ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (263) / 2014

Rafał Christ,

LIS W SKÓRZE ANDERSONA (FANTASTYCZNY PAN LIS)

A A A
Powroty do klasyki
Roald Dahl był brytyjskim pisarzem, którego książki sprawiły, że dzieciństwo wielu osób zostało wypełnione magią. To on zabrał nas w podróż do fabryki czekolady Willy’ego Wonki i pokazał co zrobić, kiedy czarownice przemienią cię w mysz; to dzięki niemu także kibicowaliśmy Matyldzie w jej walce z kierowniczką szkoły. Jego twórczość wielokrotnie przenoszono na ekran. Adaptowali ją między innymi Nicolas Roeg i Tim Burton. W 2009 roku po powieść „Fantastyczny Pan Lis” sięgnął jeden z najciekawszych współczesnych amerykańskich niezależnych reżyserów, Wes Anderson.

Pan Lis był kiedyś odważnym złodziejem drobiu. Wiadomo jednak, że kradzieże nie popłacają i każdy przestępca trafi kiedyś za kratki. Ten dosłownie utknął w klatce, po to zresztą, aby jego ukochana za chwilę zamknęła go w drugiej, tym razem zupełnie innej, niewidocznej, lecz pozbawionej możliwości ucieczki. Pani Lis poprosiła, żeby bohater zmienił swój styl życia, gdyż sama spodziewa się ich dziecka. Przyszły tatuś postanowił zostać dziennikarzem. Przez dwanaście lisich lat codziennie pragnął znów poczuć emocje towarzyszące kradzieży. Pewnego dnia rodzina Lisów przeprowadziła się do nowej norki, niby przypadkowo umiejscowionej w pobliżu farm trzech ancymonów, których Wes Anderson przedstawia w sposób zbliżony do prezentowania członków rodziny Tenenbaum w „Genialnym klanie” (2001). Baryła, Knypek i Szczapa to „najsurowsi, najpodlejsi, najobrzydliwszy farmerzy” w historii doliny, w której toczy się akcja. Pierwszy jest gruby i hoduje kurczaki, drugi – niski i zajmuje się kaczkami oraz gęsiami, a trzeci stworzył własne gatunki indyków i jabłek. To właśnie z takim triem zadrze pan Lis. Konflikt przerodzi się w prawdziwą wojnę. Na szczęście nikt nie będzie musiał patrzeć na zabijane zwierzątka. Kiedy tylko nadchodzi moment, w którym lepiej odwrócić głowę, kamera zmienia swoją pozycję. Wszystko po to, abyśmy mogli czerpać sto procent przyjemności z oglądania tego filmu.

Zwierzętom nadano tu cechy ludzi. Każde z nich posiada swoją osobowość. Anderson dba, aby nawet najmłodsi nie mieli wrażenia, że są ignorowani. W Fabryce Snów nie jest to najczęściej spotykane podejście. Reżyser zrobi zresztą to samo w trzy lata późniejszych „Kochankach z księżyca. Moonrise Kingdom”, gdzie romans dwójki dojrzewających ludzi zostanie przedstawiony z należytą powagą. W podobny sposób do swoich nieletnich bohaterów podchodzili określany mianem wiecznego dziecka John Hughes czy Todd Solondz, który z szacunkiem przedstawiał problemy jedenastoletniej Dawn w „Witaj w domku dla lalek” z 1995 roku. W „Fantastycznym Panu Lisie” pojawia się nawet wątek znany z twórczości wymienionych reżyserów: bycie niezauważanym przez własnych rodziców. Syn państwa Lisów, Ash, czuje się zaniedbany, kiedy przyjeżdża jego kuzyn Kristofferson. Bohater próbuje zwrócić na siebie uwagę, co kończy się niemal tragicznie.

Starsi widzowie będą oglądać „Fantastycznego Pana Lisa” z uśmiechem na ustach. Jak każda dobra bajka, obudzi on w nich ukryte dziecko, a także zaoferuje im coś, czego najmłodsi mogą nie zrozumieć. W przeciwieństwie do literackiego oryginału, w filmie tym pojawiają się nawet drobne przekleństwa. Anderson lubi w ten sposób szokować. Stworzone przez niego postacie często przemycają wulgaryzmy nawet w poważnych, „dobrze skrojonych” dialogach. W animacji nie jest to oczywiście posunięte tak daleko, jak w „Grand Budapest Hotel”, ostatnim filmie reżysera z 2014 roku.

Scenariusz „Fantastycznego Pana Lisa” powstał we współpracy reżysera z Noah Baumbachem. Wcześniej wspólnie stworzyli oni tekst do innego filmu Andersona, „Podwodne życie ze Stevem Zissou” (2004). Tym razem twórcy napisali coś jeszcze bardziej magicznego, a w ich scenariusz życie tchnęli znani i lubiani aktorzy. W oryginalnej wersji językowej Panu Lisowi głosu użyczył fenomenalny George Clooney. Ukochana bohatera mówi w dystyngowany sposób za sprawą wielkiej damy srebrnego ekranu, Meryl Streep. Borsuk brzmi z kolei jak Bill Murray. Moim faworytem jest jednak Willem Dafoe, przemawiający jako szczur, który zachowuje się tak, jakby uciekł z planu westernu, aby zagrać w musicalu. Wszyscy aktorzy stanęli na wysokości powierzonego im zadania. Co ciekawe, swoje kwestie nagrywali w rzeczywistych plenerach, między innymi na farmie i w lesie. Nie było to z pewnością łatwe zadanie – w przeciwieństwie do popularnych współcześnie bajek, tę realizowano w starym stylu.

„Fantastyczny Pan Lis” nie jest opowieścią przepięknie komputerowo wygenerowaną przez specjalistów ze studia Pixar. Nie znaczy to jednak, że brak tutaj pięknych widoków. Film zrealizowano w studiu Blue Sky, znanym ze słynnej serii „Epoka lodowcowa”. Świat, który widać na ekranie, został stworzony w animacji poklatkowej, przy czym każdą figurkę wykonano z wielką dbałością o szczegóły. Reżyser upierał się, aby sierść mieszkańców lasu nie była sztuczna, ale prawdziwa. Dzięki temu można zauważyć, jak futra są poruszane – niby przez wiatr, a w rzeczywistości dłońmi ustawiających je ludzi. W ten sam sposób Willis O’Brien, czyli geniusz animacji poklatkowej, ekspert od efektów specjalnych, sprawił w 1933 roku, że gigantyczny goryl znany jako King Kong robił (a nawet wciąż robi) wielkie wrażenie. Porównania tego użył przede mną w swoim wideoeseju na temat bajki Andersona amerykański krytyk Matt Zoller Seitz. Ruchy włosów postaci określił on mianem odcisków palców animatorów.

Z opowieści o mieszkańcach lasu posiadających cechy ludzi każdy wyciągnie swój własny morał. Wes Anderson niczego nie narzuca, a w swoim filmie zamieszcza wiele uniwersalnych prawd. Bajka ta dopełnia więc uniwersum reżysera, będąc zarazem nośnikiem charakterystycznej estetyki, przypominającej o magii możliwej jedynie w kinie. Dzięki miłości i ciężkiej pracy włożonej przez całą ekipę w tworzenie świata przedstawionego, „Fantastyczny Pan Lis” wzrusza i bawi, zmusza do przemyśleń i poprawia humor w smutne dni.
„Fantastyczny Pan Lis” („Fantastic Mr. Fox”). Reżyseria: Wes Anderson. Scenariusz: Wes Anderson, Noah Baumbach. Gatunek: film animowany. Produkcja: USA 2009, 87 min.