Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (255-256) / 2014

Michał Paweł Urbaniak,

EROS W CIENIU TANATOSA (JONAS GARDELL: 'NIGDY NIE OCIERAJ ŁEZ BEZ RĘKAWICZEK')

A A A
Między powieścią a reportażem

„Miłość” to pierwszy tom trylogii „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek” Jonasa Gardella – znakomitego szwedzkiego pisarza, w Polsce znanego dotychczas tylko z książki „Dojrzewanie błazna”. Gardell przedstawia sytuację mniejszości seksualnych w Szwecji lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a wówczas nie był to kraj tak liberalny i tolerancyjny jak dziś. Historię Benjamina i Rasmusa – głównych bohaterów „Miłości” – dopełniają rozdziały, które można śmiało określić jako reportażowe. To właśnie w tych partiach tekstu Gardell starannie buduje tło społeczno-historyczne powieści. Przedstawia znaczące wydarzenia, przywołuje statystyki, wypowiedzi psychologów, cytuje wyimki z artykułów prasowych czy podręczników szkolnych, pokazuje nastawienie Szwedów do osób LGBT, wspomina m.in. o Karin Boye i Selmie Lagerlöf (wybitnych szwedzkich pisarkach, niejako napiętnowanych pośmiertnie lesbijkach). Choć autor „Dojrzewania błazna” wyraźnie stara się zachować chłodny dziennikarski obiektywizm, jego głos brzmi oskarżycielsko, czemu zresztą trudno się dziwić. Ówczesne media przedstawiały homoseksualistów jako „obcych”. Jak pisze Gardell: „Homoseksualiści, oni, byli zdekonspirowanym środowiskiem prawdziwie zniewieściałych mężczyzn, wiodących perwersyjny żywot z dala od dziennego światła, stanowiących zagrożenie dla przyzwoitej i zdrowej szwedzkiej normalności. (…) Pederasta, z którym przeprowadzano wywiad, był (…) fotografowany od tyłu, tak żeby nie dało się zidentyfikować jego twarzy. Jego anonimowe plecy, jego wymykająca się, zmyślona postać, uważane były jedynie za kolejne potwierdzenie tego, iż pederasta jest kimś obcym i innym i że nie tylko można, ale nawet trzeba ustanawiać prawa, które ochronią przed nim jednostkę, społeczeństwo”. Bohaterowie „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek” wkraczają w rzeczywistość, w której jeszcze nie milkną echa fal nienawiści i prześladowań.

Pionier

Pierwsza część trylogii Gardella przedstawia właściwie preludium historii miłosnej głównych bohaterów (ich drogi krzyżują się dopiero na ostatnich stronach powieści). Dziewiętnastoletni Benjamin Nilsson mieszka w Sztokholmie z rodzicami i młodszą siostrą. Jest inteligentny, posłuszny i pracowity, a całe jego życie koncentruje się wokół zboru świadków Jehowy. Benjamin – podobnie jak jego rodzice – starannie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Należy do tak zwanych „pionierów” – samodzielnie odwiedza ludzi w domach, przekazując im traktaty religijne i rozmawiając. Jednak po jednym z takich spotkań poukładany świat młodego mężczyzny nieoczekiwanie obróci się w gruzy. Rzucone niby mimochodem pytanie „Wiesz, że jesteś homoseksualistą? Prawda?” sprawi, że spełniony i szczęśliwy dotąd bohater zmieni się zupełnie. Dumny i pewny siebie, nagle w lustrze zobaczy nieudacznika, który nie potrafi zapanować nad pożądaniem. Jego droga do miłości oraz samoakceptacji okaże się długa i trudna. Ogarnięty wstydem Benjamin niczym przyczajone zwierzę będzie krążył po mrocznych miejskich parkach i obserwował mężczyzn uprawiających seks. Ostatecznie przyjmie niewygodną prawdę, odkryje siebie na nowo i postanowi: „Chcę w moim życiu móc kochać kogoś, kto pokocha mnie”. Wkrótce będzie musiał zaprzeczyć wszystkim wartościom, w które dotąd wierzył, zbuntować się wobec ustalonych zasad, sprzeciwić uznanym autorytetom. Dla bohatera miłość będzie przepaścią – taką, jak ta, którą jako mały chłopiec obserwował, wychylając się przez balustradę w domku letniskowym Nilssonów. Wtedy ochronił go apodyktyczny, ale kochający ojciec. Tym razem Benjamin wyrwie się z opiekuńczych ramion Ingmara i rzuci się w pociągającą głębię. Stanie się pionierem innego rodzaju.  

