Wydanie bieżące

1 listopada 21 (261) / 2014

Sara Nowicka,

KOMEDIA ROMANTYCZNA JEST (KONTR)REWOLUCYJNA (GERONTOFILIA)

A A A
Kiedy undergroundowy twórca, znany z bezkompromisowości i prowokacji, kręci film przeznaczony dla większej widowni, jego fani najczęściej są do jego pomysłu sceptycznie nastawieni. Pojawiają się głosy, że „to komercja”, że „autor się sprzedał” i porzucił wyznawane dotychczas ideały. „Gerontofilia” kanadyjskiego skandalisty Bruce’a LaBruce’a to rzadki przypadek udanego mariażu odważnego, autorskiego kina z mainstreamową produkcją. Bo choć sposób wypowiedzi reżysera jest dużo delikatniejszy niż w przypadku poprzednich realizacji, to jego dzieło i tak przełamuje społeczne tabu, mogąc oburzyć niejednego widza.

Bohaterem „Gerontofilii” jest osiemnastoletni Lake (Pier-Gabriel Lajoie) z Montrealu. Chłopak mieszka z dość często zmieniającą partnerów matką (Marie-Hélène Thibault) oraz spotyka się z Desiree (Katie Boland) – feministką, której ulubionym zajęciem jest dopracowywanie listy największych rewolucjonistek (można wśród nich znaleźć i Marianne Faithfull, i Winonę Ryder). Pewnego dnia Lake odkrywa w sobie niecodzienny fetysz – podobają mu się bardzo dojrzali mężczyźni. Kiedy matka proponuje mu pracę w domu opieki, chłopak nie waha się nawet przez chwilę. Seksualna fascynacja ciałami starców z biegiem czasu ustępuje miejsca romantycznej relacji z panem Peabody (Walter Borden). Osiemnastolatek postanawia uwolnić swojego ukochanego z domu niedoli i spełnić jego ostatnie marzenie, umożliwiając mu zobaczenie oceanu z bliska. Para wybiera się w drogę godną najsłynniejszych kochanków w historii kina.

LaBruce należy do grona reżyserów kinofilów, którzy bardzo chętnie mieszają w swoich filmach różne gatunki i style oraz wypełniają je cytatami z historii kina i kultury. Jednym z głównych tytułów kojarzących się z „Gerontofilią” jest „Harold i Maude” Hala Ashby’ego. Oba filmy łączy czułość, z jaką twórcy portretują relację bohaterów, którzy darzą się zrozumieniem i przyjaźnią, mimo że dzieli ich spora różnica wieku. Każdy z tych obrazów kontestuje role, jakie przyjęło się narzucać osobom będącym na określonym etapie życia. W „Haroldzie i Maude” staruszka jest bardziej energiczna i młodzieńcza niż Harold, nieustannie myślący o śmierci i samobójstwie. W „Gerontofilii” tymczasem odwrócony zostaje model obiektu wzbudzającego pożądanie. To nie przystojny Lake rozgląda się za nowymi romansami, lecz dojrzały Peabody wzbudza zainteresowanie kolejnych bywalców nocnych lokali.

Podczas rozmowy po premierze „Gerontofilii” na katowickim festiwalu Ars Independent reżyser przyznał, że tworząc film, inspirował się „Lolitą”, a jego obraz jest odbiciem opisanego tam mitu, z tą różnicą, że obiektem pożądania nie jest nieletnia dziewczynka, lecz ponadosiemdziesięcioletni homoseksualista. Bezpośrednim odwołaniem do powieści i jej ekranizacji jest scena, w której Lake i Peabody udają wnuczka i dziadka. Podobna sytuacja miała miejsce w „Lolicie”, w której Humbert Humbert udawał ojca tytułowej bohaterki. „Gerontofilia” wykorzystuje także konwencje znane z komedii romantycznych i kina drogi, dzięki czemu w subtelny sposób poddaje widzom pod rozwagę problem związków nietolerowanych przez społeczeństwo oraz kwestię starzenia się i śmierci – tematy stanowiące największe tabu naszych czasów.

„Gerontofilia” to bowiem kino rozrywkowe, które porusza bardzo ważny problem społeczny. Przed tworzeniem filmu LaBruce zapoznał się z sytuacją starszych osób przebywających w domach opieki; okoliczności, które przedstawił w filmie – nadmierne wykorzystywanie psychotropów czy obojętność personelu na potrzeby pacjentów – inspirowane są prawdziwymi sytuacjami. Reżyser wyraża także sprzeciw względem społecznego tłumienia seksualności osób starszych. Temat ten budzi u „przeciętnego obywatela” śmiech lub obrzydzenie, a przecież – według LaBruce’a – potrzeby erotyczne emerytów nie różnią się znacznie od potrzeb osób młodszych.

Nic dziwnego, że autor zainteresował się losem uciemiężonych starców. Pasują oni do galerii jego bohaterów, zawsze stojących na uboczu: homoseksualistów, punków, rewolucjonistów czy nawet (użytych metaforycznie) zombie. „Gerontofilia” to kolejna próba obrony ludzi wyrzuconych na społeczny margines – starców oraz młodego człowieka, który wchodzi w miłosną relację niezgodną z oczekiwaniami otaczających go osób. LaBruce nie tylko domaga się tolerancji i szacunku dla odmiennych modeli związku. Przede wszystkim zwraca uwagę na wszechobecny kult młodości, który niszczy, degraduje i spycha w społeczny niebyt osoby, które przekroczyły pewien wiek, mimo że stanowią one znaczą część populacji. 

