Wydanie bieżące

15 października 20 (260) / 2014

Karolina Obszyńska,

OGNISTY PTAK I CUDOWNY MANDARYN NA OTWARCIE SEZONU

A A A
W Operze Wrocławskiej sezon otworzył balet – oryginalne połączenie dwóch dwudziestowiecznych dzieł: „Ognistego Ptaka” Igora Strawińskiego i „Cudownego Mandaryna” Béli Bartóka. Oba wystawiono na tej samej scenie nie bez przyczyny – zarówno w twórczości Strawińskiego, jak i Bartóka znać inspiracje rodzimym folklorem, połączonym z nowatorskim stylem. Jak utwory te odnajdują się zamyśle inscenizatora i choreografa Piotra Bondary?

Fabuła baletu Strawińskiego zasadza się na historii carewicza Iwana, ratującego Carównę przed złym czarownikiem. Dzieje młodzieńca, któremu w realizacji zadania pomagają magiczne pióra Ognistego Ptaka, Opera Wrocławska przenosi do zimnej scenerii szpitala, w której chłopiec, również za sprawą czarodziejskiej mocy piór, przechodzi metamorfozę w mężczyznę. Punktem zwrotnym staje się jego spotkanie z ognistym Ptakiem.

Uwadze nie może umknąć ruch sceniczny – nie tylko ze względu na to, że jest w balecie nośnikiem przekazu, lecz także dlatego, że choreografia Bondary okazuje się największym atutem przedstawienia: jest niezwykle dynamiczna, oparta na technice tańca współczesnego, choć znać w niej również wpływy orientalne. Piękne, liryczne duety, w których prym wiedzie Ognisty Ptak, są zdecydowaną zaletą obu spektakli, dzięki precyzyjnie zatańczonym, bardzo trudnym układom.

Z założenia bardzo folklorystyczny „Ognisty Ptak”, pełen typowego dla rosyjskiego stylu przepychu, w rozumieniu Bondary jest skromnym wizualnie, niemal ascetycznym widowiskiem. Modernistyczną, trójwymiarową scenografię stanowi papierowa bryła, kształtem przypominająca budynek. Jest to ruchoma platforma, która obraca się wokół własnej osi, odsłaniając kolejne zakamarki opustoszałego szpitala lub też pokoje mieszkania w „Cudownym Mandarynie”. Dzięki ruchomej przestrzeni domu, widzowie mogą oglądać akcję równolegle.

Widowisko Bondary jest na wskroś uwspółcześnione, zarówno wizualnie, jak i dramaturgicznie. Reżyser inscenizuje Bartóka, którego fabuła już w oryginale jest nowatorska (akcja rozgrywa się w ciemnym mieście, gdzie szajka bandytów wabi mężczyzn z pomocą pięknej dziewczyny), w sposób zaskakująco innowacyjny. Tytułowego Cudownego Mandaryna zastępuje młody chłopak, który – jako jeden z wielu zwabionych do mieszkania mężczyzn – nie ulega wdziękom dziewczyny. Wybucha w nim pożądanie; w efekcie, raniony nożem, umiera w ramionach piękności.

Ekspresjonistyczna muzyka, w połączeniu z codziennymi, naznaczonymi realiami naszej epoki kostiumami i prostą scenografią, tworzy spójny obraz spektaklu. Bondara odnajduje się jednak znacznie lepiej w konstruowaniu choreografii niż w budowaniu przestrzeni scenicznej. Niestety, uwspółcześniona wersja spektakli, szczególnie „Ognistego Ptaka”, traci aurę baśniowości i tajemnicy, która towarzyszyła tradycyjnym inscenizacjom. Porzucenie folklorystycznego, kolorowego ducha zaważyło na jakości przedstawienia, w którym daje się odczuć pustkę. Przy repertuarowych baletach Opery Wrocławskiej, takich jak doskonała „Coppelia” czy „Córka źle strzeżona” sprzed kilku sezonów, połączenie Strawińskiego i Bartóka wypada nieco słabiej, nawet biorąc pod uwagę fakt osadzenia baletu w zupełnie innej konwencji.
Igor Strawiński: „Ognisty Ptak”. Béla Bartók: „Cudowny Mandaryn". Inscenizacja i choreografia: Robert Bondara. Scenografia i kostiumy: Julia Skrzynecka. Projekcje multimedialne: Ewa Krasucka. Reżyseria świateł: Łukasz Różewicz. Premiera:  11 września 2014 r. Opera Wrocławska.