Wydanie bieżące

1 października 19 (259) / 2014

Sara Nowicka,

TOPORNA RZECZYWISTOŚĆ (ROLAND TOPOR: 'CZARNE KROWY')

A A A
Roland Topor ma w naszym kraju status artysty kultowego. Ten syn polskich emigrantów, który był przez całe życie związany z Paryżem, to niezwykły przykład autora zachowującego całkowitą wolność twórczą i odpornego na pokusę szybkiej kariery i sławy. Topor nie kłaniał się gustom masowej publiczności i odrzucał wszelkie zorganizowane grupy artystyczne, nawet surrealistów pod władzą André Bretona. Wyznawał „politykę archipelagów”, według której na całym świecie istniały grupki ludzi o podobnej wrażliwości i to właśnie dla osób podobnych sobie tworzył. W wyborze ścieżki twórczej tkwi sekret nieśmiertelności Topora. W jego rysunkach i tekstach zakochują się kolejne pokolenia odbiorców obdarzonych osobliwym rodzajem wrażliwości. Jego sztuki, takie jak „Zima pod stołem” cieszą się dużą popularnością w teatrach, rysunki są ozdobą profili wielu użytkowników portali społecznościowych, role w „Nosferatu wampir” i „Kim jesteś, Polly Maggoo?” wciąż przykuwają uwagę, a teksty literackie są stale wznawiane. W tym roku Topor przeszedł samego siebie, udowadniając, że granica między życiem a śmiercią tak naprawdę nie istnieje. Siedemnaście lat po jego śmierci w Polsce ukazał się zbiór trzydziestu trzech premierowych opowiadań mistrza czarnego humoru.

„Czarne krowy” to już trzecia pozycja reklamowana mianem ostatniej książki Topora, stworzonej przez niego na krótko przed śmiercią. Zbiór „Made in Taiwan: Copyright in Mexico”, wydany w Polsce w 2000 roku (trzy lata po francuskiej premierze), autor złożył u wydawcy w przeddzień wylewu, zmarł zaś tydzień później. Na tom składały się opowieści o nieboszczykach ingerujących w świat żywych, co dla wielu było dowodem bezgranicznej wyobraźni i humoru Topora, robiącego sobie żarty nawet zza grobu. Natomiast „Bal na ugorze” wydany we Francji jeszcze za życia autora, do polskiego czytelnika trafił dopiero w 2010 roku.

„Czarne krowy” to dzieło niezwykle aktualne, zachowujące wszystkie charakterystyczne cechy stylu Topora. Czytelnik może odnieść wrażenie, że pisarz po kilkunastu latach wstał z grobu po to, by znowu głośno zaśmiać się z pełnego absurdu i cierpienia świata. To zresztą pasuje do jego artystycznego emploi, bazującego na częstych żartach ze śmierci oraz pogardy dla tabu i wszelkich świętości.

Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, w którym krowy nie są tym, czym się wydają – niewinnymi stworzeniami o cielęcym spojrzeniu. To bezwzględne istoty zwiastujące nieszczęście, a z ich oczu wyziera żądza mordu. Już w tej pierwszej historii widać surrealistyczne spojrzenie autora na powszechne rzeczy i zjawiska. Topor, niczym dziecko, świeżym okiem spogląda na świat, uwalniając się od skostniałych poglądów. Podobnie jak surrealiści bawi się w odwracanie świata do góry nogami. U niego to schody są przyczyną fobii, nie winda („Przerażenie czai się na schodach”), a czarne koty nie przynoszą pecha, lecz robi to Myszka Miki („Myszka Miki jest szczurem”). Topor buduje świat wolny od przesądów i utartych schematów. Dla niego Disneyland jest siedliskiem zła, a publiczna toaleta może być upragnionym miejscem pracy.

Topor jest geniuszem nadawania pojęciom nowego znaczenia, przenoszeniu ich w inny kontekst. W jednym z opowiadań bohater udaje się na wizytę do enologa, którego gabinet mieści się nad ginekologiem jego żony, w innej historii stół atakuje właściciela swoimi rogami i chowa się pod obrusem. Ta nieustająca zabawa, choć niebywale komiczna, jest podszyta głębokim pesymizmem związanym z rozczarowaniem ludźmi i światem. Jednym z tematów obecnych w zbiorze jest obojętności na los drugiego człowieka. „Kiedy będę duży, będę stary” to historia mężczyzny pozostawionego w domu starców przez córkę, dla której „jest to najlepsze wyjście”. Mężczyzna jest niezadowolony, nienawidzi staruchów i nie czuje się taki jak oni. W swoim ubezwłasnowolnieniu bohater przypomina protagonistkę „Trąbki do słuchania” Leonory Carrington, z tą różnicą, że nie znajduje on ukojenia w świecie wyobraźni. „Słony smak życia” to z kolei opowieść o farmaceucie-nekrofilu, w której Topor daje upust swojemu uwielbieniu ciała i prowokacyjnemu humorowi, ale także pokazuje instrumentalne podejście bohatera do kobiet.

