Wydanie bieżące

1 września 17 (257) / 2014

Michał Misztal,

KRONIKA BRIGGSÓW (ETHEL & ERNEST)

A A A
„Ethel & Ernest” jest pierwszym komiksem Raymonda Briggsa wydanym w Polsce. Dodajmy również, że ukazującym się po licznych perypetiach oraz wielokrotnie przekładanym terminie premiery. Rodzimy czytelnik wreszcie może zapoznać się z ważnym dziełem w dorobku tego interesującego autora. W albumie Briggs opisał życie swoich rodziców, począwszy od 1928 (przybliżając okoliczności, w jakich się poznali) aż do wybranych dni 1971 roku – momentu ich osobnych, ale niezbyt odległych czasowo śmierci.

O wyjątkowości tej graficznej opowieści nie świadczą niesamowite przygody tytułowej pary ani nawet charakterystyczne rysunki Briggsa kojarzące się z ilustracjami do książek. Na pierwszy plan wysuwa się podejście, z jakim autor prezentuje czytelnikowi swoich bliskich. Bynajmniej nie wystawia rodzicom laurki, równocześnie jednak nie koncentruje się na wypominaniu im wad. Artysta postawił na obiektywizm, zimną krew i rozbrajającą szczerość, choć doskonale widać, że nie było to dla niego łatwe.

Obserwujemy codzienne życie rodziców Raymonda na tle Wielkiego Kryzysu, okresu II wojny światowej, politycznych przemian oraz pojawiania się nowinek technicznych, takich jak telewizor czy „balia do prania, która pierze za ciebie”. Widzimy, jak zmieniające się otoczenie bezpośrednio wpływa na Ethel i Ernesta. Historia przedstawiona na kartach albumu składa się zarówno z niezwykle istotnych scen, takich jak narodziny jedynego syna bohaterów, jak i z prostych dialogów, rozmów przy stole, pozornie mało ważnych wydarzeń, które jednak wzbogaciły rys charakterologiczny poszczególnych postaci.

W przeciwieństwie do innych opowieści tego typu, czytając „Ethel & Ernesta” nie potrafiłem przejść do porządku dziennego nad moim ambiwalentnym stosunkiem do protagonistów, którzy chyba dla nikogo nie będą obojętni. Zazwyczaj fakt, że nie przepadam za konkretnym typem bohaterów, nie przeszkadza mi w odbiorze danego dzieła. Jednak tym razem było inaczej. W dodatku Briggs rozegrał wszystko tak, że najpierw zaskakuje czytelnika wspomnianą szczerością (na pewno mając świadomość, że niełatwo będzie odbiorcy polubić to „stare dobre małżeństwo”), nawarstwiając emocjonalny ładunek przez niemal sto stron, by w finale ukazać śmierć bohaterów w tak przejmujący sposób, że doprawdy trudno się nie wzruszyć.

Choć sama konstrukcja komiksu oraz pomysł na fabułę nie jest niczym wyjątkowym, to sposób przedstawienia historii rodziców autora sprawia, że „Ethel & Ernest” pozostaje w pamięci czytelnika na długo. Mam nadzieję, że (auto)biograficzny tom brytyjskiego artysty nie będzie jedynym jego dziełem opublikowanym w naszym kraju. Bardzo ucieszyłby mnie polski przekład „Gentlemana Jima” oraz „When The Wind Blows”.
Raymond Briggs: „Ethel & Ernest. Prawdziwa historia” („Ethel & Ernest. A True Story”). Tłumaczenie: Grzegorz Ciecieląg, Wojciech Szot. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2014.