Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (265) / 2015

Żila Mosa'ed, Dorota Słapa,

WIERSZE

A A A
Oddzielenie

zostałam oddzielona

              od trzody jagniąt

nie pozostałam jednak

jagnięciem

odkryłam

że niewinność

jest wyborem hańbiącej śmierci

samotność zaś

             karą za świadomość

zostałam oddzielona

teraz nie jestem

ani jagnięciem

             ani wilkiem

oczami tylko które

                       widzą

                              widzą

                                     widzą

11.03.2013



Czas

ostatnim razem, gdy go widziałam

czas

był ubrany w czerń

starał się

ukryć swoje rany

mnie jednak

schronił

w jednej z głodnych pustek

zażądał,

abym czekała



Lustro

spoglądając w lustro

dostrzegam jedynie swoje wnętrze

przyśnione sny

rozdarte

pokruszone

na części

czasem myślę

jakże wielkoduszne jest lustro

jakże wielką ma cierpliwość

jak wielką

zamknięte w sobie

wnętrze

od niego pochodzi

oko

jest jego ciałem

bez snu i poruszenia

zagarnia w siebie

moje wzburzenie

nie osądza

nie ma przesłania

nie napomina

to jedynie

co składam w jego dłonie

rozmieszcza

w przepastnych dolinach swojego wnętrza

dobry z niego powiernik

nie wyjawia żadnych tajemnic

powtórnie

nawet i mnie nie objaśnia snów

gdzie ukrywa

w jakich miejscach rozmieszcza

ten niewidzialny bezmiar schowany gdzieś w tyle

dokąd prowadzą ukryte miejsca

dlaczego

nie mogę wejść do środka

opróżnione z czasu lustro

czas

to ta chwila

która ukazuje twarze



nie ma żadnego ruchu

nie ma też śmierci

gdyż to, co otwiera się ku sobie

to istnienia

w jego krytych miejscach

żyjące

gdyby tylko raz

w mgnieniu oka



w jednej chwili

chwyciwszy moją dłoń

zabrało mnie w swoje nieskazitelne poza

gdyby tylko raz pozwoliło

wpełznąć mi do środka razem z moimi snami

być może nigdy bym nie wróciła

być może

już nie biegłabym każdego ranka w jego stronę

aby złożyć własne marzenia

w ogromnej niewidzialnej skrzyni



wcześniej od wszystkich oczu

widziało mnie

śledziło mnie

wcześniej niż ktokolwiek

poznaje moją prawdę



koniuszki moich palców u stóp są wciąż mokre

gdy biegnę w jego stronę

przemierzając jeziora snów

by cały bezmiar marzeń

rzucić w jego rozwartą paszczę

na wietrze snów

moje włosy wciąż drżą

a gdy biegnę w stronę przebudzenia

brzeg mojej spódnicy

zaklinowuje się w szczelinie

wysokich drzwi koszmarów

są takie historie

które w pamięci ma tylko lustro

zawsze było

tylko lustro

które patrzyło czyniąc możliwym

przekazanie tego całego ciężaru



kamień jest ślepy

być może przyjmuje w siebie tajemnice

jednak nie posiada spojrzenia

drzewo ma nerwy

cierpi

usycha

ściana zapada się w sobie

woda przepływa

lustro jedynie

wie jak przenosić tajemnice

posiada ukryte miejsca

lustro jedynie





rozbiłam się

we śnie

na jawie

rozbiłam się na tysiąc kawałków

sama siebie powierzając lustru

kiedy czas

nie miał na ciele

żadnych liczb

Z perskiego przełożyła Dorota Słapa