Wszyscy bohaterowie filmu w jakiś sposób przekraczają normy związane z seksualnością. Matka Lake’a często wdaje się w romanse i jest nieodpowiedzialna; to syn zajmuje się nią i domem. Desiree całuje się z kobietą. Lake zakochuje się w osiemdziesięciolatku, człowieku, który niemal stoi nad grobem, zaś Peabody budzi pragnienie nie tylko Lake’a, lecz także innych młodzieńców. Transgresyjne podejście do seksualności w wydaniu LaBruce’a okazuje się bardzo zabawne, pozwalając twórcy uniknąć taniego sentymentalizmu, tak częstego w opowieściach o miłości.

Kontrowersyjny temat może nie spodobać się bardziej konserwatywnej publiczności, warto jednak pamiętać, z jakiego środowiska wywodzi się reżyser. LaBruce jest autorem wielu skandalizujących filmów, pełnych homoseksualnej pornografii i rewolucyjnych symboli. Jego „Raspberry Reich” nie może być legalnie wyświetlany – oficjalnie ze względu na naruszenie praw autorskich i znaku handlowego, jednak tym, co najbardziej oburzało odbiorców tego dzieła, były liczne i śmiałe sceny gejowskiego seksu. W takich tytułach, jak „L.A. Zombie” czy „Otto, czyli niech żyją umarlaki”, poza pornograficznymi fragmentami, sporo jest przemocy, krwi i profanowania (nie tylko ludzkich) zwłok. Na tym tle „Gerontofilia” stanowi krok reżysera w stronę kina głównego nurtu, sam twórca deklaruje jednak, że nie jest to początek nowej ścieżki twórczej. Aktualnie autor realizuje kolejny eksperymentalny film o niższym budżecie i bez wielu producentów.

Pomimo mniej radykalnej formy „Gerontofilia” nadal zawiera cechy stylu LaBruce’a i wchodzi w dialog z jego poprzednimi dziełami. Centralne miejsce pokoju terrorysty z „Raspberry Reisch” stanowiła czarno-biała fototapeta ze zdjęciem Che Guevary. Na ścianie pokoju Lake’a wisi tymczasem podobizna Gandhiego podobnych rozmiarów. Wspomniany terrorysta nosił koszulkę z napisem „Free Winona”, nawiązującą do kradzieży, której dopuściła się aktorka. Ta sama sytuacja i osoba Winony Ryder jest tematem jednej z pierwszych wypowiedzi Desiree. Również ucieczka kochanków to motyw pojawiający się w obu filmach. Przykłady elementów spajających kolejne dzieła LaBruce’a można mnożyć, najważniejsze jednak jest to, że pomimo większego budżetu reżyser pozostał w „Gerontofilii” wierny swojemu stylowi, starając się poprzez prowokację krzewić prawo jednostek do wolności i inności.

Ponadprzeciętny budżet umożliwił niezależnemu filmowcowi stworzenie zgrabnej formalnie realizacji. W „Gerontofilii” zwracają uwagę bardzo dobre zdjęcia i światło, szczególnie podczas romantycznych momentów. Zachwyca obraz Montrealu, miasta, które w wizji LaBruce’a zdaje się niewielkie i bardzo „domowe”. Aktorzy zostali idealnie dobrani do swoich ról. Grający dystyngowanego pana Peabody Borden w rzeczywistości jest znanym kanadyjskiej bohemie aktorem teatralnym. Z kolei nie mogący pochwalić się zbyt dużym dorobkiem aktorskim Lajoie doskonale oddaje niewinność i szczerość swojego bohatera. Drażnić mogą jedynie sceny rozmów Lake’a i Desiree – nieco drewniane i sztuczne. Są one jednak na tyle dowcipne, że łatwo przymknąć oko na ich niewielką wadę.

Bohaterka „Raspberry Reich” w jednym ze swoich przemówień wymienia rzeczy wrogie rewolucji. Chociaż obok Madonny i corn flakesów nie pojawia się komedia romantyczna, jasne jest, że stanowi ona najbardziej kontrrewolucyjny rodzaj kinowej opowieści. Filmy z tego gatunku sprzedają cukierkową, jednowymiarową wizję świata, która przyzwyczaja widza do konkretnej normy i daje mu jeden cel – zakochać się i być kochanym. LaBruce’owi udaje się zrewolucjonizować komedię romantyczną, co więcej, uczynić ją narzędziem wspierającej seniorów propagandy, co – obok społecznego zaangażowania i wybornego poczucia humoru – jest największą zaletą tego nieprzeciętnego filmu.
„Gerontofilia” („Gerontophilia”). Reżyseria: Bruce LaBruce. Scenariusz: Bruce LaBruce, Daniel Allen Cox. Obsada: Pier-Gabriel Lajoie, Walter Borden, Katie Boland, Marie-Hélène Thibault i in. Gatunek: komedia romantyczna. Produkcja: Francja / Kanada 2013, 82 min.