Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (264) / 2014

Ewelina Suszek,

INACZEJ O ŚMIERCI (ANNA E. KUBIAK: 'INNE ŚMIERCI')

A A A
Jednym z niewątpliwych walorów najnowszej książki Anny Kubiak „Inne śmierci. Antropologia umierania i żałoby w późnej nowoczesności” jest pewien naddatek, to, czego tytuł nie obiecuje: czytelnicy otrzymują nie tylko znakomite studium o „innych śmierciach”, lecz także kapitalną publikację, która o śmierci mówi inaczej. Tak ciekawe połączenie kontrowersyjnego, złożonego problemu umierania i żałoby w epoce późnej nowoczesności z zaskakującym momentami językiem (a właściwie językami) z pewnością zasługuje na uwagę.

Nasuwa się kilka wytłumaczeń rozmaitości tematycznej tej książki. Wachlarzowe ujęcie centralnego zagadnienia może być efektem zestawienia tekstów drukowanych już w innych źródłach. W takim wieloaspektowym podejściu da się również dopatrywać wpływów francuskich prac (między innymi Michela Vovelle’a, Pascale Trompette), a zwłaszcza anglojęzycznych lektur (Jamesa Greena, Tony’ego Waltera, Elizabeth Hallam, Jenny Hockey i Glennys Howarth) z obszaru interdyscyplinarnej tanatologii. Autorka wykazuje się bardzo rozległą znajomością stanu badań (trzydziestostronicowa bibliografia robi wrażenie), a nie bez znaczenia jest fakt prowadzenia kwerendy w Centre of Death and Society na Uniwersytecie w Bath oraz udziału w wielu zagranicznych projektach. Najważniejsza jednak przyczyna rozmaitości leży chyba gdzie indziej. Jedna z głównych tez publikacji głosi, że współcześnie dyskursy o śmierci w rozmaitych przestrzeniach (mediach, medycynie, formach pamięci, indywidualnej żałobie) nie korespondują ze sobą, spotykamy się zatem z fenomenem „śmierci rozproszonej” (pojęcie wprowadzone przez Kubiak – s. 42). Przejawem owego rozproszenia jest istnienie różnych sposobów obrazowania śmierci. Autorkę szczególnie interesują te, które lokować można w miejscu, gdzie zwykle swoje źródło mają wszelakie rewolucje – na marginesie kultury: „Tematem tej książki są »inne śmierci«. Chodzi tu o badanie obrzeży kultury tak zwanego mainstreamu, kultury oficjalnej. W tej zaś dominuje stosunek do śmierci ukształtowany pamięcią o Holokauście, która zaciera przeżycia jednostki umierającej w XXI wieku. W kulturze oficjalnej czczone są masowe groby, wraz z grobem nieznanego żołnierza, a więc pozbawionego własnego głosu. Wciąż panuje tradycyjna etyka, która idzie w parze z biopolityką, zaprzątniętą naszym życiem i odbierającą nam własną śmierć” (s. 9).

Dla antropolog, którą od lat zajmują kwestie bioetyczne i tanatologiczne i która już we wcześniejszej książce („Nostalgia i inne tęsknoty” z 2007 roku) rozważała, jak mogłoby wyglądać nowe, ludzkie ars moriendi, niezwykle istotne są coraz częściej dostrzegalne także w polskich realiach wysiłki, zmierzające do indywidualizacji umierania, ochrony prawa do własnej, godnej śmierci i do swobodnego, samodzielnego, niezależnego od instytucji mówienia o niej. Zdaniem Kubiak, istnienie takich dążeń nakazuje rewizję obiegowej tezy o tabu umierania. Autorka powtarza postulat autorytetu angielskiej tanatologii – Tony’ego Waltera, który już w latach dziewięćdziesiątych pisał, że nakaz tabu w społeczeństwie zachodnim ulega wyraźnemu rozluźnieniu.

