Wydanie bieżące

1 lipca 13 (253) / 2014

Przemysław Pieniążek,

ŚWIAT WEDŁUG MUNCHA

A A A
Autentyczne cytaty wywiedzione z najróżniejszych tekstów źródłowych (listów, udramatyzowanych dzienników, notatek), merytoryczna zgodność z publikacjami z zakresu historii sztuki, wierna reprodukcja idąca w parze z twórczą reinterpretacją rysunków, grafik i obrazów stworzonych przez norweskiego ekspresjonistę – to najważniejsze, choć nie jedyne „dogmatyczne” założenia Steffena Kvernelanda, przyświecające jego pracy nad komiksową biografią Edvarda Muncha. Upatrując w twórcy „Krzyku” jednego z pierwszych artystów próbujących pożenić słowną narrację z aspektem wizualnym, autor tomu proponuje subiektywną, wykraczającą poza sztywne ramy kadru opowieść o ulotnej granicy między geniuszem a szaleństwem. Opowieść, dodajmy, snutą przez Kvernelanda w ramach suto zakrapianej alkoholem oraz spowitej tytoniowym dymem historyczno-turystycznej eskapady szlakiem życia i twórczości Muncha, w której komiksiarzowi dzielnie sekunduje nieodłączny partner intelektualnej dysputy, Lars Fiske.

W równym stopniu tkliwe, co podszyte konfliktem relacje Edvarda z rodziną (szczególnie z ojcem), pełna emocjonalnych przesileń przyjaźń malarza ze staczającym się w objęcia szaleństwa Augustem Strindbergiem, bliska zażyłość ze Stanisławem Przybyszewskim, Christianem Krohgiem czy Hansem Jaegerem, jak również nieustabilizowane, pełne zakazanych namiętności uczuciowe życie Muncha to wątki wyznaczające dramaturgiczny szkielet fabuły. Komiks Steffena Kvernelanda – w rewelacyjny sposób przybliżający genezę najsłynniejszych prac autora „Madonny” – odsłania fundamenty sztuki niepokornego Norwega, w którego dziełach zachowały się (uchwycone z perspektywy czasu) wrażenia duszy. Równocześnie ekskluzywnie wydany tom stanowi przyczynek do refleksji na temat istoty (nie tylko) artystycznej wolności, sposobów egzorcyzmowania lęku przed życiem  oraz przemijania i czasu, który w pewnych przypadkach wcale nie leczy ran.

Atutem „Muncha” jest niezwykle zróżnicowana szata graficzna. Czarno-białe szkice sąsiadują lub płynnie przenikają się z kolorowymi pracami, chwilami mocno zmutowanymi reprodukcjami oraz cyfrowymi zdjęciami. Karykaturalna, a jednocześnie czerpiąca z tradycji ekspresjonizmu kreska znajduje dopełnienie w pieczołowicie uchwyconych portretach oraz realistycznie odzwierciedlonej architekturze i plenerach. Z kolei deliryczną aurę szaleństwa, dekadencji i rozpasania rozwiewają subtelne podmuchy poetyckiej wrażliwości oraz surrealistycznego humoru. Wszystko to sprawia, że lektura „Muncha” jest prawdziwą narracyjno-estetyczną przygodą. Wymykający się utartym schematom album Steffena Kvernelanda zasługuje na uwagę nawet najwybredniejszych miłośników komiksowej biografistyki.
Steffen Kverneland: „Munch”. Tłumaczenie: Helena Garczyńska. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2014.