Wydanie bieżące

1 marca 5 (269) / 2015

Monika Glosowitz,

STRATEGIE REPREZENTACJI W NAJNOWSZEJ POEZJI KOBIET

A A A
O „poezji kobiecej” dyskutowano nie raz. Zdaje się jednak, że próby sformułowania jasno wyznaczonego programu określającego specyfikę kobiecej dykcji spełzły na niczym. Nie ma się co dziwić, mnogość strategii obrazowania, stylizacji i bogactwo metaforyki oraz stojące za nimi krytyczne i postulatywne wizje wspólnoty doświadczenia kobiecego nie dają się sprowadzić do uniwersalnej formuły, a nawet do dwóch czy dziesięciu. Podejmując wyzwanie sformułowania krytycznoliterackiego stanowiska, trudno też traktować dyskursy równości (rewindykacji i parytetu) oraz różnicy (celebracji odmienności) jako odrębne szlaki analityczne. Nie wydają mi się więc sensowne ani pytania o to, czy poetki piszą inaczej, ani zestawienia rozliczeniowe, w których przedstawia się je jako ofiary literackiego patriarchatu, dlatego że ich tomy nie zostały nominowane do takiej czy innej nagrody. Nie chodzi jednak o to, żeby w ten sposób o poezji nie pisać w ogóle, ale raczej żeby świadomie, wyczerpująco, ale i autokrytycznie analizować mechanizmy będące przyczyną takiego stanu rzeczy.

Niełatwo przygotowywać uogólniające zestawienia różnorodnych strategii przedstawieniowych funkcjonujących w poezji najnowszej. Mnie interesują różnorako artykułowane przez poetki polityki przedstawieniowe, które byłyby narzędziem analitycznym stanowiącym połączenie Rancière'owsko rozumianych reżimów sztuki z biopolitycznym zacięciem spod znaku Foucaulta. A zatem zarówno specyficzne poetyckie obrazowania, wynikające z szczególności i autonomii tekstu literackiego, jak i ich społeczne przełożenia. Celem byłoby więc wytropienie we właściwych poezji środkach wyrazu elementów rekonstrukcji i dekonstrukcji mechanizmów kreacji, percepcji i modyfikacji form istnienia jednostek i zbiorowości. A więc przedmiotem analizy stałyby się formuły, które ustanawiają, legitymizują owe podmiotowe pozycje, oraz estetyczne środki wyrazu, za pomocą których są one wyrażane.



Wybrane strategie reprezentacji



Jak ten model lektury ma się do samej poezji? Jeżeli potraktować teksty poetyckie jako narzędzia reprodukowania albo denuncjowania społecznych technik ucieleśniania i upodmiotawiania podmiotów kobiecych, okaże się, że stanowią one program rewindykacji dyskursów społecznych. I nie chodzi mi tu o instrumentalne zaangażowanie w problematyczne kwestie, czyli eksplicytne upolitycznienie poezji. Raczej o literackie obrazowanie tego, co Michel Foucault nazywa „technikami normalizacji na antypodach systemu prawa” (s. 74). Wiersze możemy bowiem czytać jako komentarze do usytuowania podmiotów w świecie, zarówno w mikro- jak i makrowymiarze. Nawet fantastyczno-baśniowe fikcje (zob. wiersze Julii Fiedorczuk, Marzanny Bogumiły Kielar, Ewy Świąc), pozorne efekty fingowania realności, zbudowane są z powtórzeń zakorzenionych w wyobraźni zbiorowej fantazmatycznych klisz, które – głęboko internalizowane – wyznaczają trajektorię formowania i przeobrażania naszych tożsamości.

Poetyckie obrazy ściśle sprzężone z przemianami współczesnego podmiotu funkcjonują na trzech poziomach: reprodukują normatywne wizje kobiecości w jej relacji z otoczeniem, zaburzają je w krytycznym i często ironicznym przeformułowaniu i/albo stają się postulatywnymi wariantami przemian. Chciałabym się przyjrzeć zaledwie kilku przykładom tak zarysowanych strategii reprezentacji.

Paradygmatycznym exemplum pierwszego modelu powielania negatywnych kobiecych asocjacji i aksjologii jest twórczość Joanny Lech, autorki dwóch tomów poetyckich, „Zapaści” i „Nawrotów”. Poetka wykorzystuje kulturowe i artystyczne schematy przedstawienia kobiecości jako zesencjalizowanego, zuniwersalizowanego konstruktu, posługując się przede wszystkim metaforą choroby, będącą najbardziej symptomatyczną formą opisu kondycji bohaterek tomów.

gdy próbuję nas jakoś nazwać, wracają bóle przy sercu, zawroty głowy.

Znowu siadam pod ścianą, powtarzam: To się chyba wydarza beze mnie,



jak początek jakiejś dziwnej choroby, ostre objawy. A jeszcze nad ranem

śniło się zimno, przyśnił się deszcz i zęby zasiane w pustym pokoju,

odciśnięte na brzuchu, nic się nie urodzi.

