Wydanie bieżące

15 lipca 14 (254) / 2014

Agata Stronciwilk,

POLITYKA (W) KUCHNI

A A A
W ramach odbywającej się w warszawskim Nowym Teatrze „Polityki kuchennej” miały miejsce akcje, performances i instalacje. Wszystkie te działania eksplorowały złożone związki pomiędzy polityką a tym, co znajduje się na naszych stołach.

W dzisiejszych czasach możemy chyba mówić o obsesji związanej z odżywianiem. Nigdy wcześniej temat żywności nie był tak szeroko dyskutowany. Podstawowa i (wydawałoby się) prosta czynność jedzenia urasta współcześnie do jednego z najistotniejszych tematów, związanych nie tylko z dietetyką i zdrowiem, ale także z etyką, tożsamością i polityką. Humanistyka także dostrzega złożoność problematyki odżywiania. Dowodem na to jest interdyscyplinarny nurt food studies, który właściwie nie proponuje spójnej metodologii – zamiast tego wskazuje na konieczność całościowego spojrzenia na zagadnienie jedzenia.

Na doniosłość zagadnień związanych z żywieniem zwracali już uwagę antropologowie, dostrzegając, iż odgrywa ono istotną rolę w kształtowaniu tożsamości indywidualnej i kolektywnej. Jednym ze źródeł niepokoju wobec Innego od zawsze był fakt, iż spożywa on pokarm związany z tabu lub po prostu postrzegany jako niejadalny. O tym fundamentalnym doświadczeniu obcości wspominał m.in. Karol Darwin. Podczas jego pobytu na terenie Ziemi Ognistej jeden z tubylców zobaczył spożywane przez niego mięso w puszce, a kiedy dotknął nieznanego posiłku, wywołało to w nim odruch wymiotny. Dziś coraz częściej podkreśla się wpływ globalizacji na wymieszanie się kultur, w tym także upodobań kulinarnych. Wbrew pozorom, pewne kulinarne granice kulturowe są jednak wciąż dostrzegalne, podobnie jak reakcja obrzydzenia na odmienne kuchenne preferencje. Żywność nadal pełni istotną rolę w kształtowaniu i zachowywaniu tożsamości grupowej, co widoczne jest np. w próbach wskrzeszania kuchni narodowych i regionalnych. Problem ten poruszany był w trakcie „Polityki kuchennej” w ramach performance’u Dagny Jakubowskiej „Kongres Kulinarny” z udziałem Natalii Galytskiej, Lesi Kostiny (z Klubu Ukraińskich Kobiet) oraz Jurija Tkaczuka. W jego trakcie przygotowywano potrawy związane z kuchnią ukraińską.

Żywności coraz częściej przypisuje się także znaczenie etyczne, nie tylko w wymiarze sakralnym. Powstrzymywanie się od pewnych pokarmów (np. post) zawsze było istotne z perspektywy naznaczonego moralnie dualizmu duszy i ciała. Współcześnie jedzenie zyskało nowy wymiar etyczny, czego wyrazem są np. problemy związane z (nie)jedzeniem zwierząt. Zagadnienia etyczne i polityczne często zresztą okazują się w tej mierze ze sobą nierozerwalnie połączone. W oparciu o żywność podkreślane jest moralne znaczenie wyborów konsumenckich zarówno w stosunku do zwierząt, jak i innych ludzi. Przykładowo: weganie wskazują nie tylko na potrzebę dostrzeżenia podmiotowości zwierząt, ale także na szkodliwe (w wymiarze społecznym) konsekwencje hodowli przemysłowej. Także zjawisko fair trade akcentuje połączenie wyborów konsumenckich z ich społeczno-politycznym wymiarem, jakim jest dążenie do uczciwego opłacania wszystkich osób uczestniczących w wytwarzaniu i dystrybucji dóbr. Freeganizm nabiera znaczenia politycznego jako forma protestu wobec masowego marnotrawstwa żywności. To tylko niektóre z przykładów, które wskazują na globalny wymiar etyki, która coraz częściej związana jest z konsumenckimi wyborami. Owo przeobrażenie wskazuje na zasadnicze przesunięcie, które nie dla wszystkich pozostaje czytelne – odpowiedzialność w perspektywie etyki globalnej nie ma bowiem charakteru bezpośredniego. Dzisiejsze wyzwanie etyczne to odpowiedzialność konsumenta, który często może wpływać na rzeczywistość jedynie poprzez swoje wybory.

