Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (255-256) / 2014

Ewa Szkudlarek,

Z NIEBA NIE SPADA PTASIE MLECZKO...

A A A

Spektakl „Kwaśne mleko” w Teatrze Polskim w Poznaniu jest szczególnie bliski kobietom - zarówno młodym, jak i dojrzałym oraz tym w ostatniej fazie życia. Sztuka ta odkrywa różne zawirowania w kruchym gąszczu relacji międzyludzkich, pozwala analizować charakter więzi łączących pokolenia. Wszystko to dzieje się mimochodem, wystawiając naszą równowagę emocjonalną na wielką próbę, niepostrzeżenie wpychając nas w ciała bohaterek, pozwalając wraz z nimi przeżywać ich niepokój, analizować motywy postępowania, wreszcie – poprzez różne doświadczenia – poznać swoje wnętrze. „Kwaśne mleko” Maliny Prześlugi to pierwszy w historii poznańskiego konkursu „Metafory Rzeczywistości” dramat nagrodzony przez jury dziennikarzy i publiczności.



Jedna z najbardziej złożonych relacji rodzice-dzieci jest przedmiotem badań wielu dziedzin nauki (psychologia, pedagogika) i tematem prezentowanym w najnowszej literaturze (Majgull Axelsson, „Pępowina”) i filmie (Calin Peter Netzer, „Pozycja dziecka”). Nawet jedno z angielskich przysłów zmierza w kierunku gorzkiej prawdy o rodzinie – pierwszą połowę życie „zatruwają” nam nasi rodzice, a drugą nasze dzieci. Mit rodzinnej, a ściślej ujmując: macierzyńskiej miłości jest częścią afirmacji istnienia, ale też pozostaje naznaczony piętnem trudnych, niekiedy tragicznych doświadczeń. Już sam moment narodzin jest otwarciem na świat, to pierwsza chwila ciągnącego się latami sprawdzianu rodzicielskiej miłości.



Spektakl Uli Kijak „Kwaśne mleko” w Teatrze Polskim przenikają dylematy filozofii życia; reżyserka stara się pokazać dwa przeciwstawne elementy obecne w każdej ludzkiej biografii: narodziny i śmierć. Sama ekspozycja czynności seksualnych młodej dziewczyny neguje działanie przemijalności. W rozedrganych pozach Aliny (starannie dopracowana rola Doroty Kuduk) obserwujemy próby walki i zjednania dwóch popędów: Erosa i Tanatosa.



Rodowe DNA odradza się w każdym kolejnym pokoleniu. Widok ciężarnej przyszłej matki i zmęczonej starej kobiety łączy erotyzm ze śmiercią. Otulone kocykiem ciało małej dziewczynki i postać jej prababki nawiedzającej dawny dom odzwierciedla ideę Georges`a Bataille`a o cielesnej istocie doświadczenia wewnętrznej transgresji. „Fundamentem egzystencji” – pisze Jolanta Brach-Czaina – „jest (…) rodzenie się. Więc filozofowie myśleć powinni o porodzie, gdy mówić chcą o istnieniu. W tym pierwotnym zjawisku może zawierać się przedsłowie wtajemniczenie egzystencjalne, któremu warto dać posłuchanie. (…) umierając, człowiek ogląda swoją przeszłość, ważniejsze jest to, czego dowiaduje się przy urodzeniu. Przecież ukazany zostaje przyszły los. Nie w drobiazgach, lecz w istocie” (Brach-Czaina 1992: 35).



W człowieku wciąż kłócą się i dogadują trwanie i przemijanie, zgoda i miłość względem rzeczywistości oraz niezgoda i nienawiść do niej. Scenografia spektaklu „Kwaśne mleko” odsyła do różnych przestrzeni: ziemskiej (ulice miast, małe mieszkanie), pośredniej - umiejscowionej między ziemią i niebem (miejsce pokuty prababki i podium dla chóru) i niebiańskiej (światło wiecznej kosmogonii). Każde istnienie, wychodząc ze światła, dąży do ponownego złączenia ze światłem. Sam akt narodzin to odwieczne prawo natury, ale czy na pewno? We współczesnym świecie jest przedmiotem dysput medyczno-politycznych, podlega prawom społecznym, normom obyczajowym oraz zasadom religijnym. Ciało kobiece z jednej strony jest traktowane jako źródło przyjemności, z drugiej przeznaczone tylko do roli wydawania na świat potomstwa. Macierzyństwo jest wpisane w rolę kobiety, ale czy jest rzeczywiście jej wewnętrzną potrzebą?



Zapytana w rozmowie z Justyną Kowalską-Leder o „kwestię dziecka”, Małgorzata Szpakowska odpowiada: „Mówiąc szczerze, nie uważam istnienia za szczególnie dobry interes. (…) Uważam, że nie każde życie jest warte tego, żeby je przeżyć. Jeżeli nie muszę, to nie muszę. Nie wyobrażam sobie siebie jako matki”.



