ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 października 20 (68) / 2006

Aneta Głowacka,

NIEDOSYT JAPONII

A A A
Występ Higaki Ballet Company z Kioto, otwierający Dni Kultury Japońskiej (najpierw na scenie Teatru Narodowego w Warszawie, dzień później w Śląskim Teatrze Tańca w Bytomiu) zapowiadał się na małe wydarzenie kulturalne. Zespół, znany nie tylko z wystawiania dzieł baletu klasycznego i romantycznego, ale również z przekładania na język sceny klasycznych utworów japońskich, zawitał do Bytomia z „Taiko”, historią, której libretto zostało oparte na starojapońskiej baśni ludowej o „żonie z portretu”.

Główną bohaterką „Taiko” (tytuł może być nieco mylący, bo nie chodzi o imię bohaterki, a o określenie dużego bębna, który jednak nie jest elementem dominującym w spektaklu) i jednocześnie motorem napędzającym intrygę jest piękna żona wieśniaka, która podczas obchodów święta wiosny wpada w oko księciu i zostaje przezeń porwana, jak niegdyś piękna Helena. Zamknięta na zamku, usycha z miłości do pozostawionego w wiosce męża. Postanawia również nigdy nie uśmiechać się, zwłaszcza do nowego amanta. Święto wiosny, które małżonkowie rozpoczęli radosnym korowodem, przeradza się w próbę małżeńskiej wierności i wytrwałości. Na nic zdają się nowe stroje – szykowne kimona, w które ubierają wieśniaczkę służące księcia. Piękna Penelopa, wierna swojej społecznej pozycji i mężowi, pozostaje niewzruszona.

Tymczasem zrozpaczony mąż postanawia podstępem dotrzeć do uwięzionej żony. W tym celu przebiera się w kostium wędrownego handlarza (tak można było przeczytać w programie, chociaż tancerze bardziej przypominali trupę wędrownych artystów, którzy zarabiają na życie, zabawiając bogatą widownię wymyślnymi sztuczkami) i wkrada się na zamek. Następuje rozpoznanie małżonków, i jak łatwo przewidzieć, para ponownie staje się nierozłączna. Powtórzenia układów choreograficznych tancerzy sugerują widzom, że bohaterowie nie dostrzegają niczego poza sobą. Zły książę próbuje podstępem zdobyć serce pięknej wieśniaczki, toteż widząc, jaką sympatią darzy ona handlarza, przebiera się w jego kostium. Oczywiście, zgodnie z porzekadłem, że nie szata zdobi człowieka, przebieranka nie zdaje się na nic. Książę nie potrafi tak pięknie tańczyć jak rzekomy rzemieślnik, jego ruchy są ciężkie i niezgrabne. Nic dziwnego, że kobieta odchodzi z mężem, przebranym w arystokratyczne szaty, a książę zostaje sam.

Jak w bajce ludowej bywa, cnota i wytrwałość zostają nagrodzone, a zło, choćby i miało złote szaty, ponosi klęskę. Pieniądze szczęścia nie dają, bo – jak się okazuje – więcej radości jest u ubogich wieśniaków aniżeli w wysmakowanych salonach pałacu. Wymowa opowieści trąci natrętnym dydaktyzmem, ale też nie o przesłanie, a o formę – jak należy sądzić – chodziło. Jednakże dla tych, którzy po występie baletu z Kioto spodziewali się „Japonii w pigułce”, występ Higaki Ballet Company mógł okazać się rozczarowaniem. Elementy klasyki i sztuki japońskiej, owszem, pojawiły się chociażby w ruchu księcia, przypominającym krok samuraja, i w kimonie, ułożonym na ciele jak w teatrze kabuki, czy też w kimonach tancerek. Niestety, gdyby tancerki ubrać w tradycyjną paczkę i pointy, najbardziej japońska z całego spektaklu byłaby część publiczności ubranej w tradycyjne stroje, która dzielnie kibicowała swoim artystom.

Nie zachwyciły nie tylko rozwiązania scenograficzne, ale i ruch tancerzy. Układy choreograficzne przypominały raczej zestaw szkolnych ćwiczeń, gdzie wybrane elementy powtarza się w różnych konfiguracjach, aniżeli przemyślany ruch, łączący w sobie wschodnią i zachodnią tradycję, z przewagą tej pierwszej, skoro występ zespołu rozpoczął Dni Kultury Japońskiej w Polsce. Pojawiły się co prawda próby połączenia obu żywiołów. Szkoda tylko, że ze spektaklu „legendarnego japońskiego baletu” (jak reklamowano występ) najbardziej japońskie były kimona i nazwa zespołu. Na „występ do kotleta” to pewnie wystarczy. Ale jak na inaugurację spotkań z kulturą odległą od naszej tradycji i ciągle jeszcze postrzeganą przez pryzmat podręcznych stereotypów – to jednak trochę za mało.
„Taiko” na podstawie „Esugato-nyobo” czyli „Żona z portretu”. Libretto: Yoshiki Mukai. Kierownictwo artystyczne: Miyoko Higaki. Reżyseria i choreografia: Yukiko Konishi. Scenografia: Mutsumasa Hakozaki. Kostiumy: Miyaoko Higaki. Higaki Ballet Company. Śląski Teatr Tańca. 22 września 2006.