Polityczność kuchni w oczywisty sposób wiąże się także z problematyką dystrybucji żywności. Jedzenie od zawsze związane było z wyznaczaniem hierarchii społecznej. Dotyczyło to zarówno jakości, jak i ilości dostępnego pożywienia. Także w obrębie jednej grupy społecznej odpowiednie usytuowanie przy stole czy pierwszeństwo przy nakładaniu pokarmu stanowiły wyznaczniki hierarchii. Ograniczanie dostępu do pożywienia jest sposobem wywierania nacisku, a głód może stanowić metodę walki, co niezmiennie związane jest z konfliktami politycznymi. Problem ten uwidocznił się w realizacji „Ogród głodowy” Karoliny Brzuzan. Sam ogród łatwo było przeoczyć – była to niewielka przestrzeń z rosnącymi na niej paprociami i chwastami. Powstał on w wyniku badań, które prowadziła artystka odnośnie do ekonomiczno-politycznych aspektów żywności oraz związanego z nimi problemu głodu. Zasadzone przez nią rośliny pomagały ludziom przetrwać w czasach skrajnego niedoboru pożywienia. Szczególnie istotne wydaje się, że to właśnie decyzje polityczne przyczyniają się do klęsk głodowych. Niektóre z „ogrodowych” roślin spożywane były w czasach II wojny światowej, innymi karmieni byli niewolnicy z Afryki Zachodniej. W opisie pracy można było przeczytać, że: „Ogród głodowy zaprojektowany jest tak, by pokazać jak dziś niesprawiedliwie dzielimy się głodem”. Patrząc na kępki chwastów, trudno uwierzyć, iż kiedyś mogły one uratować komuś życie. Żyjąc w czasach dostatku, nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie prawdziwego łaknienia. Spoglądanie na zaprojektowany przez artystkę ogród wywołuje jednak niepokój.

Podobnie ma się rzecz w przypadku prezentowanej przez Brzuzan „rzeźby performatywnej” zatytułowanej „Głód jest najlepszym kucharzem”. Wraz z Łukaszem Sosińskim, artystka przygotowywała potrawy, które inspirowane były „jedzeniem” spożywanym w trakcie klęsk głodowych. Powstałe posiłki to między innymi kisiel z kleju stolarskiego, chipsy z kory drzew, cukierki z gliny, świerszcze, chleb z domieszką piasku. Wszystkie z nich zostały opatrzone obszernym komentarzem, będącym literackim lub historycznym opisem sytuacji, w których były spożywane. Praca Brzuzan miała charakter badawczo-artystyczny, a siła podejmowanej przez nią tematyki, połączona z osobistym zaangażowaniem, sprawia, iż była to niewątpliwie najciekawsza realizacja „Polityki kuchennej”. Przerażające opisy klęsk głodowych skłaniają do podjęcia refleksji nad naszym stosunkiem wobec żywności silniej niż jakiekolwiek akcje społeczne. A możliwość skosztowania „głodowych” potraw sprawiała, iż kontakt z „rzeźbą performatywną” Brzuzan był przeżyciem, które zapamiętuje się na długo.

Indre Klimaite to litewska artystka, która podejmowała zagadnienie polityki żywieniowej w ZSRR. Na pracę „O ciągłej i systematycznej poprawie odżywiania” składały się zdjęcia, rzeźba z owoców, pomieszczenie z nagraniami oraz publikacja. Projekt ten, podobnie jak w przypadku Brzuzan, miał charakter badawczy. Artystka podkreślała w nim nieustające próby sprawowania kontroli nad człowiekiem poprzez kontrolę jego odżywiania – nie tylko w zakresie tego, co jednostka może spożywać, ale także miejsca czy czasu posiłków. Na znaczenie, jakie miało mieć jedzenie w kształtowaniu się nowego człowieka, zwracał już uwagę Filippo Marinetti. Dla futurystów dążenie do stworzenia „nowego człowieka” było silnie połączone ze zmianą jego diety. Marinetti upatrywał źródeł włoskiego lenistwa i ospałości w nadmiernym spożywaniu makaronu. Co więcej, wskazywał na związany z tym aspekt polityczno-ekonomiczny: zamiłowanie do makaronu, jego zdaniem, uzależniało Włochy ekonomicznie od zagranicznych dostaw pszenicy – zamiast tego proponował więc skupienie się na lokalnej produkcji ryżu. W pracy Klimaite widoczna jest podobna retoryka – przekształcenie człowieka znajduje swój początek w kuchni. Jeden z głosów, który możemy usłyszeć w instalacji dźwiękowej, mówi: „misją przemysłu rolno-spożywczego jest przeobrażenie istoty ludzkiej” oraz „zaopatrzenie w żywność odgrywa zasadniczą rolę w reorganizacji życia codziennego”. Pożywienie staje się narzędziem władzy, nieodłącznym elementem próby przeobrażenia społeczeństwa. Realizacja artystki porusza także kwestię sytuacji kobiet i wpływu stołówek zakładowych na „odciążenie ich” od obowiązków domowych, a także wskazuje na kwestie związku jedzenia z higieną.

