Wydanie bieżące

1 listopada 21 (261) / 2014

Sara Nowicka,

CZŁOWIEK, KTÓRY MA (GEORGES PEREC: 'RZECZY')

A A A
W tym roku polskie wydawnictwa niezwykle szczodrze obdarowują czytelników zainteresowanych twórczością Georgesa Pereca. Przoduje w tym, jak od lat, krakowskie wydawnictwo LOKATOR, które w marcu wypuściło powieść „W albo wspomnienie z dzieciństwa” (recenzję można przeczytać na łamach „artPapieru”, 15 kwietnia 8 [248]/2014), w październiku swą premierę miały „Rzeczy”, a jeszcze w tym roku ukaże się monografia francuskiego pisarza autorstwa Claude’a Burgelina. Poza tym wydawnictwo Universitas opublikowało „Kondotiera” („artPapier” 1 lipca 13 [253]/2014), pierwszą skończoną powieść Pereca. Wśród tych wszystkich premier „Rzeczy”, wydane w naszym kraju po raz czwarty, w tym samym, bardzo dobrym tłumaczeniu Anny Tatarkiewicz, wydają się być pozycją najmniej atrakcyjną. Jednak, wbrew pozorom, rzeczona powieść Pereca, jak żadna inna, wymaga wręcz regularnych wznowień, po to, by móc docenić w pełni jej socjologiczny potencjał. Myśl tę rozwinę pod koniec tekstu, najpierw warto sobie przypomnieć, o czym traktuje literacki debiut tego niezwykłego twórcy.

„Rzeczy” to opowieść o parze dwudziestokilkuletnich bohaterów, którzy rzucają studia po to, by poświęcić się dorywczej pracy ankieterów. Sylvie i Jerôme są spragnieni bogactwa, wierzą, że ładniejsze mieszkanie, nowoczesny wystrój, drogie przedmioty i wyrafinowane stroje zmienią ich życie na lepsze. Młodzi spędzają czas z podobnymi sobie przyjaciółmi, chodzą do kina, dużo czytają. Z biegiem czasu zaczynają zachowywać się tak, jakby byli bogaci: zwracają uwagę na fakturę i jakość materiałów, skrupulatnie dobierają dodatki, rozpoznają smaki, zgłębiają sztukę kulinarną, godzinami oglądają wystawy pełne ekskluzywnych przedmiotów. Jednak Sylvie i Jerôme bogaci nie są, muszą liczyć się z każdym groszem, co jest przyczyną ich głębokiej frustracji. Czekają zatem na odmianę losu, szukają wypchanych portfeli lub zwycięskiego kuponu na loterię, decydują się nawet na wyjazd do Tunezji, w której mają odnaleźć szczęście. Dopiero stała praca na kierowniczym stanowisku może otworzyć im drzwi do wielkiego majątku. Pytanie, czy znajdujący się po drugiej stronie garnuszek ze złotem jest w stanie zadowolić bohaterów i zapewnić im lepsze, szczęśliwe życie.

W zbiorze „Urodziłem się. Eseje” można przeczytać, że głównym założeniem pisarskiej kariery Pereca było to, by nigdy nie napisać dwóch takich samych książek; pod względem struktury, fabuły lub stylu. Zadanie zostało zrealizowane doskonale, choć sam autor odnajduje pewne podobieństwa pomiędzy kolejnymi dziełami. Jako miłośnik klasyfikowania podzielił swoje teksty na cztery grupy, a każda z nich odpowiada na inny rodzaj pytań. Pierwsza grupa, do której Perec przyporządkował „Rzeczy”, odpowiada na pytanie „jak spoglądać na rzeczywistość?” (Perec 2012: 11), jest to zbiór socjologiczny. Druga odpowiada na zagadnienia autobiograficzne, zaś trzecia – ludyczna – jest wyrazem upodobania pisarza do przymusów, pomysłów i środków zaczerpniętych z działalności OuLiPo. Czwarta grupa dotyczy powieściopisarstwa – metod tworzenia spójnej i ciekawej opowieści.

Choć sam autor przypisał „Rzeczy” do grupy pierwszej, zaznaczył też, że w każdej z jego prac można znaleźć cechy wszystkich zbiorów. Tak jest i w tym przypadku. W „Rzeczach” można dojrzeć dużo wątków autobiograficznych. Perec, tak jak bohaterowie, był socjologiem, pracował przeprowadzając ankiety i sondaże oraz , tak jak oni, wchodził w dorosłość w latach sześćdziesiątych. Także epizod tunezyjski jest wspólny pisarzowi i fikcyjnym postaciom. Bohaterowie „Rzeczy” są stworzeni nie tylko na podobieństwo autora, ale też jego znajomych.

