Wydanie bieżące

1 listopada 21 (261) / 2014

Dominik Szcześniak,

STARY CZŁOWIEK I DZIECIAKI NA GIGANCIE (BAR STAREGO FRANCUZA)

A A A
„Bar starego Francuza” to drugi po „Deogratiasie” komiks Jeana-Philippe’a Stassena opublikowany w Polsce. W odróżnieniu od bezlitosnej i poruszającej historii rzezi w Rwandzie A.D. 1994, tym razem belgijski autor wlewa do serc czytelników nieco nadziei. Będąc zaprawionym w bojach podróżnikiem, Stassen osadził opowieść o losach Celestina i Leili w plenerach Tangeru, w którym zresztą przez pewien czas mieszkał.

Dysponując sporym bagażem doświadczeń, artysta połączył swe siły z Denisem Lapière’em – scenarzystą, który co prawda nigdy nie postawił nogi na afrykańskiej ziemi, ale za to jest autorem sprawnie wyszukującym potrzebne informacje, spójnie łączącym fakty oraz wymyślającym ciekawe fabuły. W ramach tej kooperacji powstał wzruszający utwór poświęcony ludziom (ich zwyczajom oraz codziennych rytuałom), miłości oraz – być może przede wszystkim – samemu procesowi opowiadania historii.

Przewodnim motywem „Baru starego Francuza” jest ucieczka. Staje się ona udziałem nastoletniego Celestina (pragnącego uwolnić się od despotycznego ojca oraz uchronić swą młodą siostrę przed rytuałem obrzezania) oraz Leili, zostawiającej w tyle skostniałe prawa rodziców. Owe pierwsze ucieczki skutkują następnymi: przed podejrzanym irlandzkim misjonarzem, francuskim lekkoduchem, zastępczą rodziną, ale nigdy przed samym sobą.

Stassen i Lapière kładą nacisk na uporczywe dążenie obojga nastolatków do wolności, ukazując je jako działanie z gruntu idealistyczne, na przekór przeciwnościom, a czasami nawet wbrew logice. Kreśląc twarde charaktery, autorzy sugestywnie motywują działania bohaterów – w przypadku Celestina czynnikiem determinującym jest tragiczne wydarzenie z przeszłości, Leilę natomiast skłania do podróży chęć wizyty w kraju jej przodków.

Postać, dzięki której splatają się losy protagonistów (a w dodatku relacjonującą wydarzenia z ich przeszłości), jest stary Francuz, właściciel baru położonego gdzieś na bezkresnej pustyni. Tych kilka scen z udziałem podstarzałego gawędziarza najtrafniej opisuje jedna z jego kwestii: „Pytanie, na które nie znam odpowiedzi: Co się dzieje z historiami, jeśli nie ma ich już kto opowiadać?”. Troska mężczyzny o to, aby absolutnie każdy usłyszał historię Celestina i Leili, symbolizuje bowiem ocalającą rolę pamięci.

Album otwiera wstęp, w którym autorzy opisują przeróżne historie związane z tworzeniem „Baru starego Francuza”. Wspominam o nim przez wzgląd na fenomenalne gwasze, rysunki i kolaże, które go ilustrują. Przygotowując czytelnika do wejścia w świat przedstawiony, Stassen serwuje szereg efektownych, szarych grafik ukazujących zarówno miejsca (przeważnie wnętrza barów i domy w Tangerze), jak i scenerie (ot, choćby gwieździstą noc w Burkinie Faso). Następujący po nim komiks powstał przy użyciu mięsistej kreski, znakomicie prezentującej się zarówno w scenach z udziałem afrykańskich plemion, jak i w tłoku wielkich europejskich miast.

Jean-Philippe Stassen koncentruje się na detalu, dopracowując go do perfekcji. Warto również zwrócić uwagę na genialnie zaprojektowane postaci – począwszy od urzekających i zapadających w pamięć profili Leili i Celestina, aż po właściwie każdego z bohaterów drugiego i trzeciego planu. „Bar starego Francuza” jest współczesną baśnią o tym, jak dzieciaki na gigancie uczą się życia. W tle opowieści inicjacyjne rytuały afrykańskich plemion dudnią równym rytmem z wielkomiejskim gwarem. Miksując kulturowe antypody, autorzy tworzą piękny fresk o miłości – zarówno tej, która rodzi się między ludźmi, jak i takiej, którą stary człowiek darzy proces opowiadania historii.
Jean-Philippe Stassen, Denis Lapière: „Bar starego Francuza” („Le bar du vieux Francais”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2014.