(Joanna Lech, „Odległości”)

Obraz choroby jest dominantą metaforyczną, w ramach której zawłaszczone zostają właściwie wszystkie aktywności podmiotów. Dlatego też skutkiem ubocznym staje się wymazanie z systemu symbolicznego, niemożliwość rozpoznania siebie poza obowiązującymi systemami reprezentacji: „To się chyba wydarza beze mnie”. Z jednej strony, owszem, możemy wysnuć konstatację o represyjnym mechanizmie dyskursywnego obiegu oraz stojących za nim mechanizmów społecznego przyporządkowania i wartościowania podmiotów. W końcu, jak przypomina Susan Sontag, „choroby jako metafory używa się teraz nie po to, by zarzucić społeczeństwu brak równowagi, lecz by wskazywać na jego represyjny charakter” (s. 230). Z drugiej jednak, podmiot jest estetycznie skolonizowany, obsesyjnie powtarza formuły o niemożności dostępu do języka, siebie, przeszłości, świata, celebrując to wykluczenie, nie przełamując logiki negacji i braku, a w związku z tym mamy do czynienia z akumulacją opresywnego kapitału symbolicznego, który przypisywany jest kobiecości.

Drugi – krytyczny – model denuncjowania technik przymusu, które różnorako funkcjonalizowane określają warunki naszego współistnienia w świecie. I tu na dobry początek mamy alegoryczną wariację spod znaku theatrum mundi.

Pora na przygodę, powiedział król. Długo myślałem

i postanowiłem w końcu ożenić się z królewną,

mimo że jest zrobiona ze sznurka, a może właśnie dlatego.

Są całe przedstawienia, w których tak naprawdę

grają tylko sznurki. To właśnie sznurki grają w większości przedstawień

i z całą pewnością grają w tym ostatnim.



Pamiętacie ten wiersz, zapytała królewna,

gdy owijam się wokół kibla jak skoda wokół drzewa,

a potem ścinają mi dół i górę, i zostaje pasek?

To było jedno z tych drzew, które widać z kosmosu.

(Justyna Bargielska, „700 lat portu lotniczego w Łodzi”)

Bargielska doprowadza tak zwany uniwersalny topos do absurdu. Łącząc antyczny motyw z obrazem à la Lewis Carroll, ukazuje nie tyle społeczne ubezwłasnowolnienie czy symboliczną dekapitację podmiotów, ale w kosmicznej perspektywie pozostałości wszelkich działań – sznurki czy paski, i tak pozostaną po nas drzewa.

Joanna Wojdowicz formułuje zaś bardziej sprecyzowaną krytykę przymusu unifikacji. W nieledwie absurdalnym porównaniu kobiet do „krów muczących w dialekcie rodzinnym” demaskuje proces proliferacji dyskursów dotyczących wartości, tu „regionalnych różnic i wad”, na których ufundowane zostały wielkie narracje – szczególnie te religijne i narodowe, w których rodzina odgrywa kluczową rolę – szczegółowo wyznaczające kobietom rolę w budowanej wspólnocie i propagowane w komercyjnym obiegu. (Bo „im większy wyraz tym głośniej o nim w mediach i w duszy błogosławieńsze rapsodie”). A ta sprawuje rolę instancji kontroli nad swoimi członkami. Decydujący głos zawsze zależy od stada, dlatego też walka o autonomię związana jest z niebezpieczeństwem alienacji, symboliczną śmiercią, która jednocześnie „ciało pasie, ciała daje”, ciało odzyskuje spod warstw narzuconych reprezentacji.

To serwis dla ciebie

takich kobiet jak ty choć wiesz sama nie jesteś

głos było nie było zależy od stada

i powiedz sobie jasno przechodzisz kryzys

odkąd krowy muczą w dialekcie rodzinnym

co podali w wiadomościach wirtualnej polski

masz, ciałem pochłaniaj przeżuwaj regionalne

w melodii zaśpiewu różnice i wady

proszę pomucz z duszą no wiesz tak aby

sjerce szczipacielnoje Daj w deszczową porę

upust, czas powiększyć stado wyjść poza ogon

własny I za czym ta migracja, za pastwiskiem?

(Joanna Wojdowicz, „biała końcówka”)

Krytyczne strategie wymierzone są w formułowane dyskursywne środki przymusu, oparte na esencjalnej wizji płci i seksualności, w ramach której podmioty i ich role społeczne determinowane są wyłącznie przez płeć. W ich ramach uwzględniane są różnorodnie warunkowane techniki normalizacji i unifikacji podmiotów. Kira Pietrek celuje w późnokapitalistyczny „język korzyści”, pastiszując dyskursy reklamowe, korporacyjne i polityczne. Kamila Janiak i Marta Grundwald dekonstruują normatywne modele kobiecego ciała jako biernego przedmiotu praktyk społecznych i estetycznych. W efekcie model krytyczny staje się demaskacją normatywnych regulacji stojących u podstaw narracji religijnych, moralnych, narodowych, miłosnych, rodzinnych etc. Co najważniejsze, poezja uświadamia nam, jak głęboko te normy i wartości zostały zinternalizowane, jak często wyznaczają cele, które uznajemy za własne, jak stymulują potrzeby, które wydają się nam pierwotnymi i autentycznymi.