Bardzo ważna dla analiz Kubiak okazuje się również zaproponowana przez tego badacza typologia śmierci. Rozbudowując klasyczną już dziś koncepcję Philippe’a Arièsa, wyróżnia on trzy podstawowe modele, kolejno dominujące na przestrzeni wieków. Pierwszy – tradycyjny – uwzględnia „śmierć oswojoną” (by przypomnieć termin autora „Człowieka i śmierci”), która jest świadomie przeżywana w domu, w otoczeniu najbliższych, a aspekt religijny odgrywa znaczącą rolę. Implikowaną w tym modelu postawę umierającego określić by można jako „życie ze śmiercią”. Następny wariant to „śmierć nowoczesna” – zsekularyzowana, zmedykalizowana, przeniesiona do szpitala i hospicjów, a zatem odizolowana, wykluczona ze społeczeństwa, a nawet świadomości chorego („śmierć zaprzeczona”). Trzeci to „śmierć ponowoczesna” – indywidualnie doświadczana, ma wymiar osobisty („życie z chorobą”). Twórca typologii podkreśla upraszczający charakter zwłaszcza ostatniego modelu: „Nie ma czegoś takiego jak postmodernistyczna śmierć, to, co jest, to milion jeden różnych śmierci” (s. 60).

Kubiak, pamiętając o słowach Waltera, uwzględnia w swoim pisarstwie subiektywny, indywidualny charakter doświadczenia śmierci. Wyznaje wszak: „Dla mnie jako autorki tej książki ważne było nie tylko uruchamianie własnej wyobraźni, ale również włączanie osobistych doświadczeń w projekt badań. Nie piszę o swoich przeżyciach dosłownie, jednak opieka nad odchodzącym ojcem i towarzyszenie mu w umieraniu, a w krótkim czasie także mamie, organizowanie dwóch pogrzebów i żałoba – były doświadczeniami, które przybliżyły mnie do opowieści o śmierci Innych” (s. 13). Nie ma zatem jednej śmierci, są „moja śmierć” i „śmierć Innych”, którym można towarzyszyć.

Autorka tropi przejawy „śmierci ponowoczesnej” czy też – by zachować wierność tytułowi – „poźnonowoczesnej”. Jej zwiastunami w polskim społeczeństwie mają być takie inicjatywy, jak rozbudowany projekt „Umierać po ludzku – promowanie idei godnej śmierci oraz solidarności z umierającymi, ich rodzinami i osobami w żałobie”, opracowanie Praw Człowieka Umierającego, wzrost zainteresowania tematyką umierania i żałoby w mediach i sztuce, pojawienie się nowej formy ceremonii pogrzebowej w ramach nurtu humanistycznego, emancypacja emocji w kulturze terapeutycznej, zainteresowanie tanatologią (wraz z jej zwrotem kopernikańskim w podejściu do śmierci) i rozwój refleksji nad „polityką martwych ciał” (s. 228) oraz coraz częstsze sprzeciwy wobec „zawłaszczania przestrzeni żałoby” (s. 228) przez systemy państwowe i kościelne. Oczywiście Kubiak przyznaje, że w późnej nowoczesności kluczową rolę odgrywa aspekt hedonistyczny, zatem pielęgnuje się przekonanie, że śmierć można „odroczyć” lub – jak chce Zygmunt Bauman – „upłynnić”, lecz równocześnie aprobowana przez tę epokę różnorodność sprzyja powstawaniu nisz. Przygląda się im uważnym okiem antropolog.

