Wydanie bieżące

15 lipca 14 (254) / 2014

Andrzej Ciszewski,

'WIEŻE BOIS-MAURY': POWRÓT (DO) ŚREDNIOWIECZA

A A A
Powstający od 1984 roku komiksowy epos „Wieże Bois-Maury” jest dowodem na to, że opowieść o czasach średniowiecza wciąż potrafi zaskakiwać oraz fascynować kolejne pokolenia czytelników. Jedenaście pierwszych epizodów serii stworzonej przez belgijskiego rysownika i scenarzystę Hermanna Huppena (w ramach sztafety pokoleń w kolejnych częściach obowiązki przejął syn artysty, Yves) zabiera czytelnika w podróż historyczno-przygodowym traktem, którym podąża także błędny rycerz Aymar de Bois-Maury w asyście nieodłącznego giermka, Oliviera. Niegdysiejszy właściciel tytułowych budowli – uznawanych za najpiękniejsze i najwyższe w całym chrześcijańskim świecie – aktualnie wiedzie żywot najemnika (jednak o wciąż stabilnym kośćcu moralnym i etycznym), gromadząc tym samym środki na opłacenie własnej armii, z którą będzie w stanie odzyskać ziemie należące do jego rodu.

Pełna trudów i niebezpieczeństw wędrówka szlachetnego protagonisty staje się dla Hermanna pretekstem do ukazania realistycznie nakreślonej społecznej, obyczajowej oraz kulturowej panoramy XI wieku. Autor pieczołowicie rekonstruuje codzienne relacje oraz napięcia między poszczególnymi stanami (bogactwo portretów przedstawicieli gminu, rycerstwa czy dworskiej arystokracji), nie pomijając przy tym przestrzeni życia religijnego. Jednocześnie Hermann w sugestywny sposób zwraca uwagę na wstydliwe podbrzusze każdej epoki: mnogość sytuacji wymuszających konieczność walki o przetrwanie, hipokryzję świętoszkowatych haseł zdobiących sztandary uzurpatorów „jedynej słusznej prawdy” (jaka by ona nie była), ale także niezmienne od zarania czasów ludzkie namiętności, egoizm, krótkowzroczność, zawiść oraz głupotę zdolne doprowadzić do zatrważających czynów.

Germain, okaleczony w ramach sądu bożego były murarz dołączający do szajki wędrownych złodziei, szukająca zemsty piękna kuszniczka Heloiza de Montgri, uwikłany w bratobójczy konflikt bezkompromisowy Reinhardt czy (tylko na pozór) budząca skojarzenia z kobietą fatalną Alda – to zaledwie wyimek z galerii wyrazistych postaci patronujących poszczególnym odcinkom cyklu (konsekwentnie zorientowanych wokół sfery ludzkich emocji), który pomimo historycznego sztafażu wiele mówi o nas samych. Chwilami mocno pesymistyczna – choć nie stroniąca od wątków humorystycznych oraz tych krzepiących serca – opowieść Hermanna wiele zawdzięcza przemyślanej strategii narracyjnej.

Belg chętnie wykorzystuje siłę obrazu, bazując na fantastycznie skomponowanych planszach (misternie oddane rozwiązania architektoniczne, pobudzające wyobraźnię pejzaże uchwycone w różnych porach roku) oraz dynamicznym, filmowym wręcz montażu kadrów. Szczypta erotyki, realistycznie oddane pojedynki plus ciepła kolorystyka większości tomów dopełniają estetycznej maestrii cyklu, który – jak słusznie skądinąd podkreśla większość recenzentów – z pewnością przypadnie do gustu fanom klasycznych przygód Thorgala Aegirssona, choć w perypetiach Aymara na próżno szukać baśniowo-fantastycznej otoczki (ale czasem cuda się zdarzają). „Wieże Bois-Maury” to nie tylko jedna ze sztandarowych pozycji w dorobku Hermanna Huppena, ale także niekwestionowany klasyk europejskiego komiksu. Warto się samemu przekonać dlaczego. 
Hermann: „Wieże Bois-Maury” („Les Tours de Bouis Maury”). Tłumaczenie: Grzegorz Przewłocki. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2013-2014.