Wydanie bieżące

15 listopada 22 (262) / 2014

Agata Stronciwilk,

BYLIŚMY NIEZALEŻNI, BO NAM NIE ZALEŻAŁO

A A A
Historia LUXUSu
LUXUS jest o marzeniach, jest o tym samym, o czym są filmy z Polą Negri, która całuje Rudolfa Valentino – a tak naprawdę oglądasz to w brudnym, zimnym, nieogrzewanym kinie, jesteś pomywaczką, która ma dwoje nieślubnych dzieci z dziedzicem. Patrzysz na ten lepszy świat, którego nigdy nie będziesz mieć, ale płacisz za to. O tym jest LUXUS.

Paweł Jarodzki

Wydana przez BWA Wrocław „Agresywna niewinność. Historia grupy LUXUS” jest pierwszą publikacją starającą się usystematyzować dzieje formacji artystycznej, która obecnie, jak się wydaje, jest odkrywana na nowo. Autorzy publikacji – Anna Mituś i Piotr Stasiowski podjęli się heroicznego wyzwania spisania historii grupy, która Historii wymyka się niemalże programowo. „Napisaliśmy, co wiedzieliśmy” – zdanie to, znajdujące się w podsumowaniu książki, tylko pozornie stanowi asekurancki wybieg, podobnie zresztą jak stwierdzenie: „Nie ma jednej historii grupy LUXUS”. W przypadku opisywanego przez autorów zjawiska sformułowania te są wyrazem rzeczywistych problemów, przed którymi musieli stanąć badacze, podejmując się próby rekonstrukcji historii tejże grupy.

Jednym z najistotniejszych zagadnień wydaje się metodologia opisu. Wiele zjawisk i wydarzeń towarzyszących powstaniu oraz funkcjonowaniu grupy wymyka się tradycyjnemu podejściu historii sztuki. Fundamentalnym problemem jest, pojawiająca się także w przypadku innych ruchów awangardowych, tutaj jednak szczególnie wyraźna, nierozdzielność sztuki i życia, przenikanie się sfery artystycznej i rzeczywistości. To właśnie ścisłe zespolenie i przenikanie się owych porządków powoduje trudności w ustaleniu faktów, a nawet dat. Wynika to z samego charakteru grupy, która zwłaszcza w swych początkach funkcjonowała jako formacja raczej towarzyska niż artystyczna. Oprócz tekstów Anny Mituś i Piotra Stasiowskiego, w książce znajdują się także wywiady przeprowadzone z członkami LUXUSu przez Piotra Rypsona. Dzięki rozmowom z artystami udaje się przynajmniej częściowo odtworzyć nastroje, miejsca i charakter ludzi funkcjonujących w środowisku artystycznym Wrocławia lat 80.

Wspomniane przenikanie się życia i sztuki widoczne jest już od pierwszych stron publikacji. Trudno jest na przykład określić datę powstania grupy, gdyż nie została ona formalnie założona czy powołana. Po prostu ludzie, którzy się lubili i przebywali razem, zaczęli także razem tworzyć. W wielu z ich działań (które często miały charakter spontaniczny) trudno jest też wyznaczyć granicę między gestem artystycznym, żartem a performansem. Opisywana przez Mituś historia początków grupy to nie dzieje wernisaży, manifestów czy deklaracji. To opowieść o imprezach, koncertach i spotkaniach towarzyskich. Omawiając kontrkulturę lat 80., autorka pisze o „kulturze insajderów”, którą definiowały „spotkania w akademikach, M3-M4 (dwu- albo trzypokojowych), mieszkaniach prywatnych oraz koncerty organizowane w osiedlowych domach kultury i klubach, które pozostawały w tamtym czasie wyłącznie w zarządzie organizacji studenckich” (s. 47). Tym samym snuta przez nią historia również ma charakter „insajderski” – to próba wniknięcia w pewne środowisko i zrekonstruowania sposobu jego funkcjonowania. Wydaje się, że w tych momentach bliżej autorce do podejścia antropologa niż historyka sztuki, gdyż nawet bardzo szeroko rozumiany „obiekt” lub „gest” artystyczny pozostają tu nieobecne. Tego typu opis, oparty w dużej mierze o wywiad, wspomnienia i relacje bezpośrednich uczestników, musi rodzić wiele trudności. Sądzę jednak, iż autorce udało się z nimi uporać, a tekst imponuje szczegółowością faktografii oraz wnikliwością opisu.