Poszczególne artykuły mają charakter dobrze napisanych i przystępnych syntez. W pierwszym rozdziale autorka prezentuje tanatologię jako dziedzinę humanistyczną, zwracając uwagę na jej metodologiczną ewolucję, główne ośrodki rozwoju (francuski, angielski, amerykański, włoski) oraz wzrastającą popularność na gruncie polskim. Nader cenne dla polskiego czytelnika wydaje się przywołanie słabiej znanych anglojęzycznych prac tanatologicznych, do tej pory bowiem dysponował on głównie dwiema antologiami francuskiej tanatologii („Antropologia śmierci” i „Wymiary śmierci”). Ponadto autorka sprawnie eksplikuje podstawowe dla tego dyskursu pojęcia oraz dokonuje próby adaptacji wybranych terminów do polskiej tanatologii („ciągłe więzi” – s. 46, „spontaniczne kapliczki i świątynie” – s. 31, 228). Kubiak naświetla wielość problemów, które leżą w obszarze zainteresowań przedstawiciela tej „kłączowej dyscypliny”, włączając w nieostre ramy tanatologii (polemicznie do Ewy Domańskie) także dead body studies. Sporne kwestie tanatologiczne powrócą w dalszej części pracy, zwłaszcza w „Debacie o eutanazji wobec biowładzy”, w której autorka, podążając tropem analiz Michela Foucaulta, demaskować będzie dyskurs władzy.

Następnie Kubiak nakreśla obraz śmierci nowoczesnej, by skontrastować z nią śmierć ponowoczesną. We wskazaniu na jej podstawowe elementy (unieważnienie, tabu, oszustwo, medykalizację, pornografię śmierci, izolację, sekularyzację, konwencjonalizację żałoby, nienaturalne, masowe obrazowanie w mediach oraz brak języka, by mówić o umieraniu) jest oczywiście bliska zarówno wspomnianym już pracom Arièsa i Waltera, jak i polskim analizom Baumana i Ostrowskiej. Klarowna kompozycja i jasność w artykułowaniu tez stanowią atut „Innych śmierci”. W tym przypadku wyrazistość wywodu Kubiak osiągnęła również dzięki ciekawej, znakomicie dobranej egzemplifikacji – lektura opowiadania „Śmierć Iwana Iljicza” Lwa Tołstoja, obrazująca śmierć nowoczesną, okazuje się nader sugestywna.

Zupełnie inny wizerunek śmierci wyłania się z zyskujących popularność nowych lub na nowo komentowanych „gatunków literatury tanatologicznej”. Autorka „Jednak New Age” zalicza do nich relacje tych, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, dzienniki umierania, literaturę o „dobrej śmierci”, buddyjskie traktaty oraz teksty kultury o eutanazji. Wszystkie one związane są albo z ruchami społecznymi na rzecz humanizowania śmierci, albo z indywidualnym zmaganiami z umieraniem lub żałobą. Co istotne, umierający nie tylko zostaje tutaj upodmiotowiony, ale nawet przypisuje mu się rolę eksperta. I tak na przykład pacjenci Elizabeth Kübler-Ross „uczyli lekarzy, kapelanów, psychologów, jakie są potrzeby ludzi w ostatnim obrzędzie przejścia, w fazie decathexis. To oni przekazali, co można zrobić, aby proces ten uczynić mniej strasznym, mniej samotnym, mniej bolesnym (…) uczyli, jak ważne jest uwzględnianie niepowtarzalności osoby, aby zachowała godność i odzyskała spokój” (s. 69).

Rozdział „Trup jako podmiot i aktor w rytuałach i publicznych pokazach”, chociaż napisany w zgoła odmiennym stylu, także prezentuje proces upodmiotowienia, tyle że ciała zmarłego. Kubiak przekonuje, że poprzez szereg artefaktów, gestów, rytuałów (zwłaszcza pogrzebowych) oraz publicznych przekazów „nasz drogi zmarły” „uzyskuje status podmiotowy, quasi-ludzki, hybrydalny” (s. 99). Rozmaitość przyznawanych mu możliwości (wzięcia ślubu cywilnego, zostania rodzicem, udziału w śledztwie i uczestnictwa w wystawach) wywołać musi szereg kontrowersji. Chociaż zmarłemu przyznaje się rolę podmiotu pewnych aktów, na przykład prawnych, wątpliwe jest, czy rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z upodmiotowieniem. Zaproponowany przez Kubiak tytuł zdaje się wielce ironiczny, gdy dociera się do fragmentów, opisujących wykorzystanie zwłok jako eksponatu artystycznego. Do zagadnienia tego autorka powraca w rozdziale o znacznie bardziej adekwatnym tytule „Desakralizacja trupa”.