Model postulatywny obejmowałby natomiast wizje alternatywnych porządków opartych na innych niż dominujące prawach współistnienia podmiotów we wspólnocie. Jeden z najciekawszych (i, dodajmy, nielicznych) przykładów stanowi dla mnie poezja Ilony Witkowskiej, autorki tomu „splendida realta”. Poetka nie tyle przepisuje czy dekonstruuje opowieści o wspaniałych rzeczywistościach czy aktualne mitologie, co przygląda się najbliższej codzienności z czułością i troską. To właśnie ona, pozbawiona narracyjnego splendoru (vide: epos), staje się porządkiem nowej mitologii. Powrót do życia oznaczałby napisanie historii na nowo, włączenie w dzieje uczestników, których obecność przemilczano, dowartościowanie istnienia tych, którzy byli do tej pory niedoceniani.

oto królowi śni się nowe miasto.

mieszka w żabce, bez okien. budzi go alarm;

i-uuu i-uuu. o siódmej.



w tej mitologii życie jest porządkiem

(Ilona Witkowska, „epos”)

I zazwyczaj w jej utworach są to zwierzęta – włączone w obręb intymnej wspólnoty, dzięki czemu zostają odprzedmiotowione i przestają pełnić rolę biokapitału, którą w różnych wariantach oferuje im późnokapitalistyczna gospodarka. Nie są one jednak naiwnie antropomorfizowane ani przymusowo emancypowane. Najczęściej są to psi domownicy, którzy ani nie mają wyręczać tych ludzkich, ani „umilać” im życia, ani – co ważne – samodzielnie radzić sobie w skolonizowanym przez ludzkość świecie (co brzmi odrobinę patetycznie, jednak różne aspekty owej kolonizacji trzeba by rozpisać w osobnym tekście). Właściwie to psów tych nie ma, dowiadujemy się bowiem o ich istnieniu z retrospektywnej narracji, w której jedynym śladem ich istnienia jest psia poduszka stanowiąca tytuł jednego z wierszy Witkowskiej. Poduszka ta staje się jednak narzędziem nowego podziału przestrzeni, ponieważ prowadzi do unieważnienia dotychczasowych granic: „kiedy przyjeżdżają goście, oblekam im psią poduszkę” („psia poduszka”). Za tym podwójnym prywatno-politycznym gestem (najpierw goście dostają psią poduszkę, potem się o tym dowiadują: „ale od dzisiaj chcę, żebyście wszyscy wiedzieli”) stoi, wydaje mi się, wyraźnie artykułowana postawa odpowiadania światu i opowiadania świata wynikająca z przyjęcia odpowiedzialności za to, kogo włączamy i kogo wyłączamy z naszego obrazu świata.



Konkluzje



Trzy proponowane modele lektury stanowią oczywiście laboratoryjnie wyabstrahowane, analitycznie zinstrumentalizowane formuły, które mają wyostrzyć pewne tendencje obecne w najnowszej poezji kobiet. Zdaje się, że nie można ich rozpatrywać oddzielnie, stanowią one bowiem głosy wzajemnie się oświetlające i dopowiadające historie będące rezultatem różnorodnych umiejscowień w świecie i towarzyszących im narracji o poszczególnych aspektach tych lokacji.

LITERATURA:

Justyna Bargielska: „Nudelman”. Biuro Literackie. Wrocław 2014.

Julia Fiedorczuk: „Bio”. Biuro Literackie. Wrocław 2004.

Michel Foucault: „Bezpieczeństwo, terytorium, populacja”. Przeł. M. Herer. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2010.

Marta Grundwald: „Ajajaj...!”. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury. Poznań 2006.

Kamila Janiak: „Frajerom śmierć i inne historie”. Staromiejski Dom Kultury. Warszawa 2007.

Kamila Janiak: „kto zabił bambi?”. Fundacja Modern Art Means Modern Artist Language MAMMAL. Warszawa 2009.

Marzanna Bogumiła Kielar: „Umbra”. Prószyński i S-ka. Warszawa 2002.

Joanna Lech: „Zapaść”. Biblioteka Arterii. Łódź 2009.

Kira Pietrek: „Język korzyści”. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury. Poznań 2010.

Kira Pietrek: „Statystyki”. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury. Poznań 2013

Jacques Rancière: „Dzielenie postrzegalnego. Estetyka i polityka”. Przeł. M. Kropiwnicki, J. Sowa. Korporacja Ha!art. Kraków 2007.

Susan Sontag: „Choroba jako metafora”. Przeł. Jarosław Anders. W: „Osoby”. Red. M. Janion, S. Rosiek. Wydawnictwo Morskie. Gdańsk 1984.

Ewa Świąc: „Lekcja oddychania”. Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego. Łódź 2013.

Ilona Witkowska: „splendida realta”. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury. Poznań 2012.

Ilona Witkowska: „psia poduszka”. http://fundacja-karpowicz.org/ilona-witkowska-psia-poduszka-o-tej-milosci/.

Joanna Wojdowicz: „ptaki na nice”. Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2007.