Wydanie bieżące

1 września 17 (257) / 2014

Weronika Górska,

PO TRUPACH W RAMIONA KSIĘCIA

A A A
Obok klasycznych kryminałów, w których detektyw-mężczyzna tropi przestępcę-mężczyznę, nierzadko stając w obronie pięknej kobiety, od lat powstają kryminały pisane z kobiecej perspektywy. W dwudziestoleciu międzywojennym Agatha Christie stworzyła postać panny Marple, niepozornej staruszki rozwiązującej zagadki tajemniczych morderstw. Młodsze pisarki, między innymi nasza rodzima Joanna Chmielewska, połączyły natomiast kryminał z romansem, powieścią obyczajową i dużą dawką humoru. Dzięki tej mieszance powstały lekkie i przyjemne w odbiorze, co wcale nie oznacza, że głupie, książki, po które ze szczególnym upodobaniem sięgają kobiety, aczkolwiek nie gardzą nimi również mężczyźni. Do tej właśnie tradycji sięga Katarzyna Targosz w debiutanckiej „Wiośnie po wiedeńsku”.

Główna bohaterka, Katarina, zamieszkała w Wiedniu Polka około trzydziestki, jest projektantką mody w trakcie kryzysu twórczego, mającą kompleksy z powodu wyglądu „wychudzonej nastolatki” i zachowań „tępej owcy”. Mieszkanie dzieli z Wujem, nie płacącym czynszu malarzem abstrakcyjnym w stanie permanentnej depresji, oraz z uwielbiającym jajka po wiedeńsku i odzianym w różowe pióra transeksualistą Wiktorem, który odkąd stał się Wiktorią, każde zdanie zaczyna od słów „My, kobiety…”, stosuje dietę ananasową i zmusza do niej współlokatorów. Wśród przyjaciół Katariny znajduje się też nosząca indyjskie szaty Yvonne, psycholożka upatrująca we wszystkich wokół nerwic oraz mająca obsesję na punkcie seksu imprezowiczka Karol. Dalsze znajome bohaterki to hakerka Kamille, członkini rosyjskiej mafii Swietłana oraz zakochana w heavy metalu Alicja. Postacie te, mimo że przerysowane, budzą sympatię, a przede wszystkim rozbawienie czytelników. Pomagają również posuwać wartką akcję do przodu.   

Cechą charakterystyczną Katariny okazuje się talent do wpadania w tarapaty, zwłaszcza sercowe. Poznany przez nią w parku fotograf David zostaje zamordowany, a ona staje się główną podejrzaną. Śledztwo prowadzi jej były chłopak Martin, który w trakcie związku „był niesłychanie dobry, czuły i ze wszystkich sił oddany… swojej pracy” (s. 26). W dodatku zaczyna ją uwodzić Kapelusznik, prawdopodobnie członek mafii, zamieszany w morderstwo Davida. Każdy krok mający na celu wydobycie bohaterki w kłopotów generuje nowe problemy. Zmęczona tą sytuacją, sięga po lody o smaku tiramisu i wódkę lub też „dla relaksu wybiera się pooglądać buty, na które byłoby ją stać, gdyby płacono jej za każde ostrzeżenie przed Kapelusznikiem, jakim ją raczono” (s. 150).   

W powieści Katarzyny Targosz wątek miłosny nie przysłania kryminalnego, a kryminalny miłosnego, wręcz przeciwnie, oba są ściśle powiązane i wzajemnie się napędzają. Nie brakuje również komizmu postaciowego oraz sytuacyjnego. Dzięki temu Wiosnę po wiedeńsku można przeczytać jednym tchem, w wielkim napięciu i z niemałym rozbawieniem.

Najsłabiej wypada strona obyczajowa, częściowo ze względu na stereotypową konstrukcję postaci drugoplanowych generującą sporą dawkę humoru, a częściowo ze względu na niedopracowanie przez autorkę pewnych wątków. Piękna Karol jest zatem typem słodkiej idiotki, zaś intelektualistka Yvonne w ogóle nie myśli o związkach i do tego ma sporą nadwagę. Wiktor vel Wiktoria nieustannie podkreśla swoją kobiecość i twierdzi, że „absolutnie wszystko może pogrubiać”, nawet torebka (s. 135), lecz jednocześnie nie wiemy nic o jego/jej życiu erotycznym. Również seksualność głównej bohaterki zostaje ukazana w sposób zachowawczy. Dowiadujemy się, że „podczas gdy inne kobiety martwiły się, że facetom chodziło tylko o zaciągnięcie ich do łóżka, ja zastanawiałam się, czy do tego łóżka kiedykolwiek trafimy. Gdy wreszcie się to stało, Martin zaczął traktować nasz związek niezwykle poważnie” (s. 26). Dowiadujemy się ponadto, że Katarina „czuje motylki w brzuchu” po nocy spędzonej z nowym partnerem, jednak mimo że porównuje go z Martinem pod wieloma względami, nigdy nie zestawia ich seksualnych umiejętności. Obserwując zaangażowanie głównej bohaterki i jej przyjaciół w prowadzenie śledztwa oraz życie towarzyskie, trudno też nie zadawać sobie pytania, z czego oni wszyscy żyją. Jeżeli jednak nie będziemy szukać w powieści Katarzyny Targosz realizmu, lecz napięcia, humoru, klimatu Wiednia i artystycznej bohemy oraz nadziei na to, że historie miłosne mogą mieć szczęśliwe zakończenie, wówczas niedopracowane tło obyczajowe nie będzie nam przeszkadzało.

Wiosna po wiedeńsku to niewątpliwie bardzo udany debiut, każący niecierpliwie wypatrywać kolejnej książki autorki. Stanowi idealną lekturę nie tylko na wiosnę i lato, ale też na ponure, jesienne i zimowe wieczory, zwłaszcza w towarzystwie smacznej przekąski, gdyż bohaterowie powieści nieustannie jedzą bądź mówią o jedzeniu.
Katarzyna Targosz: Wiosna po wiedeńsku. Wydawnictwo JanKa. Pruszków 2014.