Wydanie bieżące

15 września 18 (258) / 2014

Dominik Szcześniak,

PTACTWO I ŚWINIAKI GÓRĄ! (DAOGOPAK: SZLACHETNA MIŁOŚĆ)

A A A
Trzech Kozaków z Siczy Zaporoskiej, dziewczyna-ninja, głowa imperium tureckiego, dwóch arabskich asasynów, polski mistrz szermierki oraz gadające ptactwo i świniak – taką gromadkę udało się zgromadzić na kartach drugiej części awanturniczo-przygodowej serii „Daogopak”. Fani siczowej kultury i ukraińskich mitów mogą być wniebowzięci, choć nie bez pewnych zastrzeżeń. Pierwsza odsłona przygód charakterników trzymała poziom. Anatolijskie tournée Olesia Skorowody, Tarasa Pieresiczewoli i Mozgowego, mające na celu wyswobodzenie kozackich jeńców z samego serca sułtańskiego pałacu, było niewymagającą, aczkolwiek nie pozbawioną świetnych momentów rozrywką. O jej sile stanowiły dwa fantastycznie nakreślone duety – Jusufa i Ahmeda (morderców na zlecenie prowadzących filozoficzne dysputy) oraz specjalistów od ciętych dialogów, czyli gąsiora Hussara II i dzika Okista. Cała reszta, łącznie z trzema głównymi bohaterami, była jedynie tłem dla popisów tego kwartetu. Podobnie rzecz ma się w przypadku tomu drugiego. Okist i Hussar ponownie triumfują, a perypetie asasynów wywołują salwy śmiechu. Ale czy na pewno tak właśnie miało być?

Przecież tytuł tego albumu głosi pochwałę „Szlachetnej miłości”, a postacią eksponowaną na okładce jest wysportowany Oleś, dziarsko trzymający szablę w obronie honoru swojej japońskiej wybranki serca! Niestety, twórcom komiksu nie udało się na tyle „charakternie” przedstawić charakterników, by godnie pełnili funkcję głównych bohaterów opowieści. Stworzyli ich z gotowych szablonów: Oleś jest przystojnym i porywczym młodzieńcem, Taras – poczciwym grubaskiem, lubiącym zjeść i wypić, a Mozgowy – milczącym i tajemniczym jegomościem z wąsem. W sukurs tym schematom przychodzą pewne nietrafione zabiegi rysownika – Oleś często pręży klatę i biceps, brakiem szacunku dla anatomii oddając hołd amerykańskiemu rysownikowi Robowi Liefeldowi, natomiast fizys Mozgowego to do bólu stereotypowy wizerunek Kozaka. Wizerunek dodajmy, który staje się udziałem także wielu drugo- i trzecioplanowych postaci występujących w tej opowieści.

Chwilami wytchnienia i autentycznych uniesień graficznych są natomiast sceny z udziałem zwierząt. W „Szlachetnej miłości” znajdziemy fantastycznie narysowaną sekwencję dyskusji świni i gąsiora z ekipą sokołów – wątek aż proszący się o rozwinięcie do formatu pełnometrażowego albumu. Pozytywne wrażenie robią także wielkie, dwuplanszowe kadry, w najdrobniejszym szczególe przedstawiające fortecę Siczy Zaporoskiej czy Różowy Młyn. Reszta ilustracji rysowana jest poprawnie, kadrowana nowocześnie i kolorowa niczym ozdoby w tureckim pałacu. Historia posiada własny rytm i swoje czarne charaktery. Bohaterowie po uwolnieniu jeńców wracają do domu w towarzystwie (przypadkiem porwanego) jedynego spadkobiercy sułtana. W pościg za dzielną ekipą rusza turecka armia, dowodzona nie tyle przez mało decyzyjnego władcę, co jego podstępnego wezyra. Magiczna Sicz Zaporoska będzie więc wkrótce musiała stawić czoła magii wezyra. I nie będzie to prosta sprawa, bo główny doradca sułtana ma w swoim laboratorium alchemiczny kolbowizor, z podglądem na nowe odcinki „Gwiezdnych wojen”, „Obcego” i wiadomości stacji DNN! Mówiąc krótko: będzie się działo!

Paradoksalnie to nie (skądinąd całkiem przyjemne) pomieszanie motywów jest w „Daogopaku” najbardziej zaskakujące. Ze szczerym zdziwieniem przyjąłem bowiem opakowanie tej serii. Album otwiera skrupulatna „lista płac”, uwzględniająca nawet funkcję „redaktora koloru”. Na kolejnej stronie znajdziemy sumienną stopkę redakcyjną, która – poza danymi technicznymi – zawiera również pobieżne streszczenie albumu wraz z liczbą jego stron. Następnie  – notka od autorów oraz charakterystyka projektu wydawniczego Nebeskey / Niebiański klucz wraz z misją, aż wreszcie szczegółowy opis występujących w komiksie postaci. Po „komiksie właściwym” uwzględniono natomiast podziękowania autorów oraz informację, iż mamy do czynienia z „wydaniem artystycznym”. Zabrakło tylko obecnego w pierwszym tomie objaśnienia, „jak prawidłowo czytać powieść graficzną” oraz zalecenia co najmniej 3-minutowej lektury każdej ze stron. Wyjście naprzeciw czytelnikom nieobeznanym ze sztuką komiksu, nadgorliwość i tłumaczenie oczywistości czy może zwykły żart? Trudno powiedzieć.

Seria kijowskiego wydawnictwa ma w sobie coś ujmującego i jest interesującym wglądem w historię oraz mitologię Ukrainy. „Daogopak” posiada jednak podstawową wadę: bohaterowie, którzy powinni grać pierwsze skrzypce, istnieją w nim na drugim lub nawet trzecim planie. Mnie osobiście dalsze losy Olesia i kolegów nie interesują, lecz w przygody Hussara i Okista z gościnnymi występami Jusufa i Ahmeda zagłębiłbym się z największą przyjemnością.
Maksym Prasołow, Oleksij Czebykin, Oleg Kołow: „Daogopak: Szlachetna miłość”. Tłumaczenie: Paweł Timofiejuk. Wydawnictwo Nebeskey. Kijów 2014.