Wydanie bieżące

15 października 20 (260) / 2014

Zuzanna Sokołowska,

FOOD DESIGN, CZYLI JEDZENIE DOBRZE ZAPROJEKTOWANE

A A A
Współczesna kultura lubuje się w doświadczeniach smakowych, dlatego też lawinowo rośnie liczba programów kulinarnych, seriali czy blogów, które uprawiają przysłowiową „pornografię jedzenia” ukazanego z każdej możliwej strony. Wszystko to podawane jest w niezwykły, czasami zaskakujący sposób, który zachwyca najpierw oko, a potem spragnione wrażeń kubki smakowe. Wspomniane czynniki złożyły się na powstanie food designu, którego wyróżnikiem i zarazem warunkiem jest interdyscyplinarność – łączenie gastronomii z chemią, biologią, fizyką, sztuką czy estetyką. Liliana Religa zwraca uwagę na inny kontekst tego zjawiska, określający relacje społeczne: „Udany design culinaire demaskuje konsumenckie poczucie pewności, zmusza do świadomej konsumpcji oraz zrewidowania własnych przyzwyczajeń i norm. Obnaża hipokryzję osób lekceważących ogromny wpływ wyborów kulinarnych i metod gotowania na środowisko, społeczeństwo i gospodarkę. Niektóre nurty food designu uwalniają jedzenie od związku z gastronomią i konsumpcją, czyniąc je dziełem samym w sobie” (Religa 2012).

Po raz pierwszy termin food design został użyty przez Katalończyka Martíego Guixé, który – razem ze współpracującą z nim Ingą Knölke – zdefiniował ten rodzaj działania w następujący sposób: „food dizajner to ktoś, kto pracuje z materią jedzenia, ale nie ma pojęcia o gotowaniu”. Chodzi zatem o nowatorskie spojrzenie na jedzenie, wyłamujące się z ogólnie przyjętych schematów czy standardów. Guixé konstatuje, że jedzenie od dłuższego czasu nie jest koniecznością, ale produktem konsumenckim, który po spożyciu zamienia się w energię. Popis swoich nowatorskich teorii i podejścia do pożywienia twórca zaprezentował w 1997 roku w barcelońskiej galerii H2O. Otworzył tam SPAMT (ES PA AMB TOMAQUET) – futurystyczny bar, gdzie podawał zaprojektowane przez siebie techno-snacki, przy czym: „Jego przekąski miały być przystosowane do różnych »ekstremalnych sytuacji współczesnego stylu życia«: wernisaży dizajnu, miejskich demonstracji czy surfowania w necie. Guixé pokazywał, że jedzenie może być traktowane jako produkt, który należy zaprojektować, aby nadać mu cechy nie tylko jadalności, ale też ergonomiczności czy funkcjonalności. Sprawić, by stało się komunikatem, wymuszało reakcję i znalazło się poza systemem tradycyjnego pojmowania jego istoty” – podkreśla Klara Czerniewska, która zwraca uwagę na kolejną odsłonę food designu, przeciwstawiającą się uświęconej roli jedzenia jako potężnego nośnika historii i tożsamości kulturowej. Najciekawszymi realizacjami Guixé są na pewno czekoladowe ciastka inspirowane częściami maszyn, torciki przypominające socjologiczne wykresy, czarne oliwki połączone ze sobą w schemat struktury atomu czy twarze aktorek takich jak Marilyn Monroe i Rita Hayworth naniesione czarnym barwnikiem spożywczym na ziarnka groszku.

W food designie nie brakuje także odwołań do wcześniej powstałych dzieł sztuki. Jim Victor i Marie Pelton zaliczają się do grona artystów, którzy tworzą swoje rzeźby z masła. Zainspirowani greckimi posągami, postanowili oni przenieść swoje zainteresowania na miękką, tłustą strukturę. Najczęściej na maślany warsztat biorą ludzkie ciała i zwierzęta, co sprawia, że ich realizacje przypominają marmurowe rzeźby. Okazuje się jednak, że ich pomysł nie jest niczym nowym. Tradycję taką kultywowano w tantrycznym uniwersytecie klasztornym Gjuto, w którym tworzono ofiarne rzeźby: lepiono je każdego roku w piwnicach klasztoru i wystawiano na widok publiczny wieczorem piętnastego dnia pierwszego miesiąca tybetańskiego kalendarza. Następnego ranka roztapiały je promienie słońca. 