Spektakl „Kwaśne mleko” ukazuje macierzyństwo niebędące świadomym wyborem. Być może było ono wynikiem zapomnienia w chwilach namiętności albo wynikiem niezaspokojonej potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Każda z bohaterek niemalże jak złą karmę dziedziczy samotną rolę matki z nadzieją, że każdej następnej: córce, wnuczce, prawnuczce uda się to zmienić. Czynnikiem determinującym sytuację okazuje się lęk matki, który przenosi się na dziecko. Im większy lęk pojawia się u matki, tym bardziej pogłębia się brak poczucia bezpieczeństwa i pewności u dziecka: „Zasadniczy więc schemat pierwszego stosunku do otoczenia społecznego można by przedstawić w formie dwubiegunowej, nadziei raju, czyli środowiska macierzyńskiego i lęku przed brakiem tegoż środowiska, przed samotnością i pustką, i utratą wszelkiej nadziei” (Kępiński 1992: 192).



Główną bohaterką spektaklu „Kwaśne mleko” jest Mama Ali – to chyba najciekawsza w artystycznej karierze rola Ewy Szumskiej. Aktorka przedstawia studium lękowej matki. W swoich emocjonujących kwestiach ukazuje złożoność prawdy o macierzyństwie, zwracając szczególną uwagę na ogromną odpowiedzialność, jaka spoczywa na barkach każdej matki, uginającej się pod ciężarem własnych doświadczeń z dzieciństwa. Bijąc rękoma o tafle przezroczystej szyby mieszkania, bohaterka ujawnia swoje macierzyńskie sekrety: ból poporodowy, dręczący płacz dziecka, zmęczenie codzienną pracą. Jej postać i historia łączy pozostałe postaci: babki i wnuczki. Była niechcianym dzieckiem, które prawdopodobnie doświadczyło matczynej niechęci i braku miłości ojca. Samotność trwającą przez długie lata dzieciństwa jest trudna do wykorzenienia. Z tęsknoty za bliskością drugiej osoby bohaterka zachodzi w ciążę i rodzi córkę. Jest to jeden ze sposobów doświadczania miłości dostępnych młodej kobiecie. Najczęściej takie zachowanie jest uwarunkowane kontekstem kulturowym i społecznym, czyli środowiskowym, w jakim się żyje. Wówczas tymczasowość i fragmentaryczność miłości mogą przeważyć nad jej planowaniem. Bierze się stąd tendencja do tworzenia relacji, w których unika się nawiązywania głębokich więzi na płaszczyźnie emocjonalno-uczuciowej, wolnych od zobowiązań na przyszłość.



Młoda kobieta, aby wynagrodzić dziecku nieobecność ojca i nie powielać błędów własnej matki, otoczyła je kokonem bezwarunkowej miłości. Niestety, jej matczyna metoda wychowawcza prowadzi do rodzinnej tragedii. Córka Alina stała się osobą nieprzygotowaną do wykonania podstawowych czynności w codziennym życiu i całkowicie pozbawioną poczucia odpowiedzialności. Dlaczego dziecko „wypada z rąk” Ali i umiera? Kto jest temu winien? Czy to był przypadek? A może zaplanowane działanie wyrodnej matki?



Spektakl „Kwaśne mleko” w reżyserii Uli Kijak ukazuje pewnego rodzaju genetyczne obciążenie, uwzględniające wszelkie błędy popełnione przez naszych rodziców, posiadające tę specyficzną właściwość, że im bardziej chcemy z nimi zerwać, tym bardziej oddziałują one na nasze życie. Wymowa sztuki jest chwilami przygnębiająca. Już sam tytuł „Kwaśne mleko” wydaje się symboliczny, gdyż oznacza nie słodką, ale cierpką od samego początku relację łączącą matkę i dziecko. Pojawia się tu pytanie, na ile człowiek kontroluje swoje życie i ma wpływ na przyszłość. A może jest po prostu tak, że każda istota ludzka wkracza w starannie ukształtowany już los, będący spadkiem po wcześniejszych pokoleniach? Nikt nie zna na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, ale z pewnością każdy, zamiast „kwaśnego”, wolałby spijać niebiańskie, ptasie mleczko.



LITERATURA:



Brach-Czaina J.: „Szczeliny istnienia”. Warszawa 1992.



Kępiński A.: „Lęk”. Kraków 1992.



„Szpakowska. Outsiderka”. Rozmawiają Agata Chałupnik, Justyna Jaworska, Justyna Kowalska-Leder, Joanna Krakowska, Iwona Kurz. Warszawa 2013.


Malina Prześluga: „Kwaśne mleko”. Reżyseria: Ula Kijak. Asystent reżysera: Andrzej Szubski. Scenografia i kostiumy: Dominika Skaza. Reżyseria świateł: Ewa Garniec. Inspicjent: Elżbieta Bednarczyk. Muzyka: Maria Rumińska. Prapremiera 10 listopada 2013 r. Teatr Polski w Poznaniu.