Mituś skrupulatnie opisuje także początkowe wystawy LUXUSu z lat 1983-1984, w których brali udział artyści tworzący trzon grupy: Paweł Jarodzki, Ewa Ciepielewska, Bożena Grzyb, Artur Gołacki i Piotr Gusta. Pierwsza miała miejsce we foyer wrocławskiego Teatru Współczesnego – tutaj właśnie pojawia się specyficzne myślenie o ekspozycji, określane przez autorkę mianem „trashowego totalu”. Druga wystawa została zorganizowana w Galerii-nie-Galerii w korytarzu Wydziału Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego. W tym samym czasie powstaje magazyn „LUXUS” – element działalności grupy, z którym chyba najczęściej jest kojarzona. Od tego momentu dzieje formacji stają się łatwiej uchwytne, jednak sam fakt ciągłego przenikania się sztuki i życia w działaniach jej członków pozostaje niezmienny.

Piotr Stasiowski przybliża historię poszczególnych odsłon magazynu. Pierwszy numer powstał w 1982 roku i był współtworzony przez wspomnianych artystów, a także Andrzeja oraz Jerzego Gołuszków. Bracia pracowali tylko przy dwóch numerach pisma, gdyż – jak stwierdza autor – nie godzili się na punkową, mało schludną estetykę preferowaną przez resztę. W samym magazynie znajdowały się przede wszystkim „szablonowe odbitki, graficzne frotaże, rysunki flamastrem bądź piórkiem, linoryty, kolaże z wycinanych zachodnich magazynów, prospektów i komiksów oraz polskich bulwarówek” (s. 131). Krzykliwa estetyka była rodzajem sprzeciwu wobec szarości PRL-u. W całości działań LUXUSu widoczne jest nastawienie na ironię i dowcip. Przykładowo, w drugim numerze pojawia się tekst, który można określić jako pierwszy manifest; czytamy w nim: „Interesują nas gołe kobiety, szybkie zagraniczne samochody i podróże nad morze południowe” (s. 135). Wypowiedź ta uwidacznia stosunek artystów do sztuki zarówno oficjalnej, jak i opozycyjnej.

Członkowie LUXUSu nie tylko wspólnie wydawali magazyn – zajmowali się także malarstwem, rzeźbą, tworzyli instalacje, performanse. Charakterystyczne dla ich twórczości odwołania do medialnej ikonosfery i popkultury nie oznaczały jednak, iż sztuka ta pozbawiona była refleksji. Jednocześnie działalność grupy nie miała charakteru prostej krytyki konsumpcjonizmu. Jak pisze Alina Mituś, LUXUS „nie produkuje rozróżnień na sztukę i kicz, artystów i odbiorców. Piratuje wolnorynkowe gadżety i ikony z kampowym wdziękiem, który nie jest zobowiązany do niczego, poza »ja«, »tu« i »teraz«” (s. 285).

Kolejne rozdziały dotyczą wystaw oraz motywów, które pojawiają się w twórczości LUXUSu – chociażby słynnych kartonowych miast, „tortów” i innych „wyrobów cukierniczych” czy charakterystycznych kotów. To jednak nie tylko krzykliwe kolory, malarstwo przekraczające granice kiczu, żart czy zgrywa; to także odpady, których wraz z przemianą ustrojową jest coraz więcej. Jak zauważają autorzy, LUXUS jest jedną z niewielu grup, które funkcjonowały również w nowej rzeczywistości, choć ich działalność bardzo szybko została „przyćmiona” przez sztukę krytyczną.