Food design opanował kawę (na której tworzy się mleczne wzorki), owoce i warzywa (z których powstają pieczątki lub wycina się najróżnorodniejsze kształty), a nawet żelki – firma Jelly Belly stworzyła z nich wizerunki amerykańskich prezydentów. Ginou Choueiri wykorzystuje nieobrane ziemniaki do stworzenia fantastycznych portretów, a Ken Kawasami z doskonałego sushi dokonuje reprodukcji słynnych „Słoneczników” Van Gogha. Tym samym food design podkreśla nie tylko innowacyjność w podejściu do jedzenia, lecz także swój związek ze sztuką, a także popkulturą. „Muffiny ozdobione torebką Chanel, sushi w kształcie bohaterów mangi. Ogromną wagę przywiązuje się do formy i prezentacji, a szczególnie – do efektu zaskoczenia” – podkreśla Religa, podając także przykład firmy Edible wprowadzającej na europejski rynek egzotyczne towary z Dalekiego Wschodu, takie jak chińska herbata zbierana tradycyjnie przez małpy, która sprzedawana jest w niekonwencjonalnych, nowoczesnych opakowaniach.

Food design to jednak nie tylko nowatorskość w kreowaniu jedzenia, lecz także umiejętność łączenia w niekonwencjonalny sposób różnorakich składników. Wszystkie chwyty są dozwolone, także podczas wymyślania nazwy takiej potrawy, która potrafi przyprawić o zawrót głowy. W ten sposób tworzy się najbardziej dziwaczne, zaskakujące i niezwykłe w smaku receptury, które stanowią połączenie dobrze znanych, znajomych aromatów i dawnych przepisów, skazanych na powolne wyginięcie. Jednym z wielu przykładów jest kuchnia Marca Brétillota, który połączył Chardonnay z karczochem, a lody z octem balsamicznym czy chlebem i curry (Religa 2012).

Food design wykorzystuje też najnowsze technologie. Jednym z przykładów może być stworzenie inhalatora do jedzenia. David Edwards i francuski projektant Marc Bretillot zaprojektowali aparaturę Le Whaf, która sprawia, że akt pożywiania został zamieniony w akt wdychania. Jak to działa? Należy ssać przez słomkę opary wydzielane przez ten niecodzienny wynalazek. Na początku usta robią się suche, ale potem, kiedy dym opadnie i zaczyna się kondensować, można zacząć wskazywać konkretne smaki. Do odważnych świat należy – taki wynalazek można dostać za 167 dolarów. O dietach odchudzających wypada już chyba powoli zapominać.

Niewątpliwie food design spowodował rewolucję w obszarze myślenia o jedzeniu. Najnowocześniejsze technologie i innowacyjność powodują zrewidowanie naturalnych przyzwyczajeń i wtłaczanie ich do zupełnie nowej przestrzeni, w której trzeba umieć się odnaleźć. Jak zauważa Liliana Religa, projektowanie jedzenia współgra z nową wizją człowieczeństwa, operującą symbolami kulturowymi i zdobyczami naukowymi: „Dowodzi funkcjonalności jedzenia w charakterze dzieła sztuki, opakowania, narzędzia, obiektu kontemplacji, gadżetu, aktu społecznego, happeningu, instrumentu politycznego” (Religa: 2012). Przy okazji badaczka zauważa, że food design przeniósł człowieka na wyższy poziom ewolucji, przekształcając go w artystę.

LITERATURA:

L. Religa: „Jedzenie inspiracją artystyczną. O food designie”. „Filozofia i antropologia” 2012, nr 1 (43), http://opcit.pl/teksty/jedzenie-inspiracja-artystyczna-o-food-designie/.

K. Czarniewska: „Food design w Katowicach”. „Dwutygodnik.com” 2011, nr 9 (64),  http://www.dwutygodnik.com/artykul/2577-food-design-w-katowicach.html.