ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lipca 14 (254) / 2014

Martyna Fołta,

SZTUKA, CENZURA I POLITYKA WEDŁUG EWY MAJEWSKIEJ

A A A
Sztuka, polityka, ekonomia i cenzura to zagadnienia, wokół których zbudowana jest książka Ewy Majewskiej „Sztuka jako pozór? Cenzura i inne paradoksy upolitycznienia kultury”. Składają się na nią teksty publikowane przez autorkę w latach 2008-2012. Artykuły pochodzą z różnych okresów, ale zostały dość dobrze przeredagowane i uporządkowane, dzięki czemu łatwo można wyodrębnić podstawowe tezy oraz przesłanki całości. Należy podkreślić, że „Sztuka jako pozór?” to kolejna pozycja z serii „Linia Radykalna” Korporacji Ha!art, która wydaje publikacje ważne dla współczesnej Polski z punktu widzenia redaktorów i mające za zadanie zapraszać do „dyskusji na temat społeczeństwa, polityki, ekonomii i kultury głosów marginalizowanych lub pomijanych”. Książka Majewskiej doskonale się w te priorytety wpisuje nie tylko ze względu na tematykę, ale także z uwagi na liczne odwołania do innych publikacji wydanych w serii.

„Sztuka jako pozór?…” została przez autorkę podzielona na dwie części. Pierwsza z nich składa się z dziewięciu rozdziałów, w których Majewska prezentuje różne stanowiska, głównie filozoficzne, odnośnie do relacji między sztuką, polityką, ekonomią i cenzurą plasującą się na ich styku. Z kolei druga to właściwie studia przypadków, a konkretnie: interpretacje różnych współczesnych realizacji artystycznych, przeprowadzone za pomocą narzędzi zaczerpniętych z wcześniej przedstawionych teorii. Majewska omawia tutaj twórczość Jacqueline Livingston Valie Export, Aleksandry Polisiewicz oraz „Dotleniacza” Joanny Rajkowskiej, „Portrety niezapisanych podmiotów” Patricii Reed, „To nie jest fajka” René Magritte’a, a także zjawisko cyberfeminizmu. Można zatem uznać, że struktura została dobrze przemyślana, jeśli oczywiście czytamy książkę w całości. Sięganie po wybrane rozdziały, zwłaszcza te umieszczone w drugiej części publikacji, może spowodować wrażenie niedosytu. Polecam zatem lekturę wszystkich tekstów, albo przynajmniej pierwszej części, która całkiem dobrze porządkuje wiele z powszechnie ostatnio używanych kategorii i kierunków badawczych w humanistyce, osnutych wokół polityczności i relacyjności sztuki. Z tego też powodu książka może być czytana zarówno przez osoby obeznane w tych tematach, jak i pragnące zdobyć w nich większe rozeznanie. Należy jednak podkreślić, że Majewska posiada konkretne poglądy i czerpie założenia z różnych teorii w celu udowodnienia swojej tezy.

Punktem wyjścia „Sztuka jako pozór?…” jest manifestacja obronnej postawy względem „tezy o politycznym charakterze sztuki i wszelkich działań w kulturze” oraz założenie społecznego uwikłania „praktyk artystycznych między innymi wskutek nierówności płciowych, konfliktów klasowych, rasizmu czy homofobii” (s. 9). W toku wywodu propozycja autorki zdobywa teoretyczne uzasadnienie w koncepcjach Antonia Negriego i Michaela Hardta (rozdział „Sztuka i to, co wspólne”), Pierre’a Bourdieu („O społecznej reprodukcji przywileju. Koncepcja Pierre’a Bourdieu”), Jacques’a Rancière’a („Dzielenie postrzegalnego. Polityka sztuki w ujęciu Jacques’a Rancière’a”) i Judith Butler („Cenzura i mowa nienawiści w koncepcji Judith Butler”). Majewska poddaje analizie owe koncepcje i proponuje swoją interpretację, dążąc tym samym do zbudowania własnego rozumienia polityki i polityczności, wchodzącej z nimi w relacje sztuki oraz estetyki, a także ekonomii. Obok tych rozważań cały czas funkcjonuje zagadnienie cenzury, o której mówienie, wedle autorki, stanowi swego rodzaju strategię artykulacji różnic klasowych, etnicznych i płciowych oraz staje się nowym polem analizy konfliktów politycznych (s. 9). Cenzura bowiem, mimo zniesienia zawodu cenzora, niezmiennie istnieje, a także potrzebuje głębokiej refleksji. Zagadnieniu temu Majewska poświęca rozdział „Sztuka i cenzura w neoliberalizmie”, ukazując jego złożoność i zależność nie tylko od czynników natury światopoglądowej (np. religijnej), lecz także korporacyjnej, politycznej oraz ekonomicznej. Cenzura w polskich kontekstach jest z kolei przedmiotem zainteresowania w artykule „Polskie zmagania z cenzurą po 1989 roku. Od cenzury religijnej do ekonomicznej, przypadki Doroty Nieznalskiej, Zbigniewa Libery, Rafała Jakubowicza i Aliny Żemojdzin”, gdzie badaczka podkreśla konieczność uzupełnienia dotychczas pomijanych krytycznych analiz kultury okresu transformacji (s. 72) oraz kluczową rolę artykułu 196 „Kodeksu karnego” „w kontekście walk o wolność tworzenia, prezentowania i odbioru kultury, jakie toczyły się w Polsce w ciągu ostatnich dwudziestu lat” (s. 74). Wspomniany artykuł 196 przyczynił się m.in. do chyba najdłuższego w Polsce procesu sądowego z udziałem artystki – Doroty Nieznalskiej – o „pracę wstępnie uznaną za raniącą uczucia religijne” (s. 78). Zdaniem Majewskiej, błędne stosowanie artykułu 196, nierzadko powiązane z czynnikami politycznymi i ekonomicznymi, jest przyczyną tego konkretnego i innych procesów czy też nieprzyjemnych dla artystów sytuacji, kończących się skandalem oraz stygmatyzacją twórców. Autorka wskazuje zresztą, że udział w tym procederze mają nie tylko osoby czy instytucje znajdujące się poza „światem sztuki”, lecz także podmioty mocno w nim osadzone. Wszystko to prowadzi do raczej bezpośrednio wyrażanej przez Majewską krytyki instytucji, konkretnych dyrektorów czy kuratorów oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jaka jest zatem sytuacja sztuki?