W katalogu wystawy z 1993 roku, „Miłość to nie wszystko”, pojawia się kolejny manifest – tym razem „sztuki ekologicznej”. Brzmi on już o wiele poważniej, widoczna jest w nim próba odnalezienia się w nowym świecie, w którym estetyka kiczu i przesytu przestaje być czymś nietypowym, a staje się codziennością. Czytamy w nim: „Powołaniem i obowiązkiem artysty jest wychwytywanie i zagospodarowywanie nadprodukcji zarówno materialnej, jak i intelektualnej. Wydzieranie jak największej ilości rzeczy światu i mówienie: to jest odpad i to też i to też! (…) To jest sztuka rozpaczliwej próby przetrwania” (s. 275). Sztuka jako reakcja na nadprodukcję (obrazów, idei, przedmiotów) to stały motyw w twórczości współczesnych artystów. Tymczasem „sztuka ekologiczna” dba o równowagę – niczym szczury bądź sępy w ekosystemie. Prezentowana przez LUXUS strategia ironii i zgrywy okazała się jednak mniej atrakcyjna niż bezpośrednia krytyka oraz silne zaangażowanie w kwestie społeczno-polityczne.

Podobnie jak trudno jest wskazać moment założycielski, tak trudno jest pisać o końcu grupy, gdyż nie nastąpiło jej „oficjalne” rozwiązanie (co właściwie miałoby ono w tym przypadku oznaczać?). W 2013 roku w Muzeum Współczesnym Wrocław miała miejsce retrospektywna wystawa „Magazyn LUXUS”. Oprócz archiwalnych numerów, pamiątek czy dokumentacji akcji, zaprezentowano także współczesną twórczość artystów. Specjalnie na wystawę przygotowany został również dziesiąty numer magazynu. Duże zainteresowanie ekspozycją pokazało, iż grupa wciąż funkcjonuje w świadomości odbiorców, przede wszystkim we wrocławskim środowisku.

Współcześnie coraz częściej dostrzega się, że lata 80. XX wieku stanowią istotną lukę w badaniach z zakresu historii sztuki. Przekrojowe wystawy, takie jak „Republika bananowa” Jolanty Ciesielskiej czy „I Could Live in Africa” Michała Wolińskiego, były próbami zapełnienia tejże pustki. Wciąż jednak rzadko (lub wręcz wcale) wprowadza się zagadnienia z tego okresu w obręb akademickiej edukacji. W efekcie lata 80., paradoksalnie, wydają się przedstawicielom mojego pokolenia bardziej odległe niż dobrze opracowana sztuka powojenna. Wiele aluzji, metafor, żartów okazuje się już nieczytelnych dla tych, którzy nie znają ich kontekstu. Tym istotniejszą rolę należy więc przypisać „Agresywnej niewinności”, będącej próbą wypełnienia kolejnej luki w badaniach nad sztuką tego okresu. Jest to próba tym ciekawsza, że nie skupiona jedynie na samych zjawiskach artystycznych, a bardzo silnie osadzająca je w kontekście społecznym i kulturowym. Snuta przez autorów narracja często przybiera charakter mikrohistorii. Czasem wręcz jest to anegdotyczna opowieść o gestach, spotkaniach, kultowych miejscach. Solidne badania, pokaźna dokumentacja fotograficzna oraz przyjemna szata graficzna – wszystkie te elementy składają się na publikację, na którą bez wątpienia warto zwrócić uwagę. LUXUS wcale nie musi być niedostępny.
Anna Mituś, Piotr Stasiowski: „Agresywna niewinność. Historia grupy LUXUS”. BWA Wrocław – Galerie Sztuki Współczesnej. Wrocław 2014.