Forma „Rzeczy”, choć,  w porównaniu z innymi dokonaniami grupy OuLiPo, wydaje się być dość tradycyjna, zawiera w sobie ciekawy eksperyment związany z konstrukcją czasu powieści. Harry Mathews zwrócił uwagę, że historia „toczy się między dwoma nierealnymi punktami, opowiadana jest w czasie przeszłym (…). Między tym, co było, a tym co mogłoby być lub dopiero będzie, rozciąga się osobliwa czasoprzestrzeń, w której nie można się w pełni zakorzenić, i z której nie sposób się całkiem wyrwać” (Perec 2014: 124). Zawieszenie tej historii w „osobliwej czasoprzestrzeni” nie tylko koresponduje z zagubieniem w życiu wykorzenionych bohaterów, ale także pozwala wyrwać powieść z kontekstu miejsca i czasu, nadać jej uniwersalny rys. W tej krótkiej powieści widać także słabość Pereca do klasyfikowania i katalogowania. Dużo miejsca autor poświęca wymienianiu nazw przedmiotów, potraw, firm, marek, rodzajów tkanin itp.

Perec odwołuje się także do tradycji powieściopisarstwa. Grzegorz Jankowicz w posłowiu, wskazuje, że u podstaw „Rzeczy” leży „Szkoła uczuć” Gustawa Flauberta, z której pisarz zapożyczył koncept fabularny: czytelnik śledzi losy jednostki bezskutecznie starającej się ułożyć swoje życie. Flaubertowski Fryderyk, podobnie jak Sylvie i Jerôme, marzy o społecznym awansie, lecz jednocześnie pragnie wieść piękne życie, niepodporządkowane „społecznej machinie” (Perec 2014: 119). Jankowicz wspomina także rozprawę francuskiego socjologa Pierre’a Bourdieu pt. „Dziedzice”. Autor opisuje w niej awans jednostek z klas niższych do wyższych jako niemal niemożliwy. Członkiem wyższej klasy społecznej można być jedynie dzięki zamożności rodziców, „machina społeczna” blokuje do niej dostęp obywatelom z biedniejszych rodzin.

Ważne są także cytaty, które otwierają i zamykają książkę. Pierwszy pochodzi z „Pod wulkanem” Malcolma Lowry’ego, drugi to fragment „Kapitału” Karola Marksa. Ostatni cytat znacznie wpłynął na polityczne interpretacje „Rzeczy” i przyczynił się do szybkiego przetłumaczenia powieści na polski i inne języki krajów komunistycznych.

Niezwykle ciekawe jest prześledzenie recepcji tej powieści w Polsce. Podobnie jak w innych krajach bloku wschodniego, „Rzeczy” zostały bardzo szybko przetłumaczone i wydane (u nas w 1967 roku, dwa lata po premierze francuskiej), jako przykład zubożenia duchowego i kryzysu jednostek zamieszkujących kraje kapitalistycznego Zachodu. Najbardziej znane z półek antykwariatów i bibliotek wydanie pochodzące z 1982 roku zostało bardzo silnie wtłoczone w kontekst polityczny. We wstępie Anna Bukowska opisuje powieść jako krytykę konsumpcjonizmu, która przedstawia egoistyczne i płytkie życie młodych ludzi. Na okładce pojawia się zdanie: „Rozgłos, jaki w latach sześćdziesiątych zyskała ta mała debiutancka książeczka Pereca… świadczy, jak trafna była zawarta w niej krytyka społeczeństwa konsumpcyjnego, w którym kult »rzeczy« zastąpił wartości autentyczne” (Perec 1982).

Wydana w 1997 roku, już w nowym ustroju, powieść Pereca została pozbawiona politycznego i społecznego aspektu. Jej opis, który nadal można znaleźć na stronach internetowych, jest stricte marketingowy i ma na celu zachęcenie do kupna książki jak największego grona odbiorców: „Georges Perec wywodził się z polsko-żydowskiej rodziny, która w latach trzydziestych wyemigrowała do Francji. Debiutancka powieść »Rzeczy« przyniosła mu międzynarodowy rozgłos. Książkę niemal natychmiast przełożono na kilkanaście języków i sfilmowano. Jest to przedstawiony sugestywnie i z troską o oddanie szczegółów życia codziennego obraz Francji lat sześćdziesiątych”.

Dopiero tegoroczne wydanie pozwoliło na głębszy namysł nad treścią „Rzeczy”. W umieszczonym na okładce fragmencie posłowia, nie czytamy już o krytyce konsumpcjonizmu czy wielkiej popularności książki, ale o „opowieści o straconej generacji, której przypadł w udziale trefny los” (Perec 2014). W samym posłowiu Jankowicz wskazuje na pustkę życia bohaterów symbolizującą pustkę w życiu samego pisarza: „Biografia Pereca nie ma początku. To on jest jednym z wydziedziczonych, jest »nowym człowiekiem« pozbawionym kontaktu z tradycją” (Perec 2014: 125).