Biały łoś

Rasmus Ståhl od dziecka marzy o wyjeździe z prowincjonalnego Koppom w Warmlandii: „Są takie dni, kiedy (…) może godzinami stać przy płocie i tylko patrzeć na szosę, w dal. Można nią wyjechać. Wydostać się stąd. Stoi tam, przepełniony tęsknotą, patrząc na przejeżdżające samochody”. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie pasuje do środowiska, w jakim się wychował. Jest niczym biały łoś, którego spotkał podczas rodzinnej wyprawy do lasu. Warto zacytować w tym miejscu dłuższą wypowiedź Haralda, ojca Rasmusa, aby ukazać wagę tego zwierzęcego symbolu w powieści Gardnella: „Są tacy, którzy uważają, że [biały łoś – przyp. mój – M. P. U.] tu nie pasuje. Że jego istnienie jest błędem. (…) To wybrakowany produkt. Wiesz, polowanie jest jak leczenie natury (…). Biały łoś może być wprawdzie witalny jako okaz, ale nie zwiększa to witalności populacji (…), może nawet ją zmniejszyć. Gatunek, cała populacja, całe stado łosi – są ważniejsze od pojedynczego okazu łosia” (na marginesie należy zaznaczyć, że Harald niepokoi się o ukochanego syna, przeczuwając, że ten jest jakby osobną, odstającą od świata istotą – a to nie ułatwia życia).  Po ukończeniu szkoły Rasmus wreszcie opuszcza rodzinny dom, nadopiekuńczą matkę i wycofanego ojca. Przenosi się do szwedzkiej stolicy. Jest jednym z homoseksualnych pielgrzymów, którzy zjawiali się w Sztokholmie, żeby znaleźć podobnych sobie ludzi, zmniejszyć samotność, prowadzić prawdziwsze życie. Ten młody chłopak – świadomy swoich pragnień, choć nie do końca pogodzony ze sobą – obsesyjnie szuka miłości: „Nie potrzeba wiele, by Rasmus chciał zostać z kimś na zawsze. Wystarczy spojrzenie przytrzymujące nieco zbyt długo jego wzrok. Jest w nim ogromna tęsknota. Jak gorączka. (…) Niech to będzie cokolwiek, byle mógł to nazwać miłością”. Staje się łatwym łupem dla mężczyzn poszukujących niezobowiązującego seksu. Można nawet stwierdzić, że wystawia swoje ciało na gwałt. Rasmus „nigdy nie wybiera sam, tylko jest wybierany (…), nigdy nie odmawia (…) zawsze jest wdzięczny. Nawet wtedy, gdy czuje przede wszystkim obrzydzenie”. Podążając za nieokiełznaną potrzebą czułości i bliskości, liczy na to, że któryś z jego przypadkowych kochanków zostanie z nim na dłużej.

Trzeba podkreślić, że Jonas Gardnell w „Miłości” skupia się przede wszystkim na rysunku psychologicznym postaci. Potrafi doskonale oddać zagubienie i przerażenie towarzyszące Benjaminowi i Rasmusowi, którzy gnani tęsknotą i niemożliwymi do opanowania pragnieniami odkrywają nieznany, a właściwie tak bliski świat. Jednak również bohaterowie drugoplanowi w powieści zostali dopracowani z prawdziwą wirtuozerią. Ciekawą i w gruncie rzeczy tragiczną postacią jest Sara Ståhl, dla której syn stanowi jedyny sens życia. Kobieta zupełnie nie umie się odnaleźć po wyjeździe Rasmusa. Na uwagę zasługuje również Margareta Nilsson, młodsza siostra Benjamina. Dziewczyna nie czuje się dobrze w zborze, nie jest w stanie zaangażować się w swoje religijne obowiązki, nie potrafi też zaakceptować sztywnych zasad i ograniczeń, których przestrzeganie wyróżnia ją wśród świeckich rówieśników. Brak jej zarazem siły, aby przeciwstawić się ustalonemu porządkowi (tę próbę podejmie dopiero brat Margarety – duma rodziców, oddany sługa Jehowy).   

