Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (263) / 2014

Andrzej Ciszewski,

CHŁOPIEC, HAK I KOZETKA PSYCHOANALITYKA (PIOTRUŚ PAN)

A A A
Londyn, zima 1887 roku. Przenikliwy chłód oraz wszechobecna nędza wydają się nie robić większego wrażenia na Piotrusiu, który na życzenie swoich kolegów (okolicznych sierot) z emfazą snuje opowieści o godnej pozazdroszczenia matce, czule i troskliwie opiekującej się rudowłosym zawadiaką. Ale to wszystko kłamstwa. Rodzicielka chłopca jest bowiem patologiczną, żyjącą w skrajnej nędzy alkoholiczką, uznającą syna za nędznego pasożyta, który jednak posłusznie wypełnia polecenia degeneratki, zmuszającej potomka do zaopatrywania jej w kolejne butelki wody ognistej.

Jedyną osobą, której naprawdę zależy na Piotrusiu, jest pan Kundal – dbający między innymi o to, aby młodzian nie włóczył się po ulicach z pustym żołądkiem. Życzliwy staruszek stara się także przekonać bohatera, aby (mówiąc metaforycznie, rzecz jasna) nigdy nie poddał się zdradzieckiemu upływowi czasu i pielęgnował drzemiącą w sercu każdego dziecka moc wyobraźni i wiary. Fantastyczne historie przekazywane rudzielcowi przez Kundala do pewnego stopnia stanowią odskocznię od znienawidzonego świata, oferującego protagoniście nic poza upokorzeniami, wstydem i bólem (chłopiec o mały włos nie zostaje zgwałcony w zaułku przez jednorękiego Kikuta).

Pewnej nocy Piotruś zauważa na niebie spadającą gwiazdę, którą okazuje się najprawdziwsza wróżka (o zaskakująco ponętnych kształtach), nazwana przez bohatera Dzwoneczkiem. Obsypany magicznym proszkiem urwis (nie wiedząc o tym, że jego spotkanie z baśniową istotą nie było dziełem przypadku) rozpoczyna podniebną podróż u boku malutkiej towarzyszki, zabierającej go do swojej ojczyzny. Niestety, po drodze Piotruś (dosłownie) wpada na piracki statek, którego kapitan – póki co nie używający jeszcze ksywki Hak – prześladowany jest przez olbrzymiego krokodyla, cierpliwie pilnującego tajemniczego skarbu. Małoletni przybysz z entuzjazmem zgłębia etos wilka morskiego, co niepomiernie zdumiewa okrutnego przywódcę piratów, jak również poważnie niepokoi Pana, rezydenta tajemniczej wyspy, stojącego na czele istot, wypatrujących przybycia legendarnego wybawiciela. A w przysłowiowym międzyczasie mroczne zakątki Londynu stają się strefą aktywności zbrodniarza, którego ofiarami padają kobiety lekkich obyczajów.

Zbiorcze wydanie sześcioodcinkowego cyklu „Piotruś Pan” Régisa Loisela to nie lada gratka dla (pełnoletnich!) miłośników komiksowych reinterpretacji klasyki. Autor fantastycznej – w każdym tego słowa rozumieniu –  serii „W poszukiwaniu Ptaka Czasu” drąży w materii oryginalnego dzieła sir Jamesa Matthew Barriego, wypełniając powstałe w ten sposób szczeliny bogactwem wywrotowych treści. W finale powstaje wyjątkowo pesymistyczne dzieło, które można uznać za bardzo „alternatywny”, kapkę przydługi wstęp do (nomen omen) ponadczasowego utworu Brytyjczyka.

Pełna rozmachu, a jednocześnie niezwykle intymna opowieść Régisa Loisela intryguje zarówno – uchwyconą w naturalistycznej perspektywie – społeczną ponaromaą XIX-wiecznej Anglii, jak również wizją Nibylandii. Przedstawiając ową bajkową enklawę, Francuz nie pozostawia czytelnikowi złudzeń, że daleko jej do raju. Nawet tam śmierć jest wszechobecna, o czym można się przekonać, wkraczając na teren Opikanoby: miejsca, gdzie każdy staje naprzeciw własnym najczarniejszym koszmarom, nabierającym niebezpiecznie realnych kształtów.

Okraszony czarnym humorem „Piotruś Pan” to precyzyjnie skonstruowane psychoanalityczne studium ludzkiej (pod)świadomości. Perypetie tytułowego bohatera – głupiego, antypatycznego i nieznośnie narcystycznego egoisty ze skłonnością do okrucieństwa –  w równym stopniu fascynują przygodową epiką, co nakłaniają czytelnika do współuczestnictwa  w rycie inicjacyjnym, którego celem jest ponowne odkrycie/przeobrażenie jednostkowej tożsamości. Sprawnie żonglując najróżniejszymi archetypami, toposami oraz symbolami, Loisel tworzy sugestywny, chwilami wręcz odpychający portret psychologiczny niesfornego protagonisty, uwzględniając przy tym jego pogmatwane, pełne emocjonalnych przesileń relacje z kobietami (matką, Dzwoneczkiem, Tygrysią Lilią oraz sprowadzoną do Nibylandii sierotką Różą) czy kompleks nieobecnego ojca.

Fabularno-dramaturgiczny kościec „Piotrusia Pana” zorientowany jest wokół takich kategorii, jak trauma, obłęd, wyparcie, pamięć, przemijanie, percepcja i poświęcenie, które autor rewelacyjnie przepracowuje w ramach prowadzonej przez siebie narracji. Bardzo charakterystyczny styl prac Francuza doskonale sprawdza się zarówno w rekonstrukcji ponurego pejzażu Londynu czy utrzymanych w o wiele żywszej kolorystyce zakątków magicznej wyspy, jak i przy tworzeniu lekko karykaturalnych profili bohaterów, o których wiele mówią ich spojrzenia (proszę zwrócić uwagę na ekspresyjne ślepia kapitana Haka). Rewelacyjny komiks, który jednak dzieci powinny omijać bardzo szerokim łukiem.
Loisel: „Piotruś Pan” („Peter Pan”). Tłumaczenie: Maria Mosiewicz. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2014.