Biografia Pereca to nie jedyny klucz umożliwiający odczytanie „Rzeczy”. Choć podtytuł powieści sytuuje ją w latach sześćdziesiątych, to ta krótka historia jest bardzo uniwersalna, nie tylko ze względu na zauważone przez Mathewsa umieszczenie fabuły poza czasem. Jako osoba niewiele starsza od bohaterów widzę w nich odbicie moich znajomych, rówieśników, a czasem i mnie samej. Dopiero pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków może w pełni zrozumieć opisaną przez Pereca pustkę konsumpcyjnego życia i trudność młodych bohaterów z odnalezieniem się w rzeczywistości. Chęć życia własnym życiem jest zderzoną z pracą i koniecznością posiadania, która, jak podpowiadają popularne media i reklamy, pozwala wieść lepsze życie i być doskonalszym człowiekiem.

Sylvie i Jerôme, podobnie jak rzesza dzisiejszych dwudziestolatków, marzą o awansie społecznym. Nie są to osoby głupie, w jednym z fragmentów są nawet zaklasyfikowani do „kategorii ludzi zwanych intelektualistami” (Perec 2014: 52). Wiedzą, że wyznacznikiem przynależności do wysokiej klasy społecznej są nie tylko przedmioty i stroje, ale także rozeznanie w kulturze, przez co konsumują ją równie zachłannie jak pokarm. „Jerome chodził do biblioteki miejskiej, czytał, co popadło: Borgesa, Troyata, Zeraffę. Jadali w małej restauracyjce, co dzień przy tym samym stole, codziennie prawie to samo: sałatkę z tuńczyka, kotlet panierowany albo szczupaka, solę smażoną, owoce” (Perec 2014: 98) – ów fragment pozwala dostrzec podobieństwo między pochłanianiem intelektualnej i materialnej strawy.

Para bohaterów interesuje się przede wszystkim kinem, wraz z przyjaciółmi wymieniają uwagi dotyczące filmów, nie boją się kontrowersyjnych opinii, np. stwierdzenia, że „Zeszłego roku w Marienbadzie” to chała (Perec 2014: 41). Ich bezpieczną dorywczą pracę może zakończyć przekroczenie wieku trzydziestu lat, kiedy to zacznie się od nich wymagać stabilności, profesjonalizmu i posiadania pełnoetatowej pracy. Tak jak większość dwudziestolatków, Sylvie i Jerôme są bardzo niecierpliwi, chcieliby zdobyć majątek od razu, najchętniej znaleźć go na ulicy lub wygrać w grze losowej. Widmo stałej pracy przeraża bohaterów, chcieliby być bogaci bez konieczności zarabiania, bowiem wedle ich słów: „kto nie pracuje, ten nie je, zapewne, ale kto pracuje, ten nie żyje” (Perec 2014: 48). Trudność w odnalezieniu się w kapitalistycznym systemie budzi marzenia o życiu w innym czasie: „Oni sami woleliby może mieć lat dwadzieścia w czasie wojny hiszpańskiej czy w okresie Ruchu Oporu; prawdę powiedziawszy, gładko się o tym mówiło; wydawało im się, że problemy, jakie wówczas stawały przed ludźmi, problemy, jakie ich zdaniem stawały – były prostsze, nawet jeśli sytuacja była bardziej krytyczna; oni natomiast mieli do czynienia jedynie z zagadnieniami-pułapkami” (Perec 2014: 57). Również dzisiaj nie brak młodych ludzi, którzy twierdzą, że woleliby mieć dwadzieścia lat w czasach PRL-u lub uznają, że życie w czasie wojny byłoby lepsze, nie takie nudne, puste i pozbawione wartości, jak ich dzisiejszy byt. Sylvie i Jerôme to odbicia obecnych studentów i absolwentów wyższych uczelni, którzy są zawieszeni między marzeniami a rzeczywistością i z trudem stawiają pierwsze kroki w dorosłość.

Oczywiście te elementy nie powstały w wyniku intencji samego Pereca, jednak dzięki umiejętnemu skonstruowaniu portretu pary ludzi żyjących w konkretnym miejscu i czasie, udało mu się stworzyć uniwersalną, socjologiczną powieść. Kolejna lektura „Rzeczy” pozwala zauważyć jak bardzo zmienił się kraj przodków pisarza. Na tę chwilę powieść jest lustrem, w którym może przeglądać się pokolenie polskich dwudziestolatków, ale kto wie, czym będzie ta książka za dwie lub trzy dekady?
LITERATURA:
  1. G. Perec: „Rzeczy”. Warszawa 1982.
  2. G. Perec: „Urodziłem się. Eseje”. Kraków 2012.
Georges Perec: „Rzeczy. Historia z lat sześćdziesiątych”. Przeł. Anna Tatarkiewicz. Wydawnictwo Lokator. Kraków 2014.