Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (263) / 2014

Przemysław Pieniążek,

NIEDOLE NOSFERATU (WAMPIR)

A A A
Gdy na progu domu wampira Fernanda pojawia się jego była dziewczyna, mandragora Lio, wiekowy krwiopijca stara się zachować fason wobec niewiernej oblubienicy, lecz tłumione emocje i urazy błyskawicznie biorą górę, uniemożliwiając nawiązanie porozumienia. Bohater przypieczętowuje rozstanie wyskokiem (a w zasadzie: odlotem) na miasto, lądując wraz z nieodłącznym kotem Imhotepem w alkowie pewnej damy, gdzie subtelnie raczy się wyśmienitym trunkiem wprost z tętnicy szyjnej. Niestety, degustację przerywa pojawienie się rudowłosej dziewczyny o wdzięcznym imieniu Aspirine, która z miejsca zakochuje się w gładkogłowym nosferatu (ale bez wzajemności), zaciągając go przy okazji na Graveyard Party. Stamtąd para trafia do lokum bohaterki, gdzie cierpiącemu na skoliozę nieumarłemu wpada w oko siostra Aspirine – przygotowująca się do egzaminów na czarownicę wyjątkowo ponętna Josamicina.

Mimo najszczerszych chęci Fernand (ulegający wdziękom także innych „śmiertelniczek”) nie potrafi zapomnieć Lio, która w międzyczasie szuka pomysłu na siebie w kumpelsko-platonicznej relacji z Człowiekiem Drzewem, pechowo zakochującym się w „byłej” wampira. A upragnionej pociechy nie przynosi bladolicemu romantykowi ani rejs transatlantykiem – na pokładzie którego spotyka szereg nietuzinkowych person pokroju króla podrywu Richarda Marcovaniego, będącego de facto laskołakiem (na widok atrakcyjnej dziewczyny przemienia się w futrzastą bestię) – ani współpraca z inspektorem Humptym Dumptym, starającym się rozwikłać tajemnicę parkowych zabójstw.

Opowieść o skomplikowanych relacjach damsko-męskich oraz rozmijaniu się horyzontów wzajemnych oczekiwań, impresja na temat niszczycielskiej siły egoizmu podająca przy okazji nieoczywistą definicję przyjaźni lub komiksowa parabola o kształtowaniu osobowości poprzez cierpienie – „Wampir” Joanna Sfara oferuje mnogość możliwych odczytań, w dodatku wspaniale się dopełniających. Wiarygodni bohaterowie (co zupełnie nie koliduje z paranormalnym statusem ontologicznym większości z nich), świetne dialogi (chwilami dość soczyste) oraz podszyta lekką melancholią narracja oczarowująca odbiorcę już od pierwszych stron stanowią najmocniejsze punkty recenzowanego albumu.

Równocześnie autor „Kota rabina” nie rezygnuje z typowych dla swojej twórczości rozważań filozoficzno-teologicznych serwowanych w uroczo przystępny, lecz nie obrażający inteligencji czytelnika sposób. Miłośnicy nastrojowych opowieści grozy powinni docenić obecne na kartach „Wampira” mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do klasyków gatunku (w tym produkcji spod znaku Hammer Studio) oraz niemieckiego ekspresjonizmu filmowego, ale także do prozy Gustava Meyrinka, Hanssa Heinza Ewersa i Franza Kafki. Twórca „Klezmerów: Podboju Wschodu”, niezmiennie potwierdzający swoją znajomość ludzkiej natury, po raz kolejny otwiera podwoje stworzonego przez siebie „uniwersum duchów”, wprowadzając do fabuły starych znajomych rodem z „Małego świata Golema” czy serii o przygodach profesora Bella.

Kreskówkowo-malarski styl Joanna Sfara (który postać Fernanda nieświadomie wzorował na profilu swojego dziadka, Arthura Haftela) w asyście bezbłędnie dobranych kolorów stanowi o wysokim walorze estetycznym tomu, zawierającym – obok galerii prac – ekskluzywny wywiad z tytułowym drapieżcą. Mówiąc krótko: „Wampir” to album, który bez zwłok(i) należy wrzucić na ząb oraz delektować się różnorodnością jego smaków.
Joann Sfar: „Wampir” („Vampir”). Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska, Jakub Jankowski. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2014.