Wydanie bieżące

1 października 19 (259) / 2014

Anna Katarzyna Dycha,

ZEROVA SPOTKAŁA GOMBROWICZA. PROZA STAŁA SIĘ POEZJĄ (ZEROVA: 'GOMBROWICZ')

A A A
Zaczęło się kilka lat temu od występu na Pikniku Gombrowiczowskim w Ostrowcu Świętokrzyskim. Przygotowali trzy utwory. Odbiór był dobry, więc postanowili do tematu wrócić. Akurat wtedy planowali nowy album. Pomyśleli: dlaczego nie zrobić całej płyty z tekstami Gombrowicza? Powstały kolejne utwory i słuchowiska. Wyboru dokonał Damian Kudzinowski ze stowarzyszenia Fabryka Bestsellerów. „Dzienniki”, „Ferdydurke”, „Iwona, księżniczka Burgunda”, „Trans-Atlantyk” – to z tych dzieł Gombrowicza pochodzą fragmenty wykorzystane na płycie. Od momentu nagrania materiału do wydania go przez Antenę Krzyku minęło kilka lat. W międzyczasie zespół wykonywał niektóre kompozycje na koncertach, oswajając publikę z planowanym gombrowiczowskim albumem.

Grupie Zerova udało się połączyć wysmakowany pop i elektronikę z jedyną w swoim rodzaju prozą Gombrowicza. Jest na tym krążku kilka murowanych „hitów” – jeśli można tak nazwać kompozycje z mocno literackimi tekstami. Pierwszym z nich jest przypominający twórczość Czesława Mozila utwór „Brzydkie kobiety” z charakterystycznymi partiami akordeonu Adriana Jakuć-Łukaszewicza (instrument znany z poprzednich wydawnictw białostockiego tria), męskim chórkiem i zapadającymi w pamięć frazami. „Brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy niż ładne/ gdy się podchodzi do nich zbyt blisko” – śpiewa Zerova. Drugi udany utwór to singlowy „Józiu” z zachwycającą przestrzenią i gitarami Noela Hogana z grupy The Cranberries. Spokój i harmonijne dźwięki – również „Części” mają w sobie duży potencjał. Kolejnym mocnym momentem jest utwór „Panie Witoldzie” z zachwycającą melodią i wyśpiewanym przez Maję Chmurkowską tekstem – „Jestem przekonana, że pana się marnuje/ że tylko jakieś drastyczne katapultowanie może ten proces przerwać”. Na prezentację w stacjach radiowych może też liczyć „Nie bój się” – z powtarzaną frazą tytułową i wpadającą w ucho melodią refrenu.

Zerova przypomina oczywiście obecne u Gombrowicza motywy: formę („niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi”), ciało („odbiera ciału moc”) i gębę („przed którą nie ma ucieczki, chyba że w inną gębę”). W klimat wprowadza też świetnym „Słuchowiskiem”. Do czynienia mamy z subiektywnym wyborem specyficznych fragmentów z Gombrowicza. Jednym wyda się ryzykowny, drugim – odważny. Dodatkową trudność stanowi fakt, że Zerova na warsztat postanowiła wziąć prozę i z niej ułożyć, napisać na nowo słowa piosenek. Proza staje się poezją. Raz jest zgrabniej, raz słyszy się pewne zgrzyty. Generalnie – płyta trzyma poziom, intryguje, a przy dłuższym obcowaniu – przekonuje. Sprawdza się też na koncertach – materiał jest różnorodny, niekoniecznie melancholijny, idealny do przeżywania i nucenia pod nosem. A gdy przy śpiewaniu jesteśmy – przekonująco brzmi dwugłos Maja Chmurkowska – Paweł Dudziński (mocniejsza w tej parze jest płeć piękna, ale słychać postępy w męskim wokalu).

Mam słabość do ładnie wydanych płyt i „Gombrowicz” grupy Zerova niewątpliwie do takich należy. Jednak brakuje mi we wkładce tekstów, a przede wszystkim informacji, że autorem wszystkich fraz jest Witold Gombrowicz właśnie! Nie wystarczy nadać płycie stosowny tytuł. Jedno to artystyczny zamysł, drugie – szacunek dla autora, i to nie byle jakiego. Zdaje się, że zupełnie przypadkowo Zerova „wstrzeliła się” w 110. rocznicę urodzin Gombrowicza i pokazała twórczy pomysł na odczytanie klasyki.
Zerova: „Gombrowicz” [Antena Krzyku, 2014].