Brutalność, zniekształcenie, dewiacje, estetyka potworności – dalekie od współczesnej apoteozy pięknego ciała – stają się pożywką dla gotycyzmu nurtu gore. Badaczka poświęca zjawisku osobne opracowanie, widząc w tym fenomenie kontynuację „motywu śmierci nieoswojonej, niewytłumaczalnej”, strach przed neomortos, „fantazmat wypartego wampira w nas” (s. 178). Figura Obcego, który mieszka w nas, łączy się także z inną, popkulturową figurą – Figurą Seryjnego Mordercy. Kubiak oraz Bartosz Szurik śledzą jej przeobrażenia (od everymana do nadczłowieka; od bezcelowego zabójstwa do programowego morderstwa; od grozy zabójstwa po horror odpodmiotowienia; od antagonisty po protagonisty) i konkludują: „gdy Seryjny Zabójca przekracza kolejne tabu, obserwujący jego poczynania widz lub czytelnik po trosze robią to samo; ofiara Mordercy, trup, zostaje wykorzystana/y dla zaspokojenia kanibalizmu oka (Thomas 1991, 107) – nie przez Seryjnego Mordercę, ale przez nas samych. Czy może raczej: przez Innego w nas?” (s. 208).

Walorem pisarstwa Kubiak jest umiejętność znajdowania dla omawianych zjawisk ciekawych, niekiedy wręcz zaskakujących kontekstów. W „Wirtualizacji pamięci i żałoby” krążące w przestrzeni internetu listy do siebie pisane w imieniu zmarłych interpretowane są w ramach ontologii ludowej. Na e-cmentarze antropolog spogląda przez pryzmat „ideologii metafizycznych” (s. 124), jednocześnie dopatrując się w nich jeszcze innego przełamania tabu, związanego z nowoczesnym nakazem dyskrecji i oszczędności emocjonalnej w przeżywaniu żałoby. Charakterystyczna w mówieniu o „wirtualnych zaświatach” „mała transcendencja” – zauważa badaczka – „nie określa, co nas czeka, tylko zaprasza, by bez końca wyrażać siebie” (s. 129).

Za Alfonso M. di Nola autorka przypomina istotne dla kultur archaicznych, a ograniczone przez chrześcijaństwo, bogactwo form ekspresji żałobnika: „obok smutku, płaczu, agresji i przekraczania tabuizacji pojawiały się formy obsceniczności, hiperseksualności i… śmiech” (s. 209). Ten ostatni stanowił sposób na uwolnienie od lęku egzystencjalnego, a wedle wierzeń był dodatkowo symbolem witalności grupy, magiczną pomocą dla zmarłego oraz ochroną społeczności przed zgubnym wpływem nieboszczyka. Pisząca z dużą wrażliwością na lingwistyczne niuanse Kubiak zwraca uwagę na pozostałości łączenia żałobnego płaczu ze śmiechem we frazeologizmach. Kontynuacją tej tradycji ma być czarny humor, którego przykłady, zaczerpnięte głównie ze stron internetowych, autorka licznie przywołuje. Dlaczego obiektem żartów nader często są lekarze, prawnicy i grabarze? Antropolog odpowiada, posiłkując się teorią symbolicznego interakcjonizmu Johna R. Halla. Ci, którzy łamią kulturowe reguły przestrzennego zachowania dystansu, muszą liczyć się z taką „karą”. Jak wiadomo, czarny humor, demaskując relacje władzy, „ma charakter wywrotowy” (s. 222). Wywrotowy jest także dlatego, że stanowi przejaw zmiany paradygmatu. Na przekór oficjalnemu dyskursowi internetowe dowcipy traktują śmierć jako „przedmiot najwyższej uwagi” (s. 223).