W „Czarnych krowach” Topor jest wierny swoim stałym zainteresowaniom, takim jak jedzenie („Créme bruleé”), konsekwencje suto zakrapianych wieczorów („W poszukiwaniu straconego ciała”) czy odbywające się pod stołem przyjęcia („Kolacje wyższych sfer”). Dużo miejsca poświęca też przyrodzie, która, jak w wielu wypowiedziach wskazuje Agnieszka Taborska, była przedmiotem jego wielkiej niechęci. Pisarz opisuje akty przemocy człowieka wobec przyrody, takie jak gwałt („Stara gałąź”) i znęcanie się nad zwierzętami („Elephant boy”). W ten sposób odpowiada na okrucieństwo natury. Zaś opowiadanie „Bądźcie dobrzy dla zwierząt” to opis paradoksalnego stanowiska miłośników zwierząt, których postawa czyni z nich potencjalny obiad dla drapieżników.

„Czarne krowy” to nie tylko spécialité de la maison Topora, ale też niezwykle aktualny komentarz dotyczący rzeczywistości. Znajdziemy tu zarówno krytykę konsumpcjonizmu, jak i osobowości wystawiających swoje życie na pokaz. W „Czym są pieniądze” Topor kreśli portret bogacza gardzącego materialistami i pieniędzmi, których według niego nie powinno się żałować na wystawne życie.„Kryzys wiary” są próbą udowodnienia, że pieniądze to fikcja. Szczególnie uderza zdanie: „(…) pieniądz nie tylko umarł, lecz, podobnie jak Bóg, nie istnieje!” (s. 77). Być może Toporowi udało się przewidzieć nadciągający upadek pieniądza, jednak na pewno o jego zdolnościach profetycznych świadczy ostatnie opowiadanie ze zbioru. Bohaterką jest trzynastoletnia dziewczyna, podobna księżniczce Anginie i rezolutnej Alicji, która dowiaduje się, że jest nieustannie obserwowana przez ludzi z przyszłości. Świadomość obecności widzów budzi w niej niepokój, który szybko przeradza się w ogrywanie roli seksownej gwiazdy. Władanie spojrzeniem milionów nie jest przyczyną wstydu, lecz dumy ze sławy, podobnie jak w wypadku dzisiejszych gwiazdek coraz odważniejszych (i bardziej absurdalnych) reality shows.

Śmierć nie jest głównym tematem „Czarnych krów”, ale jej cień pada na znaczną część opowiadań. Tym razem Topor rezygnuje z niesamowitych historii o zmarłych, a skupia się na problemie przemijania.  We „Wielkim zjeździe” życie jest porównane do szybkiej przejażdżki samochodem, która mija niemal niezauważona, zaś w „Czasie” pisarz radzi, co zrobić aby czas płynął wolniej lub szybciej. Topor zwykł mawiać, że „śmierć jest jak kac po bibce” (Taborska 2013: 390), nic więc dziwnego, że taka błahostka nie stępiła ostrza jego satyry. Premierowe utwory są równie celne i zabawne, co opowiadania z „Czterech róży dla Lucienne” czy z „Café Panika: Historyjki taksówkowe”.

Federico Fellini, z którym Topor pracował przy produkcji filmu „Casanova”, powiedział o pisarzu: „Najbardziej fascynuje mnie u Topora wszechogarniająca melancholia; jego świat jest światem pozbawionym nadziei, lecz przedstawionym tak doskonale, z taką ilością szczegółów, że zdaje się być miejscem niemal przytulnym” (Taborska 2013: 375). Ten fenomen można odkryć także podczas lektury „Czarnych krów”. Topor oswaja dla czytelnika rzeczywistość, daje mu okazje do śmiechu, jednak nie rezygnuje ze smutku i pesymizmu.

„Czarne krowy” są trzecią, po „Chimerycznym lokatorze” i „Pamiętniku starego pierdoły”, odsłoną twórczości Topora opublikowaną przez Wydawnictwo REPLIKA. Na uwagę zasługuje bardzo dobre tłumaczenie utworu autorstwa Michała Krzykawskiego. Opowiadania są opatrzone skrupulatnymi przypisami, które zwracają uwagę na dwuznaczności, kontekst czy gry intertekstualne. Duża część humoru Topora leży właśnie w zabawie słowem, dlatego, nawet w przypadku niemożności przetłumaczenia jej na nasz język, cieszy fakt, że jest odnotowana.

Kłopot z omawianiem Topora najlepiej ujął we wstępie jego przyjaciel, francuski aktor i satyryk François Rollin: „Od kilku tygodni ślęczę nad tym wstępem.(…) no i jakoś się nie klei. Topor uosabiał prostotę w najczystszej postaci. To zresztą jedna z cech jego geniuszu, który odnajdujemy w »Czarnych krowach«. Przy użyciu najzwyklejszych słów, bez żadnych figur stylistycznych, Topor konstruuje magiczny i uśmiechnięty świat, który pomaga nam zrozumieć nasz własny i lepiej w nim żyć” (s. 6). Dlatego, by nie strącać dzieła Topora w niechciany banał, podkreślę jedynie, że „Czarne krowy” to kolejne wspaniałe antidotum na okrucieństwo rzeczywistości, którego lektura pozwoli w pełni docenić ujawniający się w prostocie geniusz przekornego pisarza.
Roland Topor: „Czarne krowy”. Przeł. Michał Krzykawski. Wydawnictwo Replika. Zakrzewo 2014.
 
LITERATURA:
A. Taborska: „Spiskowcy rozkoszy. Surrealizm”. Gdańsk 2013.