Rodzina zdefiniowana na nowo

Benjamin i Rasmus szukają prawdziwej miłości i w końcu ją odnajdują. Trafiają na siebie w Wigilię Bożego Narodzenia – dzień szczególny w powieści Gardella nie tylko ze względu na swój religijny charakter. To właśnie wtedy obaj bohaterowie rozpoczynają zupełnie nowe życie, a odrzucając dotychczasowe wartości, potwierdzają swoją tożsamość. Rasmus – ku rozpaczy Sary i Haralda – nie przyjeżdża na święta do rodzinnego domu. Z kolei Benjamin, celebrując Wigilię, dokonuje poważnego religijnego wykroczenia. Obaj spędzają ten wyjątkowy wieczór nie z rodzicami, lecz u Paula, który sam siebie uważa za swego rodzaju odpowiednik pedalskiej Matki Teresy (Paul pomaga swoim homoseksualnym przyjaciołom, ofiarując przywiązanie i wsparcie. To właśnie on obiecuje Rasmusowi opiekę. Także dzięki niemu Benjamin uświadamia sobie, kim naprawdę jest). Podczas Wigilii dokonuje się swoista inicjacja – główni bohaterowie „Nigdy nie ocierał łez bez rękawiczek” stają się członkami innej społeczności, na nowo zdefiniowanej rodziny („Kiedy Benjamin siada przy zakazanym stole wigilijnym (…), decyduje się i jednocześnie wybiera – to wywrotowy wybór nowej rodziny, nowego domu, nowego wykluczenia”). W tych warunkach rodzi się miłość od pierwszego wejrzenia. Benjamin dostrzega Rasmusa i zaczyna rozumieć, że „to właśnie tutaj, do tej chwili, do tego spotkania, do tego mężczyzny zmierzał przez cały czas. To tutaj od zawsze szedł”. Tymczasem Rasmus kierując swoją uwagę na zagubionego w nowej sytuacji świadka Jehowy, po raz pierwszy sam dokonuje wyboru. W Boże Narodzenie 1982 roku bohaterowie opuszczają gościnne mieszkanie Paula i rodzą się na nowo. Chwytają się za ręce i podążają donikąd w mrocznym labiryncie sztokholmskich ulic. Jednak życie długie i szczęśliwe (które mogłoby nieco ckliwie zwieńczyć tę historię) nie będzie ich udziałem. W pierwszym tomie swojej trylogii Janas Gardnell pokazuje nie tylko narodziny miłości, ale również zapowiada jej tragiczny koniec. W jednej z początkowych scen powieści Benjamin czuwa w szpitalu przy umierającym na AIDS Rasmusie.

Nowa dżuma

W pierwszym tomie „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek” Gardell ukazuje świat jeszcze – zdawałoby się – wolny od „plagi homoseksualistów” (bo tak na początku lat osiemdziesiątych określano AIDS). „Mięsak Kaposiego” zbiera krwawe żniwo w odległych Stanach Zjednoczonych. Tymczasem homoseksualni mężczyźni ze Szwecji – niektórzy nieświadomi, że sami zostali już zarażeni wirusem – bagatelizują doniesienia prasowe, twierdząc, że „gejowski rak” to kolejny wymysł ludzi, którzy chcą ich z powrotem wpędzić do tzw. szafy. Niepokój jednak narasta. Autor „Dojrzewania błazna” swobodnie przemieszcza się po płaszczyznach czasowych w powieści, odważnie zestawiając ze sobą beztroską zabawę i późniejszą tragiczną śmierć (ukazaną na sposób naturalistyczny): „Ponownie wznoszą toast i piją, ale zaraz potem przez twarz Paula przemyka cień. (…) Dziesięć lat później Paul, wychudzony, w rozciętej na plecach szpitalnej koszuli będzie siedział na klozecie w kolejnym gwałtownym ataku rozwolnienia. (…) Jego spocone dłonie będą się czepiać ścian, próbując się czegoś uchwycić, będzie zaciskał pięści, aż zbieleją mu kłykcie, walił w ściany i wołał do Boga, prosząc o śmierć. Ale jeszcze nic o tym nie wie. Teraz trwają szczęśliwe dni, szczęśliwe lata”. Umierający w męczarniach homoseksualiści ponownie doznają społecznego ostracyzmu. W tym miejscu należałoby wyjaśnić znaczenie tytułu szwedzkiej trylogii. „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek” – taką reprymendę otrzymała młoda pielęgniarka, która w przypływie współczucia otarła łzy płaczącego homoseksualisty, jednej z pierwszych w Szwecji ofiar AIDS.

Zakończenie

„Miłość” – tom otwierający trylogię „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek” – to nie tylko bardzo dobrze napisana, ale przede wszystkim wstrząsająca powieść. Stanowi ona swoisty literacki pomnik ofiar opisywanego czasu – ludzi, którzy w większości żyli otoczeni powszechną pogardą, a potem odeszli pokonani przez śmiertelną chorobę. Jak stwierdza Gardell we wstępie: „Opowiedzieć to swego rodzaju obowiązek. To sposób na to, by uczcić, opłakać, zapamiętać. To walka pamięci z zapomnieniem”. Szwedzki prozaik w „Miłości” zostawia Benjamina i Rasmusa w chwili największego szczęścia. Tylko przed czytelnikiem odsłania kulisy nieodległej walki Erosa z Tanatosem. Ta walka znajdzie swe rozwinięcie w drugim tomie trylogii „Choroba”, który ostatnio trafił do polskich księgarń. 
Jonas Gardell „Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. T. 1 - Miłość”. Przeł. Katarzyna Tubylewicz. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2014.