W pewnym momencie Kubiak zachowuje się niekonsekwentnie. Wbrew ustaleniom, poczynionym we wprowadzeniu, interesują ją także kultura oficjalna i prymarny dla Polaków skrypt kulturowy. W rozdziale „Polska kostucha” próbuje odtworzyć „rytm polskiego tańca z kostuchą” (s. 83), zwłaszcza ten wyczuwalny w XIX i XX wieku, a więc w okresie od wykrystalizowania się sekularnych form do początku kapitalistycznego przemysłu funeralnego. Badaczka wskazuje na dobrze znane cechy polskiej kultury, które tworzą naszą tożsamość narodową (żałoba, nostalgia, podtrzymywanie więzi z przodkami, duża waga przypisywana mitom katastroficznym i bohaterskim). Zatem nie rezultaty analiz są tu zdumiewające. To, co może dziwić, to aparat metodologiczny, wykorzystany do opisu zjawiska. Autorka najwidoczniej jest świadoma, że może on wzbudzać sprzeciw, ponieważ na potencjalny zarzut nieodpowiedniej ironii i repulsji już odpowiedziała w przypisie. W tym napisanym z pazurem rozdziale Kubiak stosuje „etnograficzny surrealizm”, omówiony szerzej przez Jamesa Clifforda, polegający na arbitralnym zderzaniu rozmaitych tożsamości kulturowych. Tak oto antropolog wypowiada się o swoim śmiałym eksperymencie: „Przyglądam się polskiej kulturze z etnograficznym dystansem, by uchwycić to, co zbyt bliskie, oczywiste dla mnie – uczestnika tej samej kultury. Opisuję polską tożsamość narodową jako egzotyczne plemię z jego rytuałami i mitami” (s. 79). Nie jestem przekonana, do jakiego stopnia dystans ten może być faktycznie zrealizowany, jednak narzucony słownik z pewnością skutkuje oryginalnym ujęciem i wyraziście (także pod względem aksjologicznym) profiluje zagadnienie. Orzeł w koronie i krzyż z Herosem okazują się podstawowymi totemami w społeczności, w której nader istotną rolę odgrywa starszyzna (Kościół Katolicki). Natomiast urastająca do symbolu plemiennego figura Matki Boskiej Bolejącej – według Kubiak – znakomicie wpisuje się w „dwu-aktowy pasyjno-mesjanistyczny teatr” (s. 80). Krwawe ofiary, kult przodków i sakralizacja upiora mają stanowić wyznaczniki tegoż plemienia. Czy zagrożą im późnonowoczesne przeobrażenia?

Nawet jeśli powyższy opis to najczęstsze, choć może nieco zdemonizowane lico polskiej kostuchy, trzeba przyznać, że Kubiak skrupulatnie wychwytuje także jej nowe, inspirowane globalnymi przemianami wizerunki. We wstępie w ten sposób definiuje swoją pracę portrecisty: „Książka ta jest próbą znalezienia języka, który proponując pewne interpretacje kulturowych zjawisk, stara się nie tracić z horyzontu tych wielu odcieni obcowania ze śmiercią, od szoku, niedowierzania, przez najmroczniejsze odmiany rozpaczy, horror śmierci, furię, jaką budzi, po bolesną żałobę” (s. 8). Autorka, obrazując „inne śmierci”, wciąż sięga po inne narracje, sprawnie żonglując rozmaitymi metodologiami. Te polifoniczne opowieści o śmierci i żałobie wywołać mogą w czytelniku przeróżne emocje – wprawią w zadumę, czasem rozbawią, niekiedy zbulwersują lub nawet przerażą.
Anna E. Kubiak: „Inne śmierci. Antropologia umierania i żałoby w późnej nowoczesności”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2014.