Wydanie bieżące

1 marca 5 (269) / 2015

Ewa Szkudlarek,

RZECZ... O MOŻLIWOŚCI PRZEBACZENIA

A A A
Dramat „Ene due rike fake” Marzeny Matuszak wystawiony w Teatrze Polskim w Poznaniu jest próbą poszukiwania języka, za pomocą którego można opowiedzieć o bolesnych doświadczeniach. Na scenie oglądamy trzy bohaterki i słuchamy trzech różnych opowieści z dzieciństwa, które łączy tak wiele – poczucie krzywdy i winy wewnętrznie płaczącego w nich dziecka. Sceniczne monologi to trudne wyznania młodych kobiet; ciągle przypominają one o „złym dotyku, który boli przez całe życie”.

Przestrzeń sceniczna jest prawie pusta, dostrzegamy kilka krzeseł, tablicę do rysowania i duży ekran. Taka scena wskazuje na wspólnotę spotkań i rozmowy oraz wizualną projekcję także tego, co nie zostaje wypowiedziane, co konstruuje traumatyczny obraz zachowany w sercu. Lala, Alicja, Marysia reprezentują różne typy osobowości. Każda z nich w inny sposób zmaga się z bolesnym doświadczeniem i eksponuje syndrom bycia ofiarą. Lala (Alicja Wieczorek) jest najbardziej wyrazista ze wszystkich bohaterek, żywa i dynamiczna, chwilami groźna i nieprzewidywalna. Buduje wizerunek pewnej siebie kobiety, która rozlicza się z przeszłością oraz konsekwentnie dąży do ukarania winnych. Alicja (Anna Sandowicz) pogubiła się we własnej rzeczywistości i na scenie. Gestem smutnego dziecka przytula zabawkę, a po chwili wspomina różnorodne doświadczenia seksualne z innymi mężczyznami. Trudno określić, czy akceptuje czy może raczej odrzuca siebie jako dziewczynkę, kobietę i przyszłą matkę. Natomiast Marysia (Marcela Stańko) jest skromna i na pozór przypomina wychowankę z przedwojennej pensji. W jej ruchach i spojrzeniu tkwi coś niepokojącego, jakby od początku przygotowywała idealny i niezawodny plan zemsty.

W scenicznych monologach i dialogach bohaterek został wykorzystany schemat dziecięcej wyliczanki: „Ene due rike fake, raz dwa trzy”. Formuła, znana z dzieciństwa chyba każdemu, umożliwiła aktorkom nawiązanie kontaktu z publicznością. Wyliczanka-wskazywanka ma uświadomić widzom, że co trzecia wskazana osoba może być potencjalną ofiarą molestowania seksualnego. W kobiecym trójkącie słowa „ene due rike fake” czasem pełnią funkcję refrenu, który przypomina o scenach dzieciństwa, a innym razem stanowią rodzaj preludium do wygłoszenia przez kolejną bohaterkę monologu. W wykonaniu Lali, Alicji i Marysi taki rodzaj zmagań ze słowną wyliczanką chwilami przypomina okrutny sposób rzucania nożami do żywej tarczy. Wszystko, co zostało wypowiedziane, znów rani. Potok słowny nie wiedzie do oczyszczenia, wręcz przeciwnie: zamiast pomóc, wpędza w poczucie winy, wywołuje lęki i wzmaga poczucie zagrożenia. Wszystkie wypowiedzi przemycają agresję i silną zawiść nie tylko wobec lubieżnego wujaszka czy napastliwej cioci, ale także wobec obojętnych i niewzruszonych rodziców, dla których dziewczęce wyznania to tylko wymyślone historyjki. Poszczególne słowa katują i wzmagają atmosferę niepokoju. Nie każdy jednak, kto doświadcza bólu, może o tym mówić swobodnie, gdyż słowa znów otwierają zabliźnioną ranę.

Lala, Alicja i Marysia sprawiają wrażenie kobiet obdarzonych silną osobowością, jednak ich pewność siebie nie pochodzi z wewnętrznej siły. Czy prawda wypowiedziana rzeczywiście wyzwala? Kiedy właściwie nadchodzi dobry moment na konfrontację z bolesnym doświadczeniem? Po latach traumatycznych doświadczeń powstaje mur – problem w tym, że oddziela on od innych i od samej siebie, a każda z bohaterek ma swoją tajemnicę.

