ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (69) / 2006

Aneta Głowacka,

ZAMIAST POZYTYWISTYCZNYCH NOWEL

A A A
Początkowo wydaje się, że zestawienie „Technik negocjacyjnych” Julity Grodek w reżyserii Magdy Piekorz i „Dzikuski” Jana Strękowskiego w reżyserii Łukasza Wylężałka to przedsięwzięcie dosyć karkołomne, a historia o molestowaniu dzieci przez psychologów ma się nijak do odkrywania tajemnic funkcjonowania kolorowych pisemek. Ale tylko z pozoru. Oba spektakle, chociaż poruszają się po nieco innych przestrzeniach rzeczywistości, właściwie łączy podobne podejście do tematu: przedzieranie się przez tkankę stereotypu do miejsc do niedawna objętych klauzulą tabu albo wyłuskanych jako przestrzenie, w których ujawnia się duch współczesności.

Od czasu afery w poznańskich „Słowikach” opinia publiczna coraz uważniej śledzi poczynania wychowawców, różnej maści opiekunów czy wreszcie psychologów. Historia molestowania dzieci przez terapeutów i wykorzystywania ich zdjęć w przemyśle pornograficznym swego czasu zatrzęsła środowiskiem psychologicznym. Również system pracy w tabloidach i kolorowych pisemkach nie jest już tajemnicą, chociaż ciągle budzi emocje sposób zbierania materiałów do numeru i rzetelność dziennikarzy. Nic zatem dziwnego, że tematami, które poruszają emocje ulicy, zainteresował się również teatr, zwłaszcza, że od czasu do czasu ma potrzebę dotknięcia społecznych bolączek. Co prawda omawiane spektakle z pewnością nie zrywają w spektakularny sposób błony milczenia, bowiem do miejsc, o których opowiadają, furtkę już uchylono.

„Techniki negocjacyjne” na podstawie dramatu debiutantki Julity Grodek wpisują się – chociaż jak wieść niesie, nie to było zamiarem reżyserki – w krąg chętnie poruszanych przez Piekorz tematów społecznych. Głośniej zaczęto o nich mówić po jej debiucie fabularnym, chociaż już dokument „Dziewczyny z Szymanowa” poruszał niewygodny temat psychicznego terroru w szkole prowadzonej przez zakonnice. Z kolei nagrodzone na festiwalu w Gdyni „Pręgi” na podstawie prozy Wojciecha Kuczoka zajęły się przemocą w rodzinie. Kolejny debiut, tym razem teatralny, „Doktor Haust”, dotykał środowiska psychologów. W świetle teatralnych reflektorów okazało się, że terapeuci to też ludzie, z własnymi problemami i fobiami, którzy często bardziej potrzebują pomocy specjalisty niż ich podopieczni.

Debiut w Teatrze Telewizji ponownie ukazał środowisko psychologów, a poza wątkiem terapeutycznym, naświetleniu uległy kwestie związane z zaufaniem, prawdą, płynnością granic między sferą zawodową i prywatną. Młodziutka Lena Rajska (Agnieszka Grochowska) jest terapeutką. W więzieniu prowadzi program resocjalizacyjny dla młodych przestępców. Jego sednem jest konfrontacja przestępcy i ofiary, tzw. negocjacje. Ujawnienie motywów postępowania przestępcy i emocji ofiary ma w efekcie doprowadzić do wywołania poczucia winy u przestępcy, uświadomienia mu, jakiego zła się dopuścił, przekraczając czyjąś społeczną granicę, wreszcie wybaczenia ze strony ofiary i oczyszczenia życiowej przestrzeni między nimi. Problem zaczyna się, kiedy ofiarą agresji pada ktoś bliski – partner Leny, Jacek (Mariusz Bonaszewski). Jacek jest tzw. dyżurnym psychologiem mediów, wypowiada się jako ekspert na temat problemów małżeńskich. Wydaje się, że zna się na tym dość dobrze, zwłaszcza, ze sam prowadzi podwójne życie męża i kochanka. Sytuacja między kochankami dodatkowo się komplikuje, kiedy pojawia się podejrzenie, że to nie napastnik, ale Jacek jest większym przestępcą.

Wojtek (Andrzej Kłak) pochodzi z patologicznej rodziny. Dzieciństwo, spędzone głównie w bidulu w Jabłonnej, uczyniło z niego wrażliwego, ale i emocjonalnie poranionego człowieka. Goryczy dołożyła samobójcza śmierć brata, który po przeżyciach w domu dziecka nie mógł sobie poradzić z życiem osobistym. Prawdopodobnie był molestowany przez psychologa, który w domu dziecka prowadził warsztaty. Mógł nim być Jacek. Zrozpaczony Wojtek po samobójczej śmierci brata postanawia wymierzyć sprawiedliwość. W tym nowym świetle włamanie się do domu psychologa i dokonane tam przez Wojtka zniszczenia dają się łatwo usprawiedliwić.

