ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 lutego 3 (267) / 2015

Katarzyna Niesporek,

Z CIEMNOŚCI DO ŚWIATŁA (PAWEŁ SARNA: 'POKÓJ NA WIDOKU')

A A A
1. Fundamentem, na którym został zbudowany „Pokój na widoku”, jest historia poety. W wierszach odkrywamy epizody z prywatnego życia. Autobiografia jest tym, co nadaje im sens, uprawdopodobnia ich bieg. To swoisty journal intime Pawła Sarny.

2. Bohater liryczny jest człowiekiem w drodze. Idzie naprzód, wyznacza sobie nowe cele, ale też – przemieszczając się z miejsca na miejsce – wciąż ogląda się za siebie. Kiedy patrzy wstecz, przepracowuje w pamięci fragmenty przeszłości. Rekonstruując czasy swojego dzieciństwa, nie opisuje chwil beztroski. Przeciwnie, zapisuje doświadczenia traumatyczne. Tajemniczym symbolem przeszłości wzbudzającym w nim strach jest wuj Edward. To osoba, która jako jedyna nie boi się śmierci; jego pochodzenie jest mocno podejrzane, jest bowiem „spowinowacony” z siłami zła. Ale to właśnie on – jako postać enigmatyczna, trochę demoniczna – wkradając się w przestrzeń życia bohatera lirycznego, zdaje się spinać w całość konstrukcję „Pokoju na widoku”. Jest obecny przez cały czas – nawiedza, straszy, przypomina o piekle, śmierci, istnieniu innego, mrocznego świata.

Najmłodsze lata życia bohatera lirycznego rozgrywają się zresztą w cieniu śmierci. Ta zaś go na swój sposób nie oszczędza. Od początku istnienia bowiem prześladuje go, męczy, pokazuje swoją siłę. Poeta wspomina: „Nikt nam nie mówił / o czarnych sercach, a czasem tylko // o śmierci, jak wtedy gdy Michał / w drugiej klasie został na zawsze” („Czarna śmierć”); czy w innym wierszu: „matka ubiera Małgosię […] // piękna jest zmarła / a ciało jej jasne” („Małgoś”). Sarna odsłania ciemności najmłodszych lat życia. Jako dojrzały mężczyzna szczerze przyznaje się do stale towarzyszącego mu lęku: „(taki obraz z dzieciństwa pamiętam / jestem zamknięty / we wnętrzu starego tapczanu)” („Przybój”). „Ciemna” przeszłość będzie rzutowała na całe jego życie.

3. Lęk wyniesiony z najmłodszych lat projektowany jest na aktualne doświadczenia podmiotu, zawiedzionego, rozczarowanego życiem i obietnicami przeszłości. Poeta dostrzega dokonujące się na jego oczach transformacje. Jest świadkiem przewartościowania świata, w którym – po pierwsze – zmienia się przestrzeń: „A wszystko rosło i wszystko w środku / stawało się puste”; sytuacja gospodarczo-polityczna: „To właśnie wtedy / zaczęły upadać banki” („Ptaki śpiewały o tym”); religia: „Ministranci przyszli. Ci sami, co bili. / A teraz śpiewają” („Ministranci”); po drugie zaś – diagnozowany jest upadek fundamentalnej idei człowieczeńśtwa: „ale nie było nikogo // kto mógłby ukryć / przed światem / że przecież przestaliśmy / kochać” („O wojnie naszej”).

W takiej rzeczywistości funkcjonuje całe pokolenie poety. Rzeczywistości nie do końca zrozumiałej, pełnej sprzeczności. Idącej z duchem czasu, ale jednocześnie coraz bardziej zaciemnionej. Bohater, dostrzegając przemianę świata, próbuje za nim nadążyć, a nawet nawiązać z nim relację. Okazuje się jednak, że nie wytrzymuje tej próby i postanawia powrócić do tego, co pierwotne. Do natury, żywiołów. Notuje: „Tak długo słuchaliśmy ptaków. // To właśnie wtedy przeprowadziliśmy się do rzeki” („Ptaki śpiewały o tym”); „Odwiedza mnie rzeka / […] zawsze chciałem zamieszkać nad wodą” („Ministranci”).

Natura jest chyba dla bohatera lirycznego najbliższą przestrzenią, w której czuje się najlepiej. Autor „Czerwonego żagla”, zagubiony i rozczarowany, sięga do źródła wszechrzeczy, narodzin świata i człowieka. Ten powrót do początków, obecny jest także w jego poprzednich tomach. W „Pokoju na widoku” łączy się jednak z oczekiwaniem na dziecko, którego pojawienie się nada jego indywidualnej historii nowy bieg.

