Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (264) / 2014

Przemysław Pieniążek,

KRONIKA ZAPOWIEDZIANEJ ŚMIERCI (KIEDY DAWID STRACIŁ GŁOS)

A A A
Rak krtani okolic nagłośni – to brzmi jak wyrok, przynajmniej dla Dawida, posłusznie poddającego się chemioterapii oraz żmudnym zabiegom naświetlania szyi. Nietrudno zgadnąć, że (początkowo ukrywana przez bohatera) wiadomość o chorobie okazuje się traumatycznym doświadczeniem dla członków rodziny, choć każda z bliskich mężczyźnie osób inaczej radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Najstarsza córka Dawida, Miriam, jest świeżo upieczoną i w dodatku samotną matką, podobnie jak jej ojciec niechętnie dzielącą się ze światem brzemieniem swoich obaw, cierpień oraz wątpliwości. Z kolei ośmioletnia pociecha protagonisty, Tamara, wraz z przyjacielem Maksem próbuje zrozumieć fenomen śmierci, jak i życia pozagrobowego (w czym niezwykle pomocne mogą okazać się wierzenia starożytnych Egipcjan). Natomiast Paula – rozgoryczona małżonka protagonisty – nie potrafi pogodzić się z szokującą diagnozą, ze zmiennym powodzeniem tłumiąc lęk przed samotnością obsesyjnym studiowaniem rentgenowskich kart dokumentujących postępy choroby ukochanego.

„Kiedy Dawid stracił głos” Judith Vanistendael, dedykującej każdej z dramatis personae stosowny cytat z wybranego przez siebie wiersza, jest dziełem bardzo świadomym, przemyślanym oraz skomponowanym w sposób najpełniej wykorzystujący synergię słowa i obrazu. Przenikająca kolejne plansze aura nieuniknioności najbardziej osobistego z ludzkich doświadczeń stanowi tło dla pierwszorzędnie rozpisanych, kameralnych dialogów, nie bez powodu zestawianych z sekwencjami (chwilami mocno symbolicznych) scen pozbawionych jakiegokolwiek słownego komentarza. Autorka „Dziewczyny i Murzyna” wplata do opowieści kilka znaczących retrospekcji, chętnie posiłkując się imaginacją (vide: rozmowa Tamary z syrenką) czy poetyką snu (krzepiące spotkanie Dawida ze zmarłą babcią), nie rezygnując przy tym z pierwiastka humoru, lekko łagodzącego wydźwięk tej komiksowej psychodramy.

Wykonany malarską techniką album flamandzkiej artystki jest bez wątpienia estetycznym majstersztykiem.  Komiks w równym stopniu urzeka świetnie dobraną paletą barw, poetycką wrażliwością czy klimatem melancholii, jak również ładunkiem często skrajnych emocji i postaw (żal, rozpacz, zwątpienie, akceptacja tego, co przynosi los, pragnienie godnej śmierci) skumulowanych w przestrzeni pojedynczego kadru lub planszy. Utrzymany w czarno-białej tonacji danse macabre, podobizna Dawida stworzona z fragmentów zdjęć rentgenowskich czy przybierająca formę kliszy fotograficznej sekwencja traumatycznych wspomnień Miriam z czasów jej pobytu w pogrążonym w wojnie Kosowie to zaledwie wyimek z bogactwa rozwiązań wizualnych zastosowanych przez Vanistendael w recenzowanym tomie.

Wzruszający dramat rodzinny, intymne studium międzyludzkich relacji hartowanych w ogniu sekretów, kłamstw i milczenia, jak również rezonująca poetycką nutą opowieść o narodzinach, życiu i bolesnym doświadczaniu własnej skończoności – „Kiedy Dawid stracił głos” zaskakująco spójnie łączy powyższe aspekty w ramach graficznego memento mori.  Mądry, pozbawiony patosu, bardzo ludzki komiks.
Judith Vanistendael: „Kiedy Dawid stracił głos” („Toen David zijn verloor”). Tłumaczenie: Sławomir Paszkiet. Wydawnictwo Komiksowe. Warszawa 2014.