminką, koniuszkami palców rozciera krople perfum za uszami”.

  6. „Żyje się tylko chwilę/ a czas - / jest przeźroczystą perłą/ wypełnioną oddechem” – pisała poetka, która przeżyła aż trzydzieści dwa lata. Ten spójnik spełnia tutaj rolę znaczącą, używam go celowo, żeby pokazać, że życie Poświatowskiej było lekcją odwagi, egzystencją chłonną i otwartą na nieustanne doświadczanie, silne intensywności („otwartymi ustami/chwytam umykający świat”). Na przekór wszystkim, na przekór „panoszącemu się” sercu, przemierzała je w „sukience lila” z „rozszeptanym wiatrem we wstążkach”.


Kalina Błażejowska: "Uparte serce. Biografia Poświatowskiej. Wydawnictwo Znak. Kraków 2014.