I to właśnie oczekiwanie wyzwala w bohaterze wspomnienia z dzieciństwa. Prywatne przeżycia potęgują w nim strach, kiedy myśli o przyszłości nie tylko swojej, ale i rodziny. Zmianę, która się dokona, zapowiada nieuchronnie rosnący brzuch żony. Jest on – jak określił Sarna – „projektorem” i „protektorem”. Rzuca światło na przyszłość, sugeruje, że przyjdzie nie tylko ktoś nowy, ale i wpływowy: „Kiedy się urodzi, po prostu / na nas krzyknie” („To nie są rzeczy ważne”). Dziecko funkcjonuje więc jako residuum nadziei na lepszą przyszłość. Jakaś zmiana zresztą już się dokonuje. Nowe życie napędza chociażby kolejną przeprowadzkę. Remont pomieszczeń, urządzanie mieszkania, pokoju dziecinnego to elementy, które zdominowały opisaną przez Sarnę codzienność. Nie wiadomo jednak na jak długo bohater zagrzeje miejsce w nowej przestrzeni. Z tomu wyłania się bowiem wizja bohatera niezdecydowanego, który bardzo trudno zadomowia się w jednym miejscu. Jest w nieustanym ruchu.

Stąd też sugestywny tytuł tomu. „Pokój na widoku” dotyczy bowiem przyszłości, jest jakimś punktem zaczepienia, ale nie zakorzenienia. Piotr Michałowski w posłowiu do książki Sarny słusznie zwrócił uwagę: „Przyszłość […] nie jest żadnym «pokojem z widokiem» otwartym na czysty horyzont, a zaledwie tytułowym «pokojem na widoku», czyli dopiero nadzieją na jakiś pokój – tak mieszkalny, jak i duchowy” (s. 47).

4. Podmiot wierszy autora „Czerwonego żaglu” nie udaje nieustraszonego herosa. Nie znajdziemy tu męskiej dumy, zawziętości i siły. Wyłania się raczej obraz mężczyzny „słabego”, który do tego stopnia jest obciążony swoją przeszłością i rozczarowaniem światem, że odczuwa nieustanny lęk. To ktoś, który nie ufa przyszłości, ale próbuje ją w sobie oswoić. Kroczy naprzód, ale rozważnie, mając świadomość wszelkich czyhających na niego niebezpieczeństw: „Wspinaliśmy się, / a wszystko / stawało się coraz mniej jasne” („Śnieżka”). O dziwo, rolę pocieszyciela przejmuje tu kobieta. Kiedy świat zawodzi, to ona jest dla bohatera lirycznego podporą, pocieszycielką, zachęca do działania, wprowadza w przyszłość: „Może mężu dotknie brzuszka? / Dotknę, chociaż tak się boję” („Zwierzątka”). Wydaje się także, że kobieta jest jedyną i pewną ostoją poety w teraźniejszości. Podmiot mówi w „Sielance pancernej”: „Żona jest moim stalowym okiem. […] // stalowym okiem, jest moją pasterką” („Sielanka Pancerna”). Ale Sarna próbuje w ten sposób przypomnieć także o prawdach oczywistych, o których często się zapomina. O zaufaniu, bliskości, intymności. Relacje interpersonalne stanowią clou relacji ze światem.

5. Tonacja wierszy nowego tomu Pawła Sarny jest inna niż jego poprzednich książek poetyckich. Poeta tym razem jakby trochę odpuścił. Teraz jest niewątpliwie mniej smutno i mrocznie. Pojawia się bowiem „ja” liryczne, które jest na początku drogi prowadzącej z ciemności do światła. Tytułowy „pokój na widoku” czy „brzuszynka” – jak poeta nazwał swoją ciężarną żonę – są już jakimiś konkretami. To przede wszystkim symptomy zapowiadające przemianę prywatnej historii albo nawet szansą na stworzenie całkiem nowej. Ale poeta – mimo wyłaniającej się z mroku jasności – ma świadomość, że przeszłość i teraźniejszość w którymś momencie zbiegną się w przyszłości. W wierszu „Przenosiny” napisał: „Tego jeszcze nie wiemy, ale te miejsca, / z których odeszliśmy, łączą się / w to jedno, do którego idziemy”. Poza tym są jeszcze nieopuszczające go duchy przeszłości, wciąż upominające się o każdą duszę: „Wuj Edward jest w piekle / i pyta o ciebie. / I ciebie. I ciebie” („Czarna śmierć”). Pojawiające się na horyzoncie światło jest zatem przyciemniane i zasłaniane. Ale ta jasność, podobnie jak poeta, walczy z ciemnością i na przekór wszelkim lękom, próbuje przebić się przez mrok i ostatecznie w tym świecie zwyciężyć.
Paweł Sarna: „Pokój na widoku”. Posłowie: Piotr Michałowski. Wydawnictwo Forma. Szczecin, Bezrzecze 2014.