Wydanie bieżące

1 listopada 21 (69) / 2006

Katarzyna Waletko,

MAPA ZIEMI NICZYJEJ

A A A
Media podają: „Bruksela daje Sofii i Bukaresztowi zielone światło”, „Witamy w Unii Bułgarię i Rumunię”, „Europa dotrzymała słowa danego Rumunom”. A więc stało się. Od stycznia 2007 roku Rumunia stanie się integralną częścią Unii Europejskiej. Andrzej Stasiuk mógłby, już w mniej optymistycznym tonie, dopisać ciąg dalszy tego lakonicznego komunikatu: to początek końca świata opartego na kulturze przemijania, rozpadu, postindustrialnej rozpierduchy i elementarnych, bo nierynkowych wartości: bezinteresowności i nieszkodliwego szaleństwa, które pozwala człowiekowi marzyć i śnić na jawie.

Tony Gatlif – reżyser „Transylwanii” śni na jawie o miejscu, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem, nie wilkiem, w którym miłość jest wykrzyczana, a nie wykalkulowana, w którym rdza i kurz zagarniają wszystko, wystawiając świadectwo upływu czasu. Gatlifowi śni się rumuńska Transylwania, do której zaprasza Zingarinę (Asia Argento) – dziewczynę poszukującą zbiegłego z Francji kochanka – Milano. Ich spotkanie kończy się dla niej emocjonalną katastrofą. Jednak nie ono jest w tym filmie najważniejsze. Zingarina spotyka bowiem na swojej drodze Tchangalo (w tej roli znany z „Głową w mur” Fatiha Akina Birol Ünel) – mężczyznę, który podobnie jak ona nie wiadomo skąd przybył i dokąd zmierza. Zingarina i Tchangalo nie respektują granic, rozmawiają ze sobą oraz napotkanymi po drodze ludźmi po angielsku, włosku, francusku, niemiecku, z rzadka rumuńsku. Podobnie jak Cyganie są emanacją nigdy nie zrealizowanych ideałów zjednoczonej, bo odrzucającej podziały, Europy, w której jest miejsce na bycie w strefie „pomiędzy”. To, co ich odróżnia od zachodnioeuropejskich ideałów, w tym ideału stabilności i trwałości, jest tymczasowość ich bycia w świecie. Zingarina uciekając przed swoją przyjaciółką Marie chroni się przed zimnem w autobusie – w domu na miarę jej nowego rytmu życia – w domu na kółkach. Amerykanie budują dla swoich rodzin mieszkania z nadającego się do szybkiej rozbiórki sidingu, europejscy nomadzi (m.in. mieszkańcy niemieckich Wagenburg – miasteczek wozów) wybierają wozy, kolejowe tabory. Inspiracji dostarczają ukochani przez Gatlifa Romowie.

Reżyser w swoim najnowszym filmie po raz kolejny opowiada nam historię ludzi zagubionych w narzucanych im przez biura paszportowe tożsamościach, które mają rzekomo określać i byt i świadomość. Zingarina i Tchangalo podobnie jak bohaterowie „Exils” (poprzedniego obrazu Gatlifa) są kulturowo bezdomni, są także lustrem, w którym przegląda się sam reżyser – mieszkający we Francji potomek algierskich Romów. W jego muzyczno-filmowych opowieściach, także w ich epizodycznej budowie, jest on sam, jego „multi” i „trans” osobowość. Wszystko się w nich ze sobą miesza, kotłuje i wiruje w frenetycznym tańcu języków, kultur i ciał, jak w tytułowej Trans-sylwanii, miejscu obudowanym językowo przez nie respektujący granic snu i jawy „trans” oraz „sylwę” – dzieło literackie rezygnujące z jednolitych zasad gatunkowych, fragmentaryczne i różnorodne. W tym filmie poród ma miejsce w samochodzie, akt seksualny odbywa się w obecności karpackiego niedźwiedzia, a oczyszczenie przychodzi wraz z litrami wylanego mleka. Wszystko dzieje się jakby w takt kolejnych spontanicznych decyzji reżysera. Podróżą bohaterki rządzi kaprys i przypadek, a jednak film broni się przed zakłócającą przyjemność odbioru fragmentarycznością narracji. Tym, co spaja poszczególne elementy ze sobą jest rytm – ten wytańczony, wyśpiewany i wygrany przez muzykujące postaci z drugiego planu oraz ten obecny w zachowaniach bohaterów – rytm wszechobecnej namiętności i pasji, która niejednego zwaliłaby z nóg. Zingarina i Tchangalo nie leżą powaleni, oni boksują.

W postawie reżyserskiej Gatlifa jest coś z postawy kartografa, który upomina się o sporządzenie mapy ziem niczyich. Podobno ma zamiar upomnieć się również o warszawski Stadion Dziesięciolecia. Oby.
„Transylwania” Reż.: Tony Gatlif. Scenariusz: Tony Gatlif. Obsada: Asia Argento, Birol Ünel, Amira Casar, Alexandra Beaujard. Gatunek: dramat. Francja 2006, 103 min.