Polska transformacja ustrojowa po 1989 roku była związana także ze zmianami na stole. Zdaniem Honoraty Jakubowskiej, początek lat 90. XX wieku był przełomowy dla palety smaków w naszym kraju. W 1992 roku otwarte zostały pierwsze restauracje McDonald’s i Pizza Hut. Było to ważne wydarzenie – nowe smaki stanowiły zwiastun wolności i „włączenia” w cywilizację Zachodu. Hamburger, frytki, cola, były jednak nie tylko nowymi posiłkami – ich istotą stał się potencjał symboliczny, czytelny dla każdego. Jak pisze Jakubowska, potrawy te były „przejawem dostępności zachodniego świata, kultury, symbolem zniesienia (kulinarnych) granic. Jedzenie z McDonald’s miało zatem smak wolności” (Jakubowska 2013: 42).

Nicolas Grospierre w prezentowanym podczas wydarzenia cyklu fotografii dokumentuje specyficznie polskie zjawisko, jakim są „Bary mleczne”. Wydają się one na nowo ożywać, stając się alternatywą dla restauracji czy fast foodów. Domowe jedzenie i niskie ceny sprawiają, że wielu Polaków odczuwa do nich sentyment. Także młodsze pokolenia odkrywają uroki tych miejsc, czasem z rozbawieniem odnosząc się do ich specyficznej estetyki. Niedawny spór o „Prasowy” pokazuje, że mieszkańcy cenią i lubią tego typu miejsca, nie zgadzając się na ich likwidację. Spoglądając na zdjęcia Grospierre’a, trudno jest określić, kiedy powstały. Ceraty na stołach, sztuczne kwiaty, odrapane lady, kafelki na ścianach – niektóre bary mleczne wyglądają niemalże jak sprzed kilkudziesięciu lat. To przestrzenie, w których czas się zatrzymał, stawiające konsekwentny opór współczesności. Grospierre wydaje się nimi zafascynowany. Jego fotografie mają charakter dokumentalny, nie są jednak pozbawione rysu artystycznego. Starannie dobrane kadry oraz zmysł obserwacji sprawiają, iż mamy do czynienia z cyklem, który w interesujący sposób próbuje uchwycić zanikający obszar rzeczywistości. W ukazanych przez fotografa miejscach i osobach dostrzegamy ujmującą wartość, jaką jest ich absolutna autentyczność. W tym wydaje się tkwić ich nieprzemijający urok – w czasach pozoru i powierzchowności bary mleczne nie starają się na siłę estetyzować, udawać, że są czymś lepszym niż w rzeczywistości. Fotografowane przestrzenie nie ukrywają swojej biedy, ubóstwa, odpryskującej farby – po prostu są. Zwyczajne, czasem odrobinę kiczowate w dobie przestylizowania urzekają swoją banalnością. Podobnie zwyczajne są potrawy, które można w nich kupić – pierogi, zupy, kotlet schabowy. Bary mleczne są czymś więcej niż reliktem przeszłości; stanowią ważny element polskich miast, do których wracają kolejne pokolenia. Fotografie Grospierre’a sprawiają, iż zwracamy uwagę na specyficzny urok PRL-owskiej estetyki, która coraz częściej staje się obiektem nostalgii. W przeciwieństwie do zunifikowanych restauracji typu fast food, bary mleczne posiadają swój klimat i lokalną specyfikę.

W trakcie „Polityki kuchennej” miał również miejsce wykład Ryana Bromleya – badacza zajmującego się politycznym wymiarem żywności. Dotyczył on przede wszystkim „teatralnego” czy raczej: performatywnego aspektu zasiadania przy wspólnym stole. Bromley wskazywał na społeczny i reprezentacyjny charakter wielkich uczt, których nieodłącznym elementem była teatralizacja. Wystawne posiłki stanowiły moment manifestacji władzy i bogactwa. Podobnie jak w przypadku słynnego potlaczu (ceremonii plemion Indian Ameryki Północnej), opierały się one na ostentacyjnym przepychu, a nawet marnotrawstwie żywności. W tym kontekście Bromley zwrócił także uwagę na konferencję jałtańską z 1945 roku i związane z nią „problemy stołu”. Franklin D. Roosevelt, zdając sobie sprawę ze znaczenia, jakie w budowaniu hierarchii ma rozmieszczenie rozmówców, obstawał przy tym, aby obrady odbywały się przy okrągłym stole. Budowanie hierarchii w oparciu o stół i podział posiłku pokazuje, iż człowiek wciąż kieruje się niemalże zwierzęcymi instynktami, co dosadnie ujawnił zaprezentowany na koniec wykładu video-art Grety Alfaro. W trakcie krótkiego filmu ukazany został bogato zastawiony stół umieszczony w otwartej przestrzeni, do którego po chwili zaczynają „zasiadać” zlatujące się sępy.

Bromley zwrócił także uwagę na inny wymiar związku polityki z jedzeniem, jakim była stosowana przez Mahatmę Gandhiego głodówka. Odmowa przyjmowania pokarmu do dziś pozostaje istotną formą protestu społecznego i politycznego. Własne ciało niejednokrotnie stanowi jedyny obszar, który zniewolona jednostka jest w stanie kontrolować, artykułując poprzez nie swój protest.

Innym ciekawym punktem wydarzenia było spotkanie z artystkami-aktywistkami z niemieckiego Center for Political Beauty. Połączone zostało ono z projekcją filmu „Schuld” („Dług/Wina”), który poruszał istotną kwestię relacji między ekonomią a pożywieniem oraz temat manipulacji cenami żywności. Jednym z aspektów zjawiska komercjalizacji żywności jest niemalże całkowita zależność konsumentów od rynku. Coraz mniej osób ma jakąkolwiek możliwość styczności z procesem produkcji żywności. Całkowicie odpersonalizowane pożywienie trafia do nas w postaci gotowego, wysoce przetworzonego produktu, sprawiając, iż rzadko zastanawiamy się nad jego pochodzeniem. Coraz więcej osób nie zdaje lub nie chce sobie zdawać sprawy, co tak naprawdę spożywa. Tylko takim podejściem można tłumaczyć zaskoczenie i oburzenie konsumentów w chwili, gdy w pewnym sklepie w sprzedaży pojawiły się całe prosiaki. Na szczęście widoczny jest także ruch przeciwny – chęć kupowania produktów bezpośrednio od rolników, posiadających odpowiednie certyfikaty. Jednak i w tym wypadku do głosu dochodzi istotny aspekt ekonomiczny – żywność oznaczana jako „bio”, „eko” czy faire trade jest o wiele droższa od wysoko przetworzonej. W efekcie dostęp do „zdrowej” żywności coraz częściej ma charakter elitarny, a większość społeczeństwa skazana jest na niezdrowy i wysokokaloryczny junk food.

„Polityka kuchenna” pokazała całe spektrum zjawisk związanych z politycznością kuchni. Artyści czasem w dosadny sposób mówili o problemach związanych z historycznym i współczesnym rynkiem żywności. W Polsce społeczna świadomość tych zjawisk i manipulacji z nimi związanych wydaje się relatywnie niska. Wciąż niewiele osób bierze także pod uwagę etyczny aspekt swoich konsumenckich wyborów. Z drugiej strony, łatwo być moralistą, gdy nie trzeba się martwić, czy „starczy do pierwszego”. Bez chociaż minimalnego poczucia stabilizacji i zaspokojenia podstawowych potrzeb trudno jest przekonywać społeczeństwo, żeby zaczęło zwracać uwagę na kwestie etyczne. Istotne jest jednak posiadanie świadomości, że polityka często zaczyna się (a czasem też kończy) właśnie w kuchni.

LITERATURA:

H. Jakubowska: „Polskie smaki/smaki w Polsce”. „Czas Kultury” 2013, nr 5.
„Polityka kuchenna”. Nowy Teatr. 28–29.06.2014 r.