Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (271) / 2015

Andrzej Ciszewski,

CHCĘ UWIERZYĆ... (Z ARCHIWUM X. WYZNAWCY)

A A A
Powiedzieć, że wykoncypowany przez Chrisa Cartera serial „Z archiwum X” (1993-2002) okazał się przebojem, to nic nie powiedzieć. Amerykański scenarzysta, reżyser i producent stworzył bowiem złotonośną (dolaronośną?) markę, pod której szyldem spłacał swój dług wdzięczności zaciągnięty u telewizyjnych klasyków pokroju „Kolchaka” czy „Strefy Mroku”, jak również kinowych przebojów spod znaku „Milczenia owiec” Jonathana Demme’a. Perypetie duetu Fox Mulder / Dana Scully, agentów specjalnych FBI pracujących w tytułowej tajnej komórce Biura (zajmującej się sprawami uznawanymi za niewyjaśnione, często o nadnaturalnej proweniencji), gromadziły przed ekranami telewizorów na całym świecie rzesze wiernych fanów, awansując odtwórców głównych ról – Davida Duchovny’ego oraz Gillian Anderson – do rangi ulubieńców publiczności.

Liczący dziewięć sezonów serial zainspirował powstanie dwóch filmów kinowych (opatrzonych chwytliwymi podtytułami „Pokonać przyszłość” oraz „Chcę uwierzyć”), spin-offu o przygodach ekscentrycznego tria Samotnych Strzelców, a także cykli powieści, nowelizacji, komiksów czy gier komputerowych. Teraz, po trzynastu latach od zakończenia ostatniego epizodu „Z archiwum X”, Carter zapowiada powrót legendarnej pary na mały ekran w ramach sześcioodcinkowego programu domykającego wciąż otwarte wątki. W sukurs telewizyjnej inicjatywie przychodzi namaszczony przez Amerykanina komiksowy wariant perypetii Muldera i Scully, nie bez kozery legitymujący się hasłem „sezon 10”. Graficzna propozycja jest bowiem kanoniczną kontynuacją serialu, nawiązującą równocześnie do wydarzeń znanych z pełnometrażowego „Chcę uwierzyć”. Czy jednak ów rysunkowy sequel sprosta pokładanym w nim oczekiwaniom?

Pierwsza odsłona „Wyznawców” rozpoczyna się od prologu budowanego zgodnie z regułami Hitchcockowskiego kanonu: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie: ranna Scully próbuje telefonicznie wezwać pomoc, uciekając jednocześnie przed grupą zakapturzonych osobników o rozżarzonych na niebiesko ślepiach. Tym samym czytelnik otrzymuje jasny komunikat, że anonimowy żywot bohaterów w jednym z hrabstw stanu Wirginia (po odejściu z Biura posługujących się fikcyjnymi personaliami) właśnie dobiegł końca.

Oczywiście, owo dramatyczne otwarcie zostało wyjęte z kontekstu, który poznajemy kilka stron dalej. Wszak wraz z niespodziewaną wizytą dyrektora FBI, Waltera Skinnera, para dowiaduje się o infiltracyjnym ataku tajemniczego wroga, zyskującego dostęp do najróżniejszych dokumentów, w tym akt z samego Archiwum X. Dana zaczyna podejrzewać, że sprawca/sprawcy chcą odnaleźć jej syna Williama, oddanego przed laty (w trosce o jego bezpieczeństwo) do anonimowej adopcji. Potomek Scully od samego początku wydawał się bowiem łakomym kąskiem dla pozaziemskich przybyszów.

Zanim jednak wątpliwości zostaną rozwiane, intryga zagęszcza się niczym galaretka w lodówce: ruda zostaje uprowadzona, Skinner o mały włos nie kończy jako wisielec, agent John Doggett znika w płomieniach eksplozji we wnętrzu tajemniczego rurociągu, zaś funkcjonariuszka Monica Reyes spotyka swoje przeznaczenie w ponurym domu, którego właściciele zdecydowanie nie są tym, za kogo się podają. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji Fox bierze sprawy w swoje ręce. A wtedy na jego drodze (ściślej: na tylnym siedzeniu samochodu) pojawia się spowity papierosowym dymem Palacz, uchylający protagoniście rąbka tajemnicy dotyczącej szokującego przedsięwzięcia realizowanego przez zakapturzonych Akolitów.

Jak widać, fabuła pierwszego tomu „Wyznawców”, którego zadaniem jest ustawienie pionków i figur na szachownicy intrygi, prezentuje się nader przyzwoicie, podobnie jak stonowane ilustracje Michaela Walsha, ze zmiennym powodzeniem starającego się uchwycić w portretach fizyczne podobieństwo do telewizyjnych pierwowzorów. Scenariusz Joe Harrisa (w Polsce znanego głównie jako współautor komiksu „Batman – Mroczny Rycerz: Nocna trwoga”) kładzie nacisk na wartką akcję, dramaturgiczne twisty oraz subtelną szczyptę humoru, którego nośnikiem jest Mulder ochoczo wspierany przez tercet Samotnych Strzelców.

Zastanawiam się jednak, na ile prezentowana historia może okazać się interesująca (a przede wszystkim zrozumiała) dla czytelników nie będących wiernymi famami serialu – głównie zaś jego ostatnich sezonów i przywoływanego już filmu. Aczkolwiek nie wykluczam, że lektura „Wyznawców” może w takim przypadku zainspirować do samodzielnego nadrobienia zaległości. Jedno jest pewne – Fox i Dana wracają do gry. Mam tylko cichą nadzieję, że komiksowa oraz małoekranowa kontynuacja jednego z najważniejszych seriali minionego stulecia okaże się czymś więcej niż odcinaniem kuponów od kultowej marki.
Chris Carter, Joe Harris, Michael Walsh: „Z archiwum X. Wyznawcy” („The X-Files. Season 10”). Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski. Wydawnictwo Sine Qua Non. Kraków 2015.