Spektakl pokazuje stopniowy proces dojrzewania trzech kobiet. Dorosłość nie polega na wypieraniu i tłumieniu, ale na odwadze bycia szczerą wobec siebie. W krainie szczerości panuje surowy klimat, ale kiedy bohaterki ujawniają prawdę o sobie, stają się bardziej skłonne do radzenia sobie z konfrontacjami. Nieszczerość i ukrywanie bolesnych faktów to rodzaj psychicznego makijażu. Odsłonięcie nagiego wnętrza pokazuje proces otwarcia na pozytywne i negatywne emocje. Każdej relacji miłości, przyjaźni i bliskości towarzyszy cień zazdrości, frustracji czy żalu. Wielu psychologów zwraca uwagę na pewien paradoks: oto w społeczeństwie otwartym na publiczne dyskusje o chorobach, domowej przemocy i skutkach bezrobocia wzrasta liczba ludzi, którzy wstydzą się ujawnić kłopoty oraz prosić o pomoc. Wiele osób ma problemy z opowiadaniem o swojej bezradności i lękach. Paplamy o drobiazgach, ale ukrywamy to, co naprawdę nas boli. Spektakl uczy skutecznych sposobów komunikacji, pozwalających przestać się wreszcie miotać między prawdą a zmyśleniem. „Ene due rike fake” wyznacza granice szczerości, ale gdzieś należy postawić zaporę, a w innym miejscu opuścić most – most zamiast murów. Pełni życia doświadcza się bowiem dzięki możliwości dogłębnego przeżywania jakiegokolwiek doświadczenia, zarówno negatywnego, jak i pozytywnego.

Poznański spektakl dotyka trudnego tematu, będąc próbą poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jak radzić sobie z urazami wyniesionym z okresu dzieciństwa. Nic dziwnego, że kiedy na scenę wkracza Katy (Barbara Krasińska) i dowiaduje się o wszystkich zdarzeniach, staje się bezradna. Aktorka minimalizuje środki wyrazu, podkreślając nieumiejętność podejmowania działań w tego rodzaju sytuacjach przez wielu ludzi, także tych najbliższych. Ofiary, które Katy obserwuje, manifestują swoje sytuacje skrzywdzenia. Takie odciążenie przechodzi w nadużycie władzy, ponieważ prośba o wykazanie troski nakłania skrzywdzone dziewczyny do ataku lub obrony. Oczekują one współczucia i zrozumienia tylko po to, by dać sobie prawo do stosowania przemocy wobec innych. Agresywność, jawna lub ukryta, potrzebuje „terenu do walki”. Spektakl przypomina o tym, że każda osoba w toku swojego życia komuś zadała ból i wyrządziła krzywdę. I jest oczywiste, że każdy osobiście doświadczył tego samego od innych, znosząc zranienia, zniewagi, krzywdy i obelgi. Ten złożony proces emocjonalno-poznawczy zmusza człowieka do ponownego spojrzenia na swoje życie i może być wykorzystany we współczesnej psychologii, aby pomóc ludziom ponownie odnaleźć pogodę ducha i pokój w relacjach osobowych.

Jednym ze sposobów umożliwiających przemianę wewnętrzną jest przebaczenie. Wprawdzie bohaterki nie podejmują takiej refleksji, ale próba otwarcia własnego wnętrza pozwala przypuszczać, że w dalszej kolejności mogą one poszukiwać sposobności, która uczy czerpać wiedzę nawet z bolesnego doświadczenia. Przebaczenie pomaga nam uświadomić sobie procesy, które przyczyniły się do zniszczenia relacji i które wręcz zaślepiły człowieka, doprowadzając go do silnych, negatywnych uczuć. Może stać się drogą do lepszego poznania siebie i ograniczenia własnych oczekiwań wobec świata. Odwaga podjęcia refleksji nad tym, co utrudnia przebaczenie, może być pierwszym krokiem w zrozumieniu, jaka postawa zablokowała relację. Dzięki takiej refleksji z pewnością uda się odkryć przyczynę konfliktu.

Akt przebaczenia ma wartość psychoterapeutyczną i z taką myślą powinien pozostać widz wychodzący z teatru. Przebaczenie nie może ignorować bolesnego wydarzenia, z którym należy się skonfrontować. Obserwacja swojej przeszłości zapobiega tłumieniu, które jest mechanizmem obronnym, bardzo szkodzącym wewnętrznej harmonii.

Życie to umiejętność konfrontacji z rzeczywistością i refleksji nad własnym doświadczeniem. Wszystkie bohaterki: Lalę, Alicję i Marysię cechuje odwaga spotkania z tym, co przykre i nieprzyjemne. To ponowna próba otwarcia na świat, a nie poszukiwanie bezpiecznej kryjówki, w której można się zamknąć do końca życia. Odwaga to nie tylko dokonywanie wielkich, heroicznych czynów. Czasem wystarczy jeden krok, jedno „ene due rike fake…”, by zacząć wszystko od nowa.
Marzena Matuszak: „Ene due rike fake”. Reżyseria: Joanna Grabowiecka. Asystent reżysera: Izabela Świrkowska. Przestrzeń sceniczna: Joanna Grabowiecka. Współpraca choreograficzna: Magdalena Koza. Stylizacja i kostiumy: Izabela Świrkowska. Opracowanie muzyczne: Joanna Grabowiecka. Reżyseria świateł: Andrzej Król. Dźwięk: Łukasz Jata. Obsada: Anna Sandowicz, Marcela Stańko, Marzena Wieczorek, Barbara Krasińska, Wojciech Kalwat. Prapremiera: 29 grudnia 2013. Malarnia Teatru Polskiego w Poznaniu.