Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (271) / 2015

Przemysław Pieniążek,

DROGA PRZEZ MĘKĘ (MAŁGORZATA GWIAZDA-ELMERYCH: 'TOTO')

A A A
Dzieciństwo Renaty Trott można zdefiniować jednym słowem: piekło. Siedmioletnia bohaterka nie dość, że na co dzień musi znosić upokorzenia ze strony mieszkańców wsi Kobyłka (przeważnie określających dziewczynkę mianem Głupka), to w dodatku sytuacja w rodzinnym domu daleka jest od normalności. Brak ojca (którego tożsamości nie sposób ustalić); zapijaczona, obelżywa i nie stroniąca od przypadkowego seksu matka – pracująca w tamtejszym Pegeerze – oraz folgujący kazirodczym chuciom dziadek dopełniają obrazu familijnej degrengolady. Nic dziwnego, że w pewnym momencie Renia (zdradzająca objawy choroby sierocej) musi powiedzieć „dość” i wyrwać się z patologicznego środowiska, w którym trzoda hodowlana reprezentuje większą wartość niż tytułowe „toto”.

Ale zmiana otoczenia wcale nie wychodzi (tym razem już liczącej piętnaście wiosen) bohaterce na dobre: uciekinierka dołącza bowiem do rzeszy bezdomnych. Pozbawiona złudzeń, biernie poddająca się kolejnym poniżeniom Renata dryfuje ku – coraz bardziej realnej – krańcowej samozatracie. Nieśmiałą obietnicą odmiany może wydawać się pojawienie tajemniczego Marka, który (podobnie jak Paweł wkraczający na scenę w ostatniej części książki) doskonale zna niedole egzystencji poza społecznym marginesem. Jednak na każdego potencjalnego „wybawiciela” przypada jedna szowinistyczna kreatura pokroju Tomka, damskiego boksera redukującego bohaterkę do poziomu zapuchniętej żebraczki. A to dopiero połowa przerażających doświadczeń, jakie czekają na pannę Trott.

Dzieło Małgorzaty Gwiazdy-Elmerych (dziennikarki specjalizującej się w reportażach o tematyce społecznej) to nie pozbawiona publicystycznego zacięcia opowieść o siermiężnej, szkaradnej wręcz codzienności peerelowskiej prowincji oraz wstydliwym podbrzuszu wielkomiejskiej dziczy. Opowieść, która pomimo odniesień do minionego czasu, posiada uniwersalny wydźwięk. Autorka wnikliwie rekonstruuje specyfikę mikrokosmosu bezdomnych, przypominając, że każdy z nich ma swoją historią, z którą jednak niekoniecznie chce się dzielić. Równocześnie pisarka stawia pytanie o kwestię zasad i wartości dzielonych lub odrzucanych przez życiowych rozbitków (jak przekonuje lektura „Toto”), których walka o przetrwanie – w ostatecznym rachunku – upływa w cieniu samotności.

W ciekawą skądinąd wiwisekcję grupy „odrzuconych” – ludzi z przeszłością, lecz bez przyszłości – Małgorzata Gwiazda-Elmerych wplata chwytające za serce (do granicy stanu przedzawałowego) perypetie nastoletniej protagonistki, z matematyczną wręcz precyzją kumulując nad jej głową „czarne chmury”, przynoszące grad traumatycznych doświadczeń. Stężenie egzystencjalnego brudu oraz psychofizycznego cierpienia w wielu partiach książki przekracza jednak masę krytyczną. Duża w tym „zasługa” lapidarnych, choć bez wątpienia zapadających w pamięć scenek rodzajowych (vide: szukanie przez Renatę schronienia w psiej budzie), sensualnych opisów, jak również dialogów atakujących oczy/uszy czytelnika dosadnością sformułowań.

W rezultacie lektura „Toto” – kameralnego studium alienacji oraz ludzkiego uprzedmiotowienia – w najmniejszym stopniu nie przynosi uczucia satysfakcji, pocieszenia, nadziei. Czy to jednak wada? Kwestia do indywidualnego rozstrzygnięcia.
Małgorzata Gwiazda-Elmerych: „Toto”. Wydawnictwo FORMA. Szczecin, Bezrzecze 2014.