Okazuje się, że tytułowe techniki negocjacyjne nie dotyczą tylko programu resocjalizacyjnego dla młodocianych przestępców. Podobną resocjalizację przechodzą również kochankowie, którzy muszą sobie odpowiedzieć na ważne pytania: gdzie kończy się zaufanie, a zaczyna podejrzliwość, jaka granica dzieli pracę od życia prywatnego. Oczywiście, jak to bywa u Piekorz, odpowiedzi są jasno zarysowane, widz nie ma problemu z odkryciem jedynej słusznej prawdy, bo mu się tę prawdę na koniec w całej pełni ujawnia. Jak w pozytywistycznej nowelce, wiadomo, ze białe jest białe, a czarne – czarne, no i nie ma problemów z rozpoznaniem właściwych kolorów. Wprowadzona na początku spektaklu intrygująca gra niestety zyskuje melodramatyczne zakończenie rodem z kuchennych opowieści. Po całej aferze Lena spotyka się z Jackiem, który jednak nie komplikował młodzieży życiowych scenariuszy, i prawdopodobnie bohaterowie zostaną razem. Męczą szeleszczące papierem portrety postaci, dookreślonych, akuratnie wpisujących się w przewidziane schematy. Zwłaszcza Lena, chociaż stylizuje się na współczesną femme fatale, wydaje się niepokojąco krystaliczna, jakby niepokalanie poczęta.

Jednoznaczne charaktery pojawiły się również w spektaklu Łukasza Wylężałka, który tak jak „Techniki negocjacyjne” z powodzeniem mógłby grać rolę współczesnej noweli z nieodłącznym morałem. Tytułowa Dzikuska to Anita (Katarzyna Maria Zielińska), barmanka w dziennikarskiej knajpie, która z prowincji przybyła do Warszawy za chlebem. Los się do Anity uśmiechnął szybciej niż myślała. Okazało się, że jej niewiedza jest nie lada atutem, deską ratunku, której potrzebuje podupadające pismo. „Historie prawdziwe” – gazeta dla kobiet pokroju Anity, zaczyna przeżywać trudności finansowe. Lekiem na zło może być tylko zwiększenie sprzedaży. Ale jak zwiększyć sprzedaż, skoro dziennikarze i czytelnicy funkcjonują w różnych mentalnie światach, używają innego języka, który nie ułatwia wypracowania wspólnego pola doświadczeń. Do pracy wkracza Anita, zwerbowana przez redaktora naczelnego: tnie, kreśli, podkreśla i wykreśla wszystko, co może brzmieć jak słowo „postmodernizm”. Krzyżówki stają się łatwiejsze, teksty bardziej dla ludzi, historie prawdziwe jeszcze bardziej wiarygodne, a sprzedaż pisma zaskakująco szybko rośnie. Pachnie sukcesem i wiecznym szczęściem, jednak nie dla Anity. Awans zawodowy uruchamia w niej ambicję rozwoju intelektualnego. Anita zaczyna czytać różne mądre książki, chętnie chodzi do kina, a jej spojrzenie nie skażone wiedzą, zaczyna coś mącić. Niestety, okazuje się, że wyedukowana bohaterka nie jest nikomu potrzebna. W tym co robi, przestaje być wiarygodna. No i wreszcie nie każdy może stać się bohaterem opowieści: „Z chłopa król”. Gdyby zadowoliła się kaprysem szefa i pozostała dawną sobą, miałaby pracę. W nowym wcieleniu musi szukać nowej.

Oczywiście spektakl Wylężałka nie jest w prostej linii realistycznym odbiciem świata, raczej obrazem z groteskowym refleksem, który wydaje się zaczerpnięty z „Historii prawdziwych”. Charaktery są tu niezmienne i nakreślone kreską jednej grubości. Od początku wiadomo, gdzie ma się znaleźć sympatia publiczności. Niewiele tu z teatralnego przeżywania, widz raczej nie doświadczy uczucia empatii, nawet Katarzyna Zielińska w roli Anity sprawia wrażenie jakby założyła nie swój kostium. Niewątpliwą zaletą spektaklu jest temat, który nie tylko ociera się o współczesność, ale robi to w zabawny sposób, w sam raz, by zrealizować oświeceniową zasadę: „Bawiąc, uczyć”.
Oba spektakle nie porażają oryginalnością formy, ale być może w przekładaniu historii prawdziwych na język teatru nie do końca o to chodzi. Proste fabularnie i czytelne w przekazie (również forma jest jakby przezroczysta), w świecie obrazów z pewnością z powodzeniem sprawdzą się w roli pozytywistycznych nowelek. Tylko czy do końca o to chodzi?
Julita Grodek: „Techniki negocjacyjne”. Reż. Magda Piekorz. Muzyka: Grażyna Auguścik. Zdjęcia: Marcin Koszałka. Teatr TV. Emisja: 17 września 2006. Jan Strękowski: „Dzikuska”. Reż. Łukasz Wylężałek. Scenografia: Magdalena Hubka. Muzyka: Mateusz Pospieszalski. Zdjęcia: Adam Sikora. Kostiumy: Dorota Roqueplo. Montaż: Leszek Starzyński. Teatr TV. Emisja: 24 września 2006.