Wydanie bieżące

15 października 20 (260) / 2014

Bartosz Marzec,

KINO BEZ GRANIC

A A A
„Jeśli coś może być napisane albo pomyślane, może być też sfilmowane” – twierdził Stanley Kubrick. Olśniewające wizje reżysera zawarte w jego dziełach stanowią najlepsze potwierdzenie tej śmiałej tezy. Cóż bardziej oryginalnego i sugestywnego niż obraz morderczego obłędu Jacka Torrance’a czy niepokojący portret prehistorycznej społeczności? Warto jednak zauważyć, że zarówno „Lśnienie”, jak i „2001: Odyseja kosmiczna” reprezentują kino fabularne – konwencję, w której wyobraźnia oraz kreatywność twórcy nie są w żaden sposób ograniczane. Nieco innymi regułami rządzi się film dokumentalny. Tu autor zwykle podąża za bohaterem lub podjętym tematem. Mimo tych obostrzeń Michel Gondry w swoim najnowszym dziele udowadnia, że także w konwencji dokumentalnej język kina oferuje środki umożliwiające realizację nawet najbardziej śmiałych konceptów.

Pomysł, na którym Francuz oparł film „Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy?”, jest tyleż nietypowy, co ryzykowny. Reżyser postanowił bowiem zilustrować wywiad-rzekę za pomocą tradycyjnej animacji. Co prawda w kinie dokumentalnym stosowano już ten środek formalny, przykładem choćby „The Sinking of the Lusitania” z 1918 roku, jednak użycie animacji dla zobrazowania półtoragodzinnego zapisu serii rozmów wręcz rewolucjonizuje zmurszałą tradycję wywiadów w stylu „gadających głów”.

Reżyser prowadzi dialog z Noamem Chomskym, powszechnie uznawanym za jednego z najwybitniejszych myślicieli naszych czasów. Przedstawione w czasie rozmowy tezy wybitnego lingwisty i filozofa zostały zilustrowane rysunkami wykonanymi przez samego Gondry’ego. Owe obrazy, powstałe bez udziału skomplikowanej komputerowej maszynerii, stanowią jedną z największych zalet filmu. Jaskrawe, prawie neonowe szkice kreślone nieco dziecinną linią odzwierciedlają pozycję laika, który usiłuje pojąć teorie uznanego naukowca. Forma obrazów koresponduje z treścią wywiadu jeszcze na dwóch innych poziomach. Część ilustracji ma charakter figuratywny, a ich zadaniem jest dosłowne przedstawienie tego, o czym mówi Chomsky. Dodatkowo użyto rysunków spełniających funkcje metafor, które w intrygujący sposób pobudzają wyobraźnię widzów. Na przykład teorię uczenia się ilustruje pomysłowa seria obrazów, na których obserwujemy niekończący się marsz po piętrzących się bryłach tworzących pytanie „Why?”. Michel Gondry udowodnił, że język kina umożliwia przekonujące ukazanie przełomowych odkryć naukowców, a jego dokument stanowi dobitne potwierdzenie wspomnianej tezy Kubricka.

„Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy?” to także zapis spotkania przedstawicieli dwóch światów – nauki oraz sztuki. Sławny lingwista rozmawia przecież z utalentowanym filmowcem, twórcą powszechnie cenionych dzieł oraz popularnych teledysków. „Sytuacja była uczciwa. Ja nie znałem jego prac, on nie znał moich filmów” – opisał wzajemną relację Michel Gondry w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej”. Francuz ma świadomość, że nie dysponuje wiedzą, pozwalającą mu podjąć naukową dyskusję z Chomskym. Przyjmuje więc rolę studenta gnanego ciekawością ku rozmowie z mistrzem. Reżyser śmiało zadaje pytania, jakie w środowisku akademickim prawdopodobnie uchodziłyby za naiwne. Nie waha się też przerwać rozmowę, kiedy nie rozumie poruszonego zagadnienia, w celu przeprowadzenia samodzielnych studiów. Trzeba dodać, że przy całej swojej ignorancji Gondry jest interlokutorem pełnym uroku. Poza pokorną świadomością własnej niewiedzy, wzbudza sympatię także dźwięcznym francuskim akcentem. Słuchanie jego niedoskonałej angielszczyzny może dawać większą przyjemność niż odbiór patetycznych odczytów Wernera Herzoga.

Relacja bohaterów filmu jest dynamiczna. Początkowo Chomsky stara się zachować dystans w stosunku do swojego rozmówcy. Chętnie mówi o kwestiach naukowych, a jako kartezjański racjonalista wykłada swoje teorie w sposób niezwykle interesujący. Później, być może ujęty studenckim zapałem i urokiem Gondry’ego, decyduje się także na osobiste wyznania. Opowiada o swoim dzieciństwie, relacjach z rodzicami oraz o małżeństwie, które trwało aż do śmierci jego żony. Pytany o odejście najbliższej osoby, nie decyduje się na zwierzenie. Ten fragment wywiadu wypada niezwykle wzruszająco i zapada w pamięć. Gondry kilkakrotnie rezygnuje z animacji i pozwala widzom zobaczyć bohatera okiem kamery. Z drobnego ciała okrytego bawełnianym swetrem wystaje kołnierzyk koszuli otulającej szyję. Szlachetna fizjonomia głowy skłania do stwierdzenia, że rzadko kiedy Herbertowska fraza „bezcenny kapitel ciała” okazuje się tak trafna, jak w przypadku tego wybitnego uczonego i wrażliwego człowieka.

Poza swoją działalnością naukową Chomsky jest znany także jako aktywny komentator zagadnień politycznych. Odnosi się choćby do konfliktu między Izraelem a Palestyną. Głoszenie własnych poglądów niesie czasem nieprzyjemne dla niego konsekwencje. Tak było w 2010 roku, kiedy Izrael odmówił mu wjazdu na swoje terytorium. Polityczno-społeczne tezy Amerykanina bywają przedmiotem sporów i kontrowersji także między uczonymi. W audycji Programu 2 Polskiego Radia „O wszystkim z kulturą” Bogusław Wolniewicz określił Chomsky’ego jako „antyamerykańskiego fanatyka”. Z kolei Jacek Hołówka przekonywał, że słynny lingwista „broni państwa społecznego”. Gondry, niestety, nie porusza w swoim filmie politycznych zapatrywań bohatera. Brakuje tu też rozwinięcia kilku innych interesujących zagadnień, choćby kwestii pobytu naukowca w więzieniu. Luki te można jednak łatwo usprawiedliwić. W końcu trwające prawie dziewięćdziesiąt minut spotkanie z wybitnym naukowcem stanowi niemałe wyzwanie dla poznawczych możliwości widza. Byłoby jednak świetnie, gdyby powstała druga, uzupełniająca część dokumentu „Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy?”, zwłaszcza że Michel Gondry dowiódł, że język kina wciąż oferuje zaskakujące możliwości.
„Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy?” („Is the Man Who Is Tall Happy?: An Animated Conversation with Noam Chomsky”). Scenariusz i reżyseria: Michel Gondry. Gatunek: film dokumentalny / animacja. Produkcja: Francja 2013, 88 min.