Pierwszy człon tytułu zbioru („Sztuka jako pozór?”) zostaje najpełniej podjęty w artykule „Sztuka jako pozór a pewne współczesne praktyki artystyczne. Polityczność według Artura Żmijewskiego, Pawła Leszkowicza i Renè Pollescha”. Badaczka rozważa tutaj niegdyś fundamentalną dla sztuki funkcję bycia pozorem, iluzją w odniesieniu do jej krytycznej roli (Pollesch), politycznego sprawstwa (Żmijewski) i emancypacji dzięki rynkowi (Leszkowicz) ujętych w indywidualistycznym paradygmacie. Pozór czy iluzja zostają oczywiście w tych przypadkach swoiście odrzucone. Zdaniem autorki, podkreślanie znaczenia indywidualności działań i wyborów jest błędne, ponieważ bez szerszego odziaływania trudno oczekiwać jakichkolwiek efektów, a tym bardziej społecznej zmiany w świecie, w którym „nigdy nie działamy w pojedynkę” (s. 69). Majewska wskazuje tym samym na paradoksalność przywoływanych stanowisk. Omawiany artykuł rozpoczyna, ukończone w rozdziale „Sztuka i polityka. Kilka uwag w sprawie umiejscowienia”, prezentowanie przez autorkę jej własnego stanowiska na temat relacji sztuki i polityki.

Uważna lektura prowadzi do wniosku, że Majewska, mimo częstego powoływania się na teorię Rancière’a, niezbyt często z niej korzysta, w wyniku czego nie wychodzi zanadto poza powszechne pojmowanie polityki czy polityczności oraz podejmowania wszelkiego oporu czy sprawstwa politycznego sztuki. Zdaniem francuskiego filozofa, polityka nie jest ani sprawowaniem władzy, ani walką o władzę, lecz „konfiguracją specyficznej przestrzeni, podziałem szczególnej sfery doświadczenia, przedmiotów traktowanych jako wspólne i istotnych do podejmowania wspólnej decyzji, podmiotów uznanych i zdolnych do określenia tychże przedmiotów oraz argumentacji w swojej sprawie” (Rancière 2007: 24). Z kolei sztuka staje się polityką ze względu na dystans wobec swoich funkcji, wytwarzanie czasu o swoistej strukturze, przestrzeni, wraz z jej podziałem na sfery materialną i symboliczną oraz sposobem jej zaludniania. Sztuka i polityka jako formy podziału zmysłowości są powiązane z określonymi porządkami identyfikacji. Są one zewnętrznie skorelowane jako formy obecności pojedynczych ciał w specyficznej przestrzeni i czasie. Właśnie dlatego „artystyczne działanie może (…) stać się polityczne poprzez przemianę sfery widzialności, sposobów postrzegania i wyrażania tej sfery, doświadczania jej jako znośnej lub nie” (Rancière 2007: 150). Zatem polityka dotyczy nie tyle sprowadzania czy jakiejś formy sprawowania opresji, lecz porządkowania rzeczywistości w celu podejmowania wspólnych decyzji. Majewska jasno wskazuje, że polityka, która ją interesuje, to w szczególności relacje władzy oraz wszelkie formy jej organizacji i zaangażowania w nią (s. 91), co według mnie nie rozszerza ani nie zmienia znaczenia pojęcia polityki czy polityczności, a już tym bardziej politycznej roli lub znaczenia sztuki. Poza tym badaczka bardzo mocno krytykuje przekonania Artura Żmijewskiego, głoszącego polityczną sprawczość sztuki, choć równocześnie sama tak mocno podkreśla znaczenie politycznego zaangażowania i uwikłania działań artystycznych. W kolejnych rozdziałach doszukuje się w twórczości prezentowanych artystów, choć nie dosłownie, owej sprawczości, czyli społecznej zmiany, zaprzeczając własnym tezom.

Sprzeczność ta wiąże się bez wątpienia ze sposobem budowania narracji przez autorkę. Nie można Majewskiej odmówić niezwykłej lekkości w odnajdywaniu analogii oraz egzemplifikacji własnych przekonań w różnych koncepcjach filozoficznych. Niemniej bardzo często podejmuje się ona także ich oceny, co oczywiście pozwala na odczytanie jej stanowiska, które jednak okazuje się nie do końca spójnie wyrażone i nierzadko sprawia wrażenie zbyt mocno nacechowanego emocjonalnie.

Istotny jest fakt, że Majewska omawia sztukę, politykę, ekonomię i cenzurę z pozycji teoretyczki kultury i filozofki, a nie historyczki sztuki. Mimo jednak szerokiej perspektywy i braku założenia o czystości jakiejkolwiek dyscypliny, dość czytelne jest sympatyzowanie autorki z pewnymi środowiskami o określonych poglądach, co największe odzwierciedlenie znajduje w dwóch tekstach. Pierwszym z nich jest „Apel o alternatywę. Czy w neoliberalizmie kultura jest w ogóle możliwa?”, napisany wspólnie z Jakubem Szrederem. Artykuł ten ukazał się we wrześniu 2009 roku w „Tygodniu Powszechnym”, stanowiąc bezpośrednie wyrażenie poglądów autorki na temat zarządzania, odbioru i finansowania kultury w Polsce. Drugim jest „Rewolucja kulturalna. Manifest Komitetu na Rzecz Radykalnych Zmian w Kulturze”, opublikowany w formie listu otwartego w 2009 roku przez podmiot, w którego skład, oprócz Majewskiej, wchodzili Roman Dziadkiewicz, Grzegorz Jankowicz, Zbigniew Libera, Lidia Makowska, Natalia Romik, Janek Simon, Jan Sowa, Kuba Szreder, Bogna Świątkowska, Joanna Warsza. Celem było przedstawienie Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego propozycji reform w sektorze kultury. Niektóre z tez tego manifestu można odnaleźć i w innych tekstach tomu; zostały one wplecione w rozważania o sztuce i polityce.

Sądzę, że dla wielu czytelników niezbyt jasny może się okazać główny cel postawiony sobie przez Majewską i wyrażony w podsumowaniu. Obrana przez autorkę opcja polega na pokazaniu feministycznej, upolitycznionej strategii czytania pola sztuki nie jako marginesu tego pola, ale raczej jego centrum oraz na zachowaniu, z jednej strony, pewnej dozy autonomii praktyk i narzędzi artystycznych, zaś z drugiej umożliwianiu włączania „tych narzędzi i ich analiz poza kontekst społeczny” (s. 229). Cel ten może zostać zepchnięty na dalszy plan przez krytyczny stosunek badaczki do zarządzania kulturą w Polsce, wyrażający się dobitnie w mocnym zaangażowaniu autorki w różne kwestie publiczne i polityczne dyskusje. Niemniej książka z całą pewnością stanowi ważny i intersujący głos w debacie na temat relacji sztuki, polityki i ekonomii, a w szczególności cenzury. Z tego powodu należy ją zaliczyć do „lektur obowiązkowych” dla osób tą tematyką zainteresowanych.

LITERATURA:

„Linia Radyklana”, http://www.ha.art.pl/wydawnictwo/linie-wydawnicze/583-linia-radykalna. Data dostępu: 06.07.2014.

„Manifest Komitetu na Rzecz Radykalnych Zmian w Kulturze”,

http://wiadomosci.ngo.pl/x/488104. Data dostępu: 06.07.2014.

Jacques Rancière: „Estetyka jako polityka”. Tłum. J. Kutyła, P. Mościcki. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2007.
Ewa Majewska: „Sztuka jako pozór? Cenzura i inne paradoksy upolitycznienia kultury”. Korporacja